Hej,
zarejestrowalam sie na stronie, bo szczerze mowiac nie wiem co zrobic. Wczoraj w nocy jechalam z Warszawy do Zamoscia i na stacji Orlenu w Woli Duckiej zobaczylam blakajacego sie psa. Pies podchodzil do kazdego samochodu, widac bylo, ze szuka kogos. Stalismy tam dluzej, widzialam, ze jeden z pracownikow stacji jakos tak bardziej sie psem zajmuje i jak stal chwile i glaskal psa, to podeszlam zapytac co sie stalo. Koles powiedzial, ze wlasnie dwa dni temu ktos wyrzucil ta suczke na stacji i jeszcze we wtorek byla jak oszalala, w srode juz troche sie uspokoila. Nikt na stacji nei chce jej zabrac (z pracownikow) - wszyscy maja psy, albo tak mowia. Ja jechalam z dwoma kotami, dzieckiem, mezem i kolega, tak ze nawet na kolanach nie mialam miejsca na nia, zeby przygarnac. Pomijajac, ze jechalismy do rodzicow, gdzie kilka psow juz jest. Dzisiaj rano dzownilam na ta stacje i pies jest zywy nadal. Nie zrobilam zdjecia, bo jakos nie pomyslalam o tym. Piesek jest sredniej wielkosci, kolorystyke ma troche jak collie - bialy, brazowy, czarny. Wlochaty, ogon z kita, kuleje na tylna lapke. Ogolnie jest przyjazna. Moze znacie kogos, kto moglby po nia pojechac? Jakis dom tymczasowy? Pies na tej stacji dlugo nie przetrwa - pracownicy ja karmia i poja, ale w koncu moze wpasc pod samochod - to duza stacja i ciagle ktos tam tankuje.
To jest stacja Orlenu na trasie Warszawa - Lublin, przed Kołbielą. Adres dokladny - Wola Ducka, stacja paliw Orlen nr 4329, tel.(24) 256 43 29, ul.Glinianka 65c