Jump to content
Dogomania

Alexandra20

Members
  • Posts

    461
  • Joined

  • Last visited

About Alexandra20

  • Birthday 05/17/1984

Converted

  • Biography
    Kobietą ;)
  • Location
    Bydgoszcz
  • Interests
    uprawa roślin ozdobnych
  • Occupation
    mgr inż. rolnictwa spec.: produkcja ogrodnicza

Contact Methods

  • WWW
    http://forumogrodnicze.info/index.php

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Alexandra20's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

17

Reputation

  1. No mój też się nie bał wystrzałów :) ale jeszcze poprzedni bał się strasznie i nie lubił żeby cokolwiek z nim robić... Kleszcza by nie dał sobie wyjąć, a nawet żeby go pooglądać dokładnie czy gdzieś nie ma... Potrafił ugryźć nas, właścicieli, mimo, że był u nas od szczeniaka, w przeciwieństwie do Pucka zaadoptowanego w wieku ok. 2lat, był tak do mnie przywiązany po miesiącu, że mąż się śmiał, że "on chyba myśli, że Ty jesteś jego matką".... :D, ale też miał swoje odpały, i niestety agresję wobec ludzi których nie znał... Nie wszystkich oczywiście, ale jednak, niby ważył tylko ok. 20kg,ale już idąc po klatce w bloku, to ciężko było minąć się z rozjuszonym psem i listonoszem np. No to akurat nie było fajne... Nam właściwie wszystko by dał przy sobie zrobić... Ale jego zachowanie z biegiem czasu stawało się coraz gorsze, chyba gdy poczuł się pewnie to mu się niestety pogłębiały te negatywne zachowania... Mimo to bardzo nam go brakuje... :( a jutro minie dopiero tydzień jak nie ma go już z nami...
  2. Tylko, że my z Bydgoszczy... A boi się wystrzałów sylwestrowych? Boi się w ogóle czegoś? Jak z kąpaniem? Lubi, nie lubi? Przy wycieraniu łapek warczy czy spokojna jest? Czy jakieś agresywne zachowania ma w ogóle?
  3. Witam, w jakiej ona miejscowości przebywa? Już doczytałam... Daleko od nas :( Śliczna jest, takie słodziutkie spojrzenie. A jaki ma stosunek do dzieci? I czy ma lęk separacyjny?
  4. Pucek wczoraj wieczorem odszedł...:( Od poniedziałku miał problemy z oddychaniem nagle... Okazało się, że ma tamponadę serca(płyn w worku osierdziowym), dostał zastrzyki, leki kardiologiczne, wczoraj rano jakby lepiej troszkę, u weterynarza na kontroli nawet naszczekał trochę, nawarczał, pani weterynarz nawet zdziwiona jego dobrym stanem przy tej chorobie, kazała zapisać go na echo serca, i rtg klatki piersiowej do lecznicy obok gdyż nie ma sprzętu takiego, a tam powiedzieli, że echo dopiero za tydzień mogą zrobić... Po południu było z nim coraz gorzej, ciężko mu było oddychać, już na spacer tylko przed blok na siku wyszedł, i nie miał siły wejść po schodach :( ciężko mi było patrzeć jak się męczy, dostał dużo leków, ale chyba mu jednak nie pomogły, nasza pani weterynarz dzwoniła nawet pytać jak on się czuje... Ale już koło 18 było kiepsko z nim, chciałam mu podać no-spe w parówce wciśniętą, ale powąchał tylko i odwrócił głowę... Już wiedziałam, że jest coraz gorzej skoro nawet tego co najbardziej lubił nie chciał zjeść... Później to już naweet pić nie chciał... Na 20sta szwagierka przyjechała i pojechaliśmy autem do kliniki w centrum... Do auta jeszcze wskoczył o własnych siłach, zawsze uwielbiał jeździć autem... Po drodze stale kładł głowę przy tym gdzie wajcha od zmiany biegów, i tylko mu głowe odsuwałam żeby nie przeszkadzał w prowadzeniu auta... Jak dojechaliśmy już nie miał siły wysiąść więc go wyjęłam za przednie łapy jakoś, a tyłkiem chlapnął już tak bezwiednie w kałużę, puściłam go bo myślałam, że jeszcze wstanie... Ale spadł już bez sił na bok... I jakoś we dwie doniosłyśmy go do lecznicy... Tam od razu wygonili klientów z gabinetu i doktor rzucił się do reanimacji... Po sekundach stwierdził, że Pucek już nie oddycha i musi go zaintubować... Zabrał go na salę operacyjną... I za chyba 2 minuty czy 5 zawołali nas, myślałam, że mu pomogli, ale doktor tylko powiedział, "niestety nie udało mu się pomóc..." pozwolili nam się pożegnać z nim... Odszedł sam, tak nagle...
  5. Zakupiliśmy ezzygroom,aby pozbyć się latających dookoła kłaków Puckowych;-) i patrzcie ile z Pucka wyszło puchu... Naprawdę warto mieć ten przyrząd ;-) a najlepiej w tej drugiej pozie chciał się czesać ;-)
  6. a jeszcze takie z lata...jak się wtopił w tło ;) i wesoły Pucuś i w świątecznym "ubranku:
  7. witajcie, Pucek pozdrawia ;) mieliśmy dużo nieprzyjemnych sytuacji rodzinnych...dlatego zastój na wątku.. Pucułek ma się dobrze...ale zachowuje się coraz gorzej...no,ale widocznie taki jego "urok"... wiem, że na tej fotce wygląda smutno...ale wcale tak nie jest, może był zdziwiony bo parasol miałam rozłożony ;) on ogólnie nie lubi jak pada ;) chyba, że jest duuużo śniegu i wtedy może szaleć...
  8. a jeszcze pływał ;) ze Szwecji...
  9. my już po wczasach... Pucek pozdrawia ;) opalał się obserwował ;) grał w badmintona randkował w lesie ;)
  10. buszując w ...trawie ;) dmuchawce, latawce, wiatr...
  11. Pelargonie akurat mniej wymagające są i na pewno zniosą lekkie zapominalstwo w podlewaniu ;) a Pucek czasami identycznie wygląda jak się zwija w kłębek i jeszcze głowę na plecy sobie zarzuca ;)
  12. w sadzeniu to my jesteśmy najlepsi ;) Puczik lekko zmulony ;) i nasz nadwiślański świt ;) i jeszcze się pochwalimy naszymi kwiatkami jeszcze pokażę Wam mój tort urodzinowy...miał być dino dla mojego siostrzeńca, żeby miał radochę, a chyba trochę wyszedł na kształt Pucka ;)
  13. wygrzewa się na słoneczku tak sobie wykukuje: "mucha?" wywalony po męczącym dniu ;)
  14. nooo...można tak powiedzieć... zwykle dzielnie mi pomaga...pcha się ciekawskie jajo,żeby tylko wywąchać co ja tam też robię ;) musi wleźć na coś ...ciamajda... ;)
×
×
  • Create New...