-
Posts
21 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Trini80
-
I tu nie dopowiedzenie. To nie oni okrzyknęli się "najlepszymi w mieście" tylko opinie o nich słyszałam. jak łatwo jest sobie dopisać opowieść. A tak w ogóle to zbyt dosłownie zostało to odebrane przez Ciebie xxjaxx . I mogę mieć tylko nadzieję, że nie trafię z moją psiną do takich " nieuczciwych" jak Ty, sądząc po Twoich wypowiedziach. I dziękuję, za czarnowidztwo. Typowe polskie podejście. Zamiast się cieszyć i wspierać to wróżą niepowodzenie.
-
Nie biorę wypowiedzi powyżej za złośliwości,bo wiem, że mają rację. Tylko sądzę, że temat jest już zakończony jak na ten moment. Bo nie pozostaje mi nic więcej jak kontynuować antybiotyk i obserwować moją sunię. A poza tym mam wrażenie, że dla jakiejś zasady chce się podważyć opinię weta, udowodnić, że nie ma racji. (może się mylę) Dla mnie najważniejsze, że psina czuje się dobrze. :). Oczywiście będę miała na uwadze informacje zawarte powyżej. Dziękuję za wszystkie opinie.
-
Dziękuję za dobre rady ;)
-
[quote name='chounapa']Trini, niestety taka jest prawda. Jeśli wet podał antybiotyk który działa, to znaczy że jest to choroba bakteryjna. Antybiotyk nie działa na wirusy, żaden. Antybiotyki zabijają bakterie i tyle. Więc odpowiedź weta może być lekko wymijająca, albo uproszczona byś nie zadawała pytań. Tak czy inaczej, antybiotyku zbyt wcześnie nie odstaw, bo choroba może wrócić a bakterie na które lek działa mogą się na niego uodpornić.[/QUOTE] Wiem wiem, że antybiotyk na bakterie a nie na wirusy (przynajmniej tyle z medycyny wiem ;) ), ale u Miki z uwagi na to, że długo już to trwało doszło do zakażenia bakteriami. I zamierzam jej zrobić badania z krwi, a antybiotyk ma na 7 dni jeszcze. Sprawa oczywiście będzie wciąż monitorowana. :)
-
[quote name='xxxjaxxx']i na wirusy nie działają antybiotyki. Oby ci Trini ta wirusówka nie wróciła po odstawieniu antybiotyku, bo się okaże że to jednak była odkleszczówka i antybiotyk był podany za krótko, albo w za niskiej dawce[/QUOTE] Dziękuję za podtrzymanie mnie na duchu ;). Zawsze można liczyć na wsparcie "dogomaniaków".
-
[quote name='gryf80'][B]trini[/B] pies nie moze zarazic się od ludzi"wirusówką"[/QUOTE] Tak sama wet mówiła, że badania tego nie potwierdzają, ale jak słucha opinii ludzi to ma wątpliwości. Napisałam ,że robiła takie wrażenie jakby się nie zgadzała z ogólnie przyjętymi wynikami, a nie, że tak powiedziała :). A ja wam powiem jedno po swoich doświadczeniach nad tym będę się zastanawiała, bo to nie pierwszy raz tak u mnie jest. Choć może w rzeczywistości to zwykły przypadek. Kto wie..... :) W końcu kto zabroni mi pomyśleć czasem ;) Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi :)
-
[quote name='xxxjaxxx']Trini, dobry wet po informacji od właściciela, ze pies miał wbitych kilka kleszczy i źle się czuje, w pierwszej kolejności bierze pod uwagę choroby odkleszczowe, a nie wciska kity o wirusówce. Kleszcze zarażają nie tylko babeszjozą, ale dobry wet o tym wie.[/QUOTE] Tak tak brała pod uwagę inne choroby odkleszczowe, ale ja skupiłam się na babeszjozie pisząc tu z uwagi na moje obawy i to co zamieściłam w poście. Każdy jak chce znajdzie powody, aby podważać jakość badania czy lekarza. Najważniejsze, że Mika dziś już całkiem jest w swojej formie.
-
A tego wirusa to jak zdiagnozował ten wet najlepszy w mieście?[/QUOTE] Oj bardzo dokładnie mnie wypytywała o szczegóły, trwało to dość długo i oczywiście badała sunię, czy to nie jest m. in. ciąża urojona, sprawdziła temperaturę i oczy oglądała w sumie to Mała cała była wyoglądana i wybadana centymetr po centymetrze,oczywiście również te miejsc po kleszczu (Mika trzęsła się ze strachu jak osika :( ) Pytałam ją o babeszjozę i wytłumaczyła mi, że to nie to i dlaczego tak uważa. Przyznam, że byłam dość przejęta wizytą więc nie zapamiętałam wszystkiego. Umówiłam się tak czy inaczej na szczepienia kolejne. A badania kału zrobię aby sprawdzić czy nie ma robactwa. No i oczywiście jak by się coś działo to mam przyjechać natychmiast. A tak na marginesie dodam, że pytałam o to czy od ludzi może się zwierzaczek zarazić bo zanim Mika zachorowała to w mojej rodzinie zaczęła panować wirusówka, tj. ból gardła, wymioty i biegunki. Wet mi odpowiedziała, że wg badań niby nie jest to możliwe, ale odniosłam wrażenie jakby osobiście uważała inaczej. :) Zresztą niech każdy mówi co chce moja Mika wyraźnie wraca do formy i znowu interesuje ją wszystko co się wokół dzieje i szoruje miską, dając znać, ze głodna :).
-
Powiedział, że to wirusówka. Okazało się, że ma chore gardło i węzły chłonne powiększone. Temperatury nie miała. Dostała antybiotyk i faktycznie zaczęła jeść dziś przeszła już na tabletki. Dwa dni miała zastrzyki antybiotyku i p/bólowy. Mała wróciła do formy, ale muszę jeszcze uważać aby za bardzo się nie przemęczała. Dziś już na dwóch łapkach z nosem do góry oczekiwała na ulubione mięsko :) Faktycznie wet najlepszy w mieście ;) . Pozdrawiam :)
-
[quote name='mozarcik']Zależy od zaawansowania choroby. Myślę, że nie ma co gdybać, skoro idziesz do weta, zostawmy jemu diagnozę.;)[/QUOTE] Słuszna uwaga :) Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :). Dam znać oczywiście co wet powiedział :) Pozdrawiam :)
-
Tak czy inaczej sprowadza się do tego, że należy koniecznie iść do weta. Nie jestem za tym aby psa jak i człowieka "faszerować" lekami, dlatego nie podałam jej leków na odrobaczanie. A lecznica do której chodzę z moją Mikusią to najlepsza w mieście i właśnie tam ciężkie przypadki diagnozują i leczą. Zanim poszłam pierwszy raz do weta zaciągnęłam informacje gdzie są najlepsi w mieście:). Tak się zastanawiam, a przy ropomaciczu nie ma iobjawów np. twardy brzuch? Mikunia ma miękki i nie denerwuje się jak ją dotykam.
-
[quote name='mozarcik']Wydaje mi się, że gdyby to była babeszjoza to już byłoby na tyle źle, że byś to wiedziała. Może złapała wirusówkę, objawy pasują. Czy sunia jest wysterylizowana?[/QUOTE] Hm...nie była sterylizowana bo przyznaje się boję się tego zabiegu choć rozsądek mówi, że powinnam. na 16:00 mam wizytę u weta. Mika nie jest w stanie takiego osłabienia, aby nie mogła chodzić, bo wzięłam ją przed chwilą na spacer i biega. Trawę skubie i je. mam wrażenie, że odrobinkę lepiej z jej nastrojem ale nadal nie je. Ona nie jest obżarciuchem, ale jak głodna była to miską szorowała po kuchni :lol: lub gdy poczuła zapach jej ulubionego mięska to przybiegała szybko i na dwóch łapkach z noskiem w górze już czekała :lol: A teraz nie je, mało pije :( . szukała tego zgrubienia po kleszczu i nie mogę znaleźć lub go nie ma. na pewno pójdę do weta. Myślę, jeszcze czy to robaki przypadkiem nie są bo jest już termin odrobaczania. Przez te wymioty powstrzymałam się teraz z tym.
-
Witam! Od ponad tygodnia moja Mika jest bardziej apatyczna, zdarza jej się wymiotować, je trawę, mało zjada swojego ulubionego jedzenia, a czasem nawet wcale, pije wodę, choć nie za dużo. Co prawda byliśmy na wyjeździe tygodniowym oczywiście z sunią (jej stan jakby zaczął się w noc przed wyjazdem). Sądziłam, że z powodu jakiejś niestrawności. Jednak to się przedłuża, jej zachowanie w trakcie wyjazdu, tj. niepokój, sakmlenie, brak apetytu, jedzenie trawy, szukanie spokojnego miejsca połączyłam ze stresem spowodowanym przebywaniem poza domem. Przed wyjazdem i w trakcie znalazłam u niej kleszcze to już chyba 3 - 4 w ostatnich tygodniach po jednym zostało zgrubienie z małą raną. Mika nadal jest inna niż zwykle. Podejżewam jednak u niej babeszjozę ponieważ kilka objawów ona ma. Dzisiaj oczywiście jadę z sunią do weta. Proszę o informacje na temat tej choroby i wskazówki jak powinnam z Miką postępować aby jej nie zaszkodzić tylko pomóc. A może to oś innego jeśli macie inne podejrzenia to poproszę o ich wskazanie. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
-
Jestem z Koszalina. Psinka nigdy nie miała wcześniej robionego badania moczu, bo wet mi nic nigdy nie mówił, zawsze powód podawał ten sam , że sunia przemarzła stąd te zapalenia, bo przy tym gardło więc dostawała antybiotyk.O badaniu dowiedziałam się wczoraj tu na forum. Niestety jutro dopiero mogę zawieźć mocz do badania :(. Chociaż Mika nie sika już tak często i ma wręcz wilczy apetyt i szaleje jak dawniej:lol: (może tym razem się udało choć przyznaję, że w ciemno i trochę lekkomyślnie:oops: podając jej tę furaginę z witaminą "C") Zastanawiam się czy może jest jakaś dieta, którą powinnam jej zastosować aby tak nie łapała tych infekcji, Od początku jak ją mam żywiona jest karmą Royal canin junior i Animonda Gran Carno junior. No i co mogę jeszcze zrobić aby tak nie marzła na dworze bo w domu śpi na łóżku lub legowisku i nawet ją przykrywam kocykiem jak ma te infekcje.
-
Teraz to się wystraszyłam ładnie,jutro zrobię badanie moczu.:( Dawka furaginy jest obliczona do wagi psa a witaminę "C" stosuje zamiennie. Noi oczywiście poszukam innego weta. Dzisiaj Mika szaleje i zaczęła wreszcie jeść:) i mam wrażenie, że jest lepiej ale jednak wolę to wszystko sprawdzić bo bardzo mnie martwią jej szybkie nawroty tych "infekcji".Muszę jeszcze sprawdzić co to są te kryształki bo nie wiem co to jest. Przyznaje to mój pierwszy psiak i kompletnie jestem zagubiona. A co do Furaginy to kiedyś mi wet to zasugerował,że też można i dlatego postanowiłam to zastosować. Czy powinnam zrobić jeszcze jakieś badania, czy tylko ten posiew? Dzięki gryf80 za odpowiedź.
-
Witam. Moja sunia ma 4 miesiące, bardzo często choruje na zapalenie dróg moczowych. Ostatnio 2 tygodnie temu skończyła brać "synolux" i co znowu sika jak na jęta jak tylko przemarzła na spacerze w te deszczowe dni:-(. Ostatnio miała skąpo mocz i krew widoczną w moczu :-( Teraz jest jakby inaczej. Sika często ale dużo i bardzo dużo przy tym pije wody a je tylko na wieczór i w nocy (przedtem jadła o ustalonych porach przez dzień ) Postanowiłam jej podawać w domu sama "furagine" i "nospe" oraz witamine "C" z "rutinoskorbinem" Teraz nie wiem czy to sikanie dużych ilości to przez te leki czy już nerki są chore:-( Co robić, poczekać jeszcze zanim wprowadzić inne leki? Dzisiaj fakt ten mocz był dzisiaj wreszcie żółty a nie biały, a leki które wymieniłam bierze od 3 dni. Proszę o rady bo jestem załamana, tym, że moja niunia już któryś raz ma zapalenie a mój wet ma urlop i nie wiem co robić:shake::-( Dziękuję za wszelkie podpowiedzi i Pozdrawaim.
-
NO i mam już pewność, to była reakcja na antybiotyk w zastrzyku. Aż tak nagłe pogorszenie stanu zdrowia z godziny na godzinę, nie mógł być związany ze stresem. Mika zachowuje się już jak normalny szczeniak:D, Jest na antybiotyku w tabletkach i na razie wszystko dobrze:)))))) Jutro jadę z nią na kontrolę do weta, aby ją przebadał. Pozdrawiam.
-
To niesamowite, moja Mikunia wariuje jak zawsze:D, Biega gryzie zabawki i przybiega do mnie i pilnuje w kuchni:) Sądzę, że będzie wszystko dobrze:). No ale tak na 100% pokażą najbliższe dni, no i mam nadzieje,ze infekcja z pęcherza się też zakończy:(. Dziękuje za radę i ciepłe słowa. Na pewno poproszę weta o ten lek, aby niunia nie cierpiała.Pozdrawiam.
-
jak na razie moja Mikunia zjada i chce się bawić, jest jeszcze troszkę spokojniejsza niż zazwyczaj ale od wizyty u weta minęło już kilka godzin ( więcej niż3) i mała zjada a nawet delikatnie łobuzuje:). Też mam wrażenie, że to zły antybiotyk, no ale czekam i obserwuję :).
-
Witam. Jak widzę, nie ma odpowiedzi, na moje pytania.:(( Byłam dzisiaj z sunia u weta, nie dostała już tego antybiotyku, bo powiedziałam o objawach, dzisiejsza noc była dla niej bardzo ciężka, nie ruszała się, skamlała, krótko i szybko oddychała, serce biło bardzo szybko. Ale rano z godziny na godzinę, jej stan się poprawił. Z wetem ustaliliśmy, że dostanie ten lek w tabletkach(synolux) bo nie miała reakcji alergicznej na niego. Teraz Mika broi i powoli zaczęła jeść :))). Nawet skarpetki z łazienki ukradła:D. Mam ją obserwować. W razie pogorszenia stanu jechać do lecznicy. Moim zdaniem to za silny antybiotyk w zastrzyku dostała jak na nią (buslepan). Napisze jutro jak minie dzisiejszy dzień i najbliższa noc. Może komuś się przydadzą te informacje. Pozdrawiam
-
Witam. Mam 3,5 miesięczną sunię mieszankę yorka z shitsu, zachorowała na zapalenie pęcherza, miała krew w moczu, dostała zastrzki bo tabletki nie pomogły. Niestety jest wielki problem, jak wracam z sunią od weta po zastrzyku psina skamle, tak głośno, nie reaguje na zawołania, jest apatyczna, i bardzo delikatna na dotyk. Nawet jak leży i nikt jej nie rusza nagle zrywa się ze skamleniem, ma bardzo przyspieszony oddech, i jest jakby zmęczona, bo zamyka oczka lub siedzi tak jakby chwiejnie.:((( Widać ,że cos ją musi boleć, chyba,że to wyniku stresu, bo bardzo boji sie i skamle przy zastrzyku. Dzisiaj wydawało sie, że bedzie dobrze ale po około 3 godzinach po zastrzyku objawy wróciły i ten oddech mnie martwi:placz:. Ona jest taka krucha i cierpiaca.:placz: Bardzo proszę o pomoc w wyjaśnieniu tej zagadki, jutro ide na następny zastrzyk i na pewno powiem o tych objawach dokładniej, bo dzisiaj mi kazali podawać jej nospe, że to z zapalenia a przed dzisiajeszym zastrzykiem zachowaywała sie normalnie, była wesoła i miała apetyt, a teraz wszystko wróciło:( jak tylko wróciłam z lecznicy:(. czy ktoś miał taki problem chociaż podobny, proszę o wszelkie informacje. Dziekuje.