Jump to content
Dogomania

Lady_Kala

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Lady_Kala's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witam serdecznie, mam problem z moim 9-miesięcznym psem. Dziś zmienił otoczenie-przyjechał do nowego domu, częściowo zmienił także właścicieli-do tej pory mieszkał z moim Tatą, który jednak ze względu na choroby kręgosłupa nie był w stanie zapewnić mu wystarczająco ruchu i pies się bardzo nudził co z kolei powodowało to, że niszczył wszystko co wpadło mu w łapy. Mnie doskonale zna, zabierałam go na spacery kiedy tylko mogłam. Zdecydowałam się wziąć go do siebie, bo naprawdę fajny i mądry pies i szkoda, żeby się tak nudził. Bez problemu pojechał ze mną do domu, nie piszczał za Tatą i Babcią, chętnie obszedł nowy dom z każdej strony. O ten aspekt jego przeprowadzki akurat się nie martwiłam-wiedziałam, że nie będzie się mnie bał i bez problemu się przyzwyczai do zmiany otoczenia. Problem jest z nauką czystości-w domu u mojego Taty nie było z tym problemu, bardzo szybko po kwarantannie nauczył się załatwiać na zewnątrz. Wychodził o stałych porach a jeżeli zaszła dodatkowa potrzeba-sygnalizował ją piszcząc pod drzwiami. Załatwiał się co prawda w ogródku przed domem (na spacerze NIGDy nie załatwił się bo za wiele działo się wokół niego) ale zawsze w jednym miejscu i daleko od domu. Od kiedy przyjechaliśmy do nowego domu byliśmy na spacerach już z 10 razy-krótszych, dłuższych, bliżej, dalej i nic. Za nic nie chce się wysikać ani załatwić. Po powrocie z jednegoz takich spacerów zaczął sikać w przedpokoju-gdy usłyszeliśmy to ciurkanie zerwaliśmy się na równe nogi zabrac go na spacer, pies przestał sikać (w sumie wysikał bardzo mało) i na zewnątrz oczywiście nic:( Od tej pory też co chwilę zabieramy go na zewnątrz-ilekroć zbliży się do drzwi wyjściowych (podobnie jak sygnalizowął to w domu) łapiemy za smyczi w nogi. Nic to nie daje. jak z nim postępować? Przecież on wiedział, że w domu się nie załatwia. Najgorsze jest to, że miał swoje jedno ulubione miejsce. Proszę o jakieś rady, ktoś miał może podobny problem po adopcji psa?
  2. Dziwna sprawa... W niedziele przypomnielismy sobie,ze Argos sie nie wyproznil, Babcia dala mu cieplego rosolku i w ciagu godziny doszlo do normalnego wyproznienia. Od tego czasu pies byl radosny, ozywiony, zachowywal sie nornalnie, przyjmowal pokarmy. Pod wieczor znow jego zachowanie sie zmienilo-wtedy tez pojawily sie jednorazowe ale intensywne wymioty i jednorazowy bardzo luzny stolec. Po tym poszedl spac i w poniedzialek bylo zupelnie normalnie. Dzis od rana odmawia pokarmow, nie pije wody, nie wyproznil sie. Od rana jest tez smutny ale wiaze to z nieobecnoscia taty (pracuje po 24h, oostatnio pracuje wyjatkowo czesto bo co drugi dzien, poniewaz jeden z pracownikow poszedl na L4), dodam ze pies spi z Tata wlasnie, dzis porwal podkoszulek Taty i na nim lezy...
  3. Witam, pewnie podobnych tematów było mnóstwo, ale chciałam opisać dokładnie konkretny przypadek, proszę o pomoc, rady... Od momentu powrotu ze spaceru wczoraj Argos stał się jakiś osowiały, dziwny. Początkowo myślałam, że to dlatego, że mojego Taty nie ma w domu (pracuje na zmiany po 24h) a wtedy pies zazwyczaj chodzi niespokojny, nie może sobie miejsca znaleźć-ale dziś jest tak samo, chociaż Tata już jest w domu. Pies jest jakiś osowiały, mało się rusza, nie jest taki żywy i radosny jak zawsze-a trzeba przyznać, że zawsze to był pies-wariat. Skory do zabawy, zaczepiający domowników itd. Dziś nie zjadł nawet całej miski co jest już bardzo dziwne-może dlatego, że wcześniej wyżebrał trochę ze śniadania Taty i Babci ale zawsze pochłaniał to wszystko. Skończył właśnie 5 miesięcy, ma komplet szczepień (za wyjątkiem wścieklizny, którą właśnie planowaliśmy wykonać), dostaje witaminy. Może to istotna informacja ale właśnie wymienił zęby-w tym czasie strasznie swędziały go dziąsła, gdy zeby wypadały lała się trochę krew. Co również może być istotne (babeszjoza?) miał kleszcza-dawno bo jakoś w czerwcu. Kleszcz został bardzo szybko usunięty a miejsce po nim zdezynfekowane. Po wystąpieniu drobnej reakcjii alergicznej w miejscu kleszcza (drobne zaczerwienienie, mała gulka na skórze) nic się więcej nie działo. Kleszcz został napewno usunięty bardzo szybko, ponieważ oglądaliśmy psa bardzo dokładnie 2 razy dziennie a kleszcz wczepił się w miejsce bardzo widoczne-na uchu. Jedna rzecz nie daje mi spokoju, choć to może i głupie. Babcia zwróciła mi uwagę, że wczoraj na spacerze spotkaliśmy jej koleżankę, która strasznie się nim zachwycała, wspomniała też, że nie chce go zauroczyć itd i Babcia wspomniała właśnie o uroku. Nie wierzę w takie gusła itd ale dziwnym trafem wszysto zaczęło się po spacerze... Wątpię by zjadł jakiegoś śmiecia na spacerze, zawsze bardzo go pilnuję i zwracam uwagę na to co robi. Co prawda zawsze niuchnie jakąś kupę schowaną w trawniku ale był szczepiony na parwowirozę, więc to chyba nie jest niebezpieczne. Do tej pory nie pojawiły się żadne niepokojące objawy ze strony układu pokarmowego ale pies zaczął podskubywać ostrą trawę, więc może mu coś siadło na żołądku czy coś. Proszę o jakieś rady, jest niedziela, martwię się o psa.
  4. Witam ponownie, przede wszystkim dziękuję wszystkim za tak duży odzew w sprawie. Szczeniak został już zaszczepiony, 2 lipca ma zostać powtórnie odrobaczony już razem z psem babci. Co do kwarantanny-jak sugerowało kilka osób lekarz zalecił wypuszczać pieska, żeby poznał otoczenie, socjalizował się bo od psa babci nie powinien się niczym zarazić. Pies babci faktycznie nie był szczepiony ale za to (wiem napewno!) nie wychodzi nigdzie poza teren posesjii. On chodzi głównie koło babci, łazi sobie po terenie wokół domu (a jest naprawdę spory) i nie wychodzi nigdzie. On się nawet boi bo kiedy brama wjazdowa jest na chwilę otwarta to od niej ucieka i raz znalazł się poza bramką to szybko uciekał z powrotem do domu. Więc z innymi psami kontaktu nie ma. Co do szczeniaka to powolutku na chwilę go zabieramy przed dom. Narazie staramy się nie dopuszczać do niego psa babci chociaż wiem, że to w tym momencie nie ma znaczenia skoro ma kontakt z trawą i miejscami po których pies chodził. I chyba jest to rozsądna decyzja po piesio po 3 tygodniach siedzenia w domu jest trochę przerażony nowym otoczeniem a zwłaszcza trawą i zaraz chce wracać do domu. A już jak trochę popadało i trawa była mokra to już w ogóle nie było mowy o wyjściu na trawę. Póki co też nie bardzo chce się załatwiać na polu tylko trzyma i robi to w domu już, ale wiadomo, że to wymaga czasu i cierpliwości. Mam jeszcze takie pytanko, wiem, że nie ten dział ale nie chciałam zakładać nowego temaru specjalnie. Zauważyłam, że szczeniak obgryza w domu ściany. Czy może brakować mu wapnia? Karmiony jest zamiennie gotowanym i karmą dla szczeniąt ras średnich. Dodatkowo dostaje także witaminy z dużą ilością fosforanu wapnia (dostaje nawet trochę więcej bo wet zalecił zaokrąglenie wagi do 10kg-na 10kg jedna tabletka 2x dziennie a pies waży obecnie 6,2kg i dość szybko przybiera na masie)
  5. Oczywiście, że tak byłoby najłatwiej i o ile z podrzuceniem środka na odrobacznie nie będzie problemu to gorzej ze szczepieniem-ogólnie nie jesteśmy z babcią w najlepszych stosunkach głównie ze względu na światopogląd właśnie, na zabranie do weterynarza się nie zgodzi, bo powie, że ona nie będzie zdziwiać z psem, że od chodzenia do lekarza to są ludzie a nie psy, bo pies jak ma zdechnąć to i tak zdechnie. Przerabialiśmy to już od kiedy trafił do niej jej pies i uparła się, że nie trzeba go szczepić ani nic. Nic na to nie poradzę-rodziny się nie wybiera:shake: Chyba, że uda się dogadać z weterynarzem i kupić od niego szczepionkę i samemu mu ją podać-myślicie, że uda się coś takiego? Mój tata raz nawet szczepił naszego poprzedniego psa na wściekliznę sam, bo nie chciał stresować psa wizytą (tamten piesek strasznie nerwowo reagował) więc mógłby to zrobić. Sama już nie wiem-chciałabym aby piesio był bezpieczny i szczęśliwy... W sumie to i jeden i drugi.
  6. Tzn nasz szczeniak został odrobaczony-nieodrobaczony jest pies babci. Mi to nawet nie chodzi o te robaki (bo faktycznie można podstępem odrobaczyć psa babci) ale o ryzyko, że szczeniak złapie od niego nosówkę albo coś jeszcze zanim nabędzie pełną odporność po szczepieniu (bo czy po jednej dawce można mówić o pełnej odporności?) Napisałam, że pies babci jest zdrowy-tak mi się wydaje. Nie był badany, więc mogę tak jedynie zakładać po tym, że jest energiczny, ma apetyt, ładną sierść, prawidłową masę ciała itd-nie wiem jednak na 100% czy może być realnym zagrożeniem dla szczeniaka. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi
  7. Witam, mamy 7mio tygodniowego szczeniaka, został już odrobaczony i jutro zostanie zaszczepiony przeciwko nosówce i parwowirozie. Oczywiście piesek przechodzi kwarantannę i póki co przebywa tylko i wyłącznie w domu. Jestem nieco zaniepokojona rozbieżnością informacjii na temat czasu kwarantanny-wg jednych źródeł już w około tydzień po pierwszej dawce szczepionki można wychodzić z psem, inne źródła z kolei podają, że do 14 tygodnia (3 dawki szczepionki+10 dni jeszcze kwarantanny) szczeniak musi pozostać w domu. Konsultowałam się z dwoma weterynarzami-w tym jeden renomowany i bardzo polecany w Krakowie i wychodzi na to, że pozwalają wypuścić pieska już po pierwszej szczepionce. W ogóle zalecany kalendarz szczepień uzgodniony podczas wizyty na odrobaczenie+oglądnięcie szczeniaka uwzględniał tylko 2 dawki szczepionki z miesięcznym odstepem i dopiero wścieklizna jako kolejne szczepienie. Sama już nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony nie znam nikogo kto trzymałby psa w domu do trzeciego miesiąca, behawioryści przestrzegają przed nieodpowiednim rozwojem psychicznym takiego trzymanego w domu psa i zwyczajnei żal mi mojego psiaka bo, widzę, że roznosi go energia, w domu sam już nie wie za co się złapać, gdzie by zaglądnąc a na zewnątrz z pewnością pobrykałby bardziej. Z drugiej strony nie jest dla mnie kłopotem to, że siedzi w domu (nie chciałabym tylko nie potrzebnie tego przedłużać i męczyć zwierzaka), ale nie chciałabym go narażać. Pamiętam, że mój poprzedni pies nie przechodził w ogóle kwarantanny a było to ładnych kilka lat temu i nie mówiło się poprostu o czymś takim i nic mu się nie stało. Jest jeszcze inna kwestia-podobno dobrze jest rozwiązać ten problem wyprowadzając psa w miejsce w miarę nieuczęszczane przez psy i na krótko. Aby nie miał kontaktu bezpośrednio z innymi psami ani ich odchodami. I tu zaczyna się problem-mieszkamy w domku jednorodzinnym z naprawdę sporym ogrodem. Problem tkwi w tym, że na tym terenie będzie miał kontakt z innym psem. Jest to pies mojej Babci, która mieszka na parterze tego budynku. Babcia jest starej daty, typowy człowiek uparty i nie zmieniający przyzwyczajeń-więc pies lata ile mu się podoba, karmiony jest tym co akurat Babcia je na obiad, nie jest odrobaczony ani zaszczepiony z wyjątkiem wścieklizny (bo prawny obowiązek). Gdy mój szczeniak wyjdzie na zewnątrz spotka się z tym psem-czy może on stanowić dla niego jakieś zagrożenie? Lepiej poczekać 3 miesiące kwarantanny? Tamten pies Babci już od kilkutygodniowego szczeniaka został puszczony na pole, gdzie spędział większość dnia, nie był nigdy u weterynarza a jakoś przeżył. Wydaje się być dosyć zdrowy-ma już 5 lat, jest energiczny, zachowuje prawidłową masę ciała, nie ma żadnych robaków w sierści (czy w układzie pokarmowym to nie wiem, ale ostatnio obserwowałam jego odchodzy-z uwagi na szczeniaka-i nie wydala pasożytów), sierść ma zdrową i błyszczącą. Proszę o opinię i ocenę sytuacjii
×
×
  • Create New...