Jestem nowa , przeczytałam cały wątek i myślę , ze psom i rodzinie potrzeba po prostu czasu. Zadne przyjaźn nie zawiazuje się w krótkim czasie , a już najtrudniej jest gdy do stada dołącza dorosły już pies. Odnoszę czasami wrażenie , ze Carmen była trochę faworyzowana , na początku i to mogło trochę zaburzyć normalne zawiązanie się relacji pomiędzy psiakami. Wiadomo ulec urokowi collie jest bardzo łatwo , ale to ma i minusy.Pies musi wiedzieć jakie zajmuje miejsce w stadzie i nowy pies musi dopasować się do reguł w nim panujących. Błędem jest litowanie się nad nowym domownikiem , bo tak wiele przeszła , tylko należy potraktować ją tak jak kazdego innego nowego psa , tzn. najpierw musi poznać reguły a potem to już z górki. To nie jest proste ale też i nie takie trudne. To człowiek jest przywódcą stada w domu i to człowiek pilnuje porzadku , to człowiek pokazuje psu co mu wolno a co nie a oprócz tego psy pomiędzy sobą ustalają dodatkową hierarchię. Mała Lala , tak zrozumiałam jest tą rządzącą w tym małym stadzie i dlatego Carmen stara się jej podlizać, Labek ma niższą pozycję dlatego Carmen pokazuje mu gdzie jest jego miejsce. Carmen bardzo szybko zorientowała się , w tej domowej hierarchii. W tej sytuacji potrzebny jest tylko czas na to aby psiaki się dogadały , one wbrew pozorom są jednak bardzo inteligentne. Stopować Carmen w sytuacjach kiedy zaczyna dominować Labka , a ich stosunki z czasem się unormują. Zostanie określona nowa hierarchia i spokój zapanuje w stadku i w domu. Pies to nie człowiek i nie powinno się do niego podchodzić w kategoriach ludzkich. Jeśli nie mam racji to przepraszam.