Cześć, mąż się kłania :-)
Po pierwsze - przestańcie opowiadać głupoty o oddawaniu pieniędzy za leczenie Eddiego - jest pod naszą opieką i nie ma o czym mówić. Wyszło drogo, bo pojechaliśmy do całodobowego Interwetu na Ślężnej, od jutra psiak będzie pod opieką naszego weta w Łodzi.
Eddie jest milutki, tylko strasznie przerażony; bardzo się boi i stara się schodzić wszystkim z drogi. Na podwórku najchętniej chował się pod samochodem, a w domu szuka odosobnionego kąta. Mam nadzieję, że wkrótce mu to minie, jak zobaczy, że u nas pies może się rządzić. Przykro, że najwyraźniej sporo przecierpiał z winy ludzi, trzeba mu to teraz wynagrodzić i dać mu powód do stania się na powrót wesołym psiakiem. Cieszy i jest fajne, że powoli zaczyna machać do nas ogonkiem, co jest bardzo miłe :-)
Pozdrowienia!
F.