Gabi oczywiście Zoya została ucałowana :)
Wczoraj cały dzień spędziłyśmy na wsi, wybiegała się, nawet poznała nową koleżankę Sarę-posokowca hanowerskiego (pies moich rodziców) z którą ochoczo się bawiła...troche rozrabiały w ogrodzie (mama pozbyła się kilku sadzonek ogórków ;) ) Zoyka wygląda na przeszczęśliwą, byłyśmy też nad jeziorem ...woda to jej żywioł tylko zobaczyła jeziorko odrazu był wielki skok i pływanie:) Zszokowało mnie to że nawet z wiejskiego podwórka trzeba było z nią wyjść na spacer żeby załatwiła swoje potrzeby....Cud nie pies:loveu: Pozdrawiam wszystkich:)
Ps. następnym razem postaram się o foteczki:razz: