[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ok. więc jeszcze raz :)…[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Psy wychodzą razem na spacery, tak doradziła nam behawiorystka, mają się poczuć jak stado i zaakceptować w takim stopniu, żeby możliwe było wprowadzenie Kiełki na terytorium Maksa, którego wcześniej nie dzielił z żadnym psem, a dodatkowo Kiełas uczy się chodzić na smyczy :)[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie rozumiem trochę podejścia Supergogi do całej sprawy, już chyba sam fakt, że we własnym zakresie zorganizowałam profesjonalną pomoc świadczy o tym, że do tej adopcji podchodzę poważnie i wiem, że to są dwa żywe stworzenia a nie plastikowe zabawki… Jeśli według Ciebie kolejne spotkania mogą nic nie wnieść, to co mamy zrobić? Mamy zamknąć je w jednym pomieszczeniu aż się na siebie rzucą czy może mam sobie dać spokój? Być może nie znam się na tym tak jak Ty ale wydaję mi się, że takie podejście i uwagi nic nie wnoszą do tematu, z psami trzeba pracować, jeśli poczują, że nic złego się nie dzieje to z czasem się zaakceptują.[/SIZE][/FONT]