Witam,
PO PIERWSZE
Myślę, że każdy lub większość kto pracuje w handlu, czy jako sprzedawca, czy też prowadzący sklep lub firmę (jakąkolwiek) ma świadomość tego, jaka to praca. Profesjonalna obsługa i kontakt z klientem to podstawa dobrze prosperującej firmy. Jednak świadomość, że ludzie są różni i kiedyś przyjdzie czas, że "trafi się" klient delikatnie to ujmując "trudniejszy"lub wymagający interwencji właściciela lub ochrony, nie powinna usypiać czujności personelu. Wtedy właśnie trafiają się rozmaite incydenty jak chociażby kradzieże, które niestety są bardzo częste.
Pani, która opisała się jako stała klientka mojego sklepu, feralnego dnia nie przyszła do nas na zakupy. Po wejściu, rozglądając sie nerwowo po sklepie, sprawiała wrażenie kogoś, kto nie do końca wie gdzie jest i po co (lub wręcz przeciwnie). Pani ta postanowiła zająć rozmową moją ekspedientkę, która w tym czasie zajęta była pracą. Monolog tej pani był na tyle zajmujący i odwracający uwagę mojego pracownika od tego co dzieje się w sklepie, że zwróciło to moją czujność. W tym czasie inna kobieta kręciła się przy kasie, więc przejąłem obowiązki mojej pracownicy i mając w 20-sto letniej pracy wiele podobnie zagadkowych sytuacji, obserwowałem dalej całą nienaturalną sytuację.
Po kilku minutach, widząc irytację mojego pracownika i widząc, ze wizyta pani nadal nie jest zwiazana z zakupami w sklepie i najwyższy czas aby dobiegła końca, postanowiłem zainterweniować i zapytałem : "pani w jakiej sprawie, bo chyba nie po zakupy"? Otrzymałem odpowiedź: "przyszłam się pożalić, A CO? KIM PAN TU JEST? "Grzecznie odpowiedziałem, że jestem właścicielem tego sklepu, i nie jest to miejsce na długie rozmowy, gdyż własnie pracujemy. Pani stwierdziła, że powinienem zawiesić sobie tabliczkę na szyi z napisem WŁAŚCICIEL, bo ją to nie rusza co mówię.
W tym momencie postanowiłem kulturalnie, aczkolwiek zdecydowanie ( przy westchnieniu ulgi mojej pracownicy) wyprosić panią ze sklepu. Pani niezbyt kwapiła sie do opuszczenia sklepu a sprawa otarła się o wezwanie ochrony targowiska. Jednak do interwencji i wyprowadzenia krewkiej klientki nie doszło, gdyż sama już opuściła teren bazarku.
Z rozmów ze świadkami-pracownikami innych sklepów, dowiedziałem się, iż pani ta znana jest z podobnego zachowania.
PO DRUGIE
Sytuacja w salonie strzyżenia była zupełnie odmienna. Pani ta perfidnie kłamie, twierdząć, że była w salonie z psem. Na strzyżeniu z psem była jej mama, zresztą bardzo sympatyczna kobieta, która została poproszona o 30 minutowe zaczekanie na zakończenie poprzedniego zabiegu (sytuacja wynikła z opóźnień poprzedniej klientki, więc nie mozna było zostawić psa niedokończonego). Po rozmowie telefonicznej, zapewne z córką - ową krewką panią z bazarku, starsza sypatyczna kobieta podziękowała i poszła. Jak później jej córka postanowiła wyleczyć swoją frustrację - można przeczytać wyżej.
PO TRZECIE
Ku przestrodze, że nikt nie jest anonimowy w internecie (oby do podpisania ustawy doszło jak najszybciej), posty uzytkownika beja2000 w moim mniemaniu noszą znamiona oszczerstw i działania na szkodę mojej firmy. SPrawę przekazuję do oceny do kancelarii prawniczej. O sprawie poinformuję w stosownym czasie.
Grzegorz Różycki
ps,
I jeszcze taka zwykła ludzka refleksja. Rozmawiamy z żoną o tej całej sytuacji, i żona właśnie zirytowana stwierdziła: "W życiu bym się tego po niej nie spodziewała, mogła to ze mną załatwić jako stała klientka od 2 lat nigdy nie miała uwag"... Jednak stwierdziliśmy, że ludzie i tak są ok a podobne sytuacje nie biorą się z zachowań ludzi normalnych, kulturalnych lub nie związanych np z konkurencją. Mógłbym się do całej sprawy nie odnosić wcale, ale ponieważ jest to pierwsza sytuacja, która dotyczy mojej firmy (oczernianie, obrażanie na forum publicznym), nie będę tworzył precedensu i sprawę wyjaśnię i doprowadzę do końca. Należy się to moim i mojej żony Klientom, których pozdrawiamy przy tej niezbyt miłej okazji :).
G.R.