Ręce mi opadły :(
Nie poszłam spać, bo z zaciekawieniem czekałam na to co napisze Budrysek. Miałam może chorą nadzieję, że popadła w refleksję i zadecyduje dobrze, coś napisze.... Tak tak, podczas ostatnich wypowiedzi była na wątku, czytała i co?? To jest odpowiedzialność??
Liczyłam na kilka słów, może wyjaśnień, może sensownych, a może nawet chciałam wyczytać DLACZEGO?? i może że Bostonkowi tam będzie lepiej.Kuźwa chciałam się jakoś przekonać, zmienić swoje nastawienie....
Nie wierzę, że tak postępuje osoba kochająca koty, które i ja kocham :( Swoją drogą zastanawiam się co się dzieje z kotami w chwili gdy Budryskowa wiecznie zajęta, wiecznie w trasie, poza domem.... Jesso będę mieć dziś koszmary :-/
DOBRANOC
edit: Sprawdziłam ostatni post... weszła podziękować za kasę :( Tracę wiarę w miłość i bezinteresowność