Jump to content
Dogomania

gosiakk2

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

gosiakk2's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. zapomniałam dodać,że dwa tygodnie temu Jogi spotkał się z moimi pieskami (mam małą suczkę znajdę około 2 lenią i rocznego bernardyna) i....mój Baryła (pies,bernardyn roczny) doskonale bawił się z Jogim!!!wszyscy byli bardzo zdziwieni ,że dwa "dorosłe"psy nie gryzą się!!
  2. Przepraszam za brak nowych wieści ale zwyczajnie brakuje mi czasu. Najbardziej właściwie będzie napisać,że Jogi się już zadomowił. Wciąż sprawia problemy wychowawcze wynikające najprawdopodobniej z braku ułożenia go od początku przez pierwszego właściciela.Próbuje podkopać się pod ogrodzeniem...gryzie wszystko co tylko napotka na podłodze (buty,zabawki,cokolwiek...) więc moje dzieci nie bardzo mogą sobie puzzle poukładać na podłodze:-) Raz rodzice zapomnieli zamknąć bramę więc Jogi wybrał się na wycieczkę do sąsiadów oddalonych o 200 metrów...gdy rodzice się zorientowali ,że brama jest otwarta i Jogiego nie ma -Jogi już sam wracał do domu:-) (dobrze ,że się sąsiadce do kur nie zaczął dobierać! )...więc już czuje gdzie jego dom. Współlokator go całkowicie zaakceptował-najbardziej lubi - Jogi -moment wyjścia na spacer (kiedy ma już założone szelki i wie,że idzie "na dalszy spacer" niż tylko wokół domu),szaleje i cieszy się strasznie!! mam nadzieję,że w ciągu kolejnego tygodnia będą nowe wieści:-) pozdrawiam serdecznie Gosia
  3. nie ma przeciwwskazań by pies jadł winogrona!! Pierwszy raz się spotkałam z taką opinią a dosyć intensywnie interesuję się dietetyką..Tak samo jest ze sławetną czekoladą - często spotykam się z przekonaniem,że powoduje robaki u psów:-) Jest tak samo szkodliwa dla ludzi jak i dla zwierząt ale nie ze względu na robaki!!! Jak się okazało Yogi wcale nie jest tak gruby jak wyglądał na początku-więcej ruchu i porządna kąpiel ze szczotkowaniem spowodowały ,że Jogi zrzucił "zbędne kilogramy". Już nie jest na diecie "light" a na diecie dla szczeniąt ras dużych-okazuje się,że ma duże zapotrzebowanie na białko (namiętnie pije mleko i je nabiał -a to świadczy o niedoborach w organizmie ). Po kilku dniach okazało się,że zakupione szelki zrobiły się luźne (wciąż strasznie ciągnie na smyczy więc otrzymał na spacery szelki-które są niestety luźne:-( ) Jogi i jego nowi właściciele czują się znakomicie i dogadują się pod każdym względem...tylko Jogi jest straaaaasznie nachalny ze swoją czułością:-)
  4. Myślę ,że już prawie się dotarli :-) Ponieważ Yogi (pozostał nim tak jak tata mówił wyjeżdżając ze schroniska) straaaasznie ciągnie na smyczy otrzymał szelki .Cały dzień biega sobie luzem wokół domu ale oczywiście są również długie spacery na długiej smyczy ( rodzice boją się go jeszcze puszczać luzem poza terenem ogrodzonym wokół domu ). Cała czwórka jest szczęśliwa (nawet mały złośnik chyba powoli akceptuje Yogiego i już tak nie warczy!). Yogi uwielbia wylegiwać się na kanapie lub fotelu-nawet chyba bardziej mu pasuje fotel?! W nocy robi zawsze "kilka podejść" by wpakować się do łóżka:-) Uwielbia mleko,jogurty ,winogrona,wszelkie "kąski" ze stołu....a dopiero później zje to co ma w misce (czyt.suchą karmę). Lubi jeździć samochodem .Początkowo był niespokojny gdy gdzieś jechał ale w momencie gdy wraca już do domu i rodzice zamykają bramę by go wypuścić z samochodu to Yogi wyskakuje po czym po chwili wraca do bagażnika:-) a szczęście chyba widać w jego oczach.....
  5. postaram się w najbliższym czasie o kilka zdjęć!!by wszyscy mogli zobaczyć tę miłość w oczach Jogiego
  6. Jogi powoli zaczyna akceptować nowy domek-powoli próbuje to sobie chyba poukładać w swojej główce:-) Został wczoraj ponownie wykąpany-teraz jest pachnący,wyczesany i lśniący!! Jest radosny i bardzo żywy-jak tylko rodzice znikną mu z pola widzenia od razu wpada do domu by sprawdzić czy nic się nie zmieniło-czyli czy wciąż są z nim:-) Mały Kajtek wciąż zły na nowego lokatora ale....jak idą na spacer z tatą (Jogi na smyczy!) to oczywiście Kajtek jest strasznie dumny ,że ma dużego kolegę i maszeruje obok niego (no w odległości metra:-)) Nie wiem gdzie przebywał wcześniej Jogi ale w momencie gdy ktoś idzie z kubkiem to skacze i próbuje sprawdzić zawartość (talerze z jedzeniem go tak nie interesują-ale kubki strasznie!!) Oczywiście lubi wchodzić na kogoś i lubi pakować się na fotel:-) Dzisiaj wstał o 5 rano...po czym wyszedł na dwór (z Kajtkiem) zrobili kilka okrążeń dookoła domu (biegiem) po czym spokojnie poszedł dalej spać?:-) Tyle wiem z relacji telefonicznych...powoli układają sobie wszyscy nowy plan dnia-Jogi się wciąż oswaja z nową sytuacją-a ja mam wrażenie ,że jest tam od zawsze.(a to dopiero 2 dni!)
  7. cudowny to mało powiedziane!!! Tak jak pisałam wszyscy się w nim zakochaliśmy ( dzieci , ja i nawet mąż ,który podchodzi do wszystkiego na chłodno ) Prosiłabym tylko o informację kiedy i na co był szczepiony i kiedy był odrobaczany-z resztą sobie poradzimy:-) Już zapomniałam jak to jest gdy biega zdrowy pies u rodziców (nasz S.P.Kapryś od 6 lat nie był sprawny ) więc teraz jak przyjechaliśmy i Jogi biegał taki podekscytowany to aż serce mi się ścisnęło:-) a dzieci były pozytywnie zaskoczone jego zachowaniem (mam 4 letniego syna i 2 letnią córkę,które od zawsze wiedziały ,że Kapryś nie biega i nie bawi się więc nie można go zaczepiać i przeszkadzać kiedy śpi-ale zawsze kawałek mięsa po obiedzie musiały mu zanieść:-) a dzisiaj Jogi biegał i całował je co chwilę!!)
  8. jeżeli potrzebujecie preparatów na pchły i kleszcze (kropelki czy obroże) dajcie znać prześlę Wam ile mogę a jeżeli chodzi o zakup to sprzedam po cenach hurtowych a przesyłkę wezmę na własny koszt.To samo się tyczy odrobaczania!Zawsze możecie na mnie liczyć:-)Czuję się wobec Was zobowiązana za Jogiego:-)
  9. Musiałam pojechać zobaczyć Jogiego.Dowiozłam mu karmę "light" (okazał się niemal "kwadratowy" więc na początek czeka go dieta-oczywiście wszystko w trosce o jego zdrowie:-) by m.in.stawy mu wytrzymały!!) oraz otrzymał obrożę na pchły i kleszcze (Bayera najwyższej jakości). Ma już zdjęte szwy po kastracji (rana pięknie się zagoiła) Za około 2 tygodnie zaszczepimy go ponownie (na choroby zakaźne-jeżeli oczywiście nie był szczepiony-gdyż tata nie wiedział do końca czy takie szczepienie miało miejsce) Oczywiście zostanie również lada dzień odrobaczony:-) Oceniałam go na około 1.5 roku! tyle ze spraw formalnych. Poza tym-jest cudowny!! Bardzo przypadł do gustu moim dzieciom:-)Synek rzucał mu butelki i patyczki-co się Jogiemu bardzo podobało:-)Natomiast córce nie pozwolił w spokoju wypić Jogurtu gdyż sam chciał spróbować (smakowało mu!!) Jest bardzo łagodny w stosunku do dzieci...co mnie osobiście cieszy i spokojnie mogę wysłać je do dziadków na wakacje z Jogim:-) Nasz mały Kajtek bardzo zazdrosny o nowego lokatora (wcale mu się nie dziwię!) więc niedługo chyba i on zostanie poddany kastracji by był mniej temperamentny i zaborczy. Jogi oczywiście z wrażenia posikał się wieczorem w domu (obsikał ścianę,gdyż chyba nie bardzo potrafił pokazać ,że chce siku) i jak na razie upodobał sobie łazienkę do spania-pewnie ze względu na płytki ,które dają więcej chłodu.Pilnuje każdego talerza i domaga się swojej "działki" posiłku:-)aż szczeka:-) Tyle wrażeń z pierwszego dnia (widziałam go ledwie 0,5 godz ale i tak zdobył moje serce)
  10. dziękujemy za zaufanie:-) Tak jak myślałam-ta wizyta to była formalność bo rodzice kochają psiaki...w końcu wzorce wynosi się z domu a ja na studia na wydz.weterynaryjnym trafiłam nie przez przypadek.Kocham to co robię!!!! tak na marginesie:Yogi był kastrowany 16 maja? a dzisiaj został zaszczepiony????trochę to wszystko za szybko-szczepienie można było zostawić na później (przecież mogliśmy to zrobić już w domu). Jak rana po kastracji?
  11. teraz czekamy na wyniki.Oby decyzja zapadła jak najszybciej:-)
  12. wiem już o wizycie.W tym spotkaniu ma brać udział również brązowa labradorka:-) ...czekam na wyniki wizyty!!!
  13. niestety nikt się z nami nie skontaktował w sprawie wizyty:-( My wciąż czekamy...przecież dla Yogiego liczy się każdy dzień (by jak najmniej dni spędził w schronisku!) .Wypadało by by osoba która ma nas odwiedzić chociażby wczoraj zadzwoniła i ustaliła termin wizyty w dogodnym terminie. O ile cała procedura adopcyjna bardzo mile nas zaskoczyła ( dokładny wywiad,wizyta przed i po adopcji) o tyle sam kontakt z osobą odpowiedzialną za wizytę już mnie rozczarował. Bo chcielibyśmy już,natychmiast mieć Yogiego:-)
  14. w takim razie czekamy.Gdybym nie miała już dwóch piesków to chyba sama starałabym się o adopcję Jogiego. Gdyby ktoś chciał wiedzieć dokładnie z której strony Lublina (widziałam takie pytanie na forum) to informuję iż w stronę Lubartowa-dosłownie 5-10 km.od Lublina,za Ciecirzynem tuż przed Niemcami.Gdyby ktoś był z Lublina to tata z całą pewnością może umówić się z tą osobą w Lublinie i zawieźć ją na miejsce a później odwieźć do Lublina.Może jest ktoś kto działa przy schronisku w Krzesimowie? (mąż na studiach tam się udzielał).
  15. a jest już ktoś kto pojedzie sprawdzić warunki??Myślę,że to kwestia formalna i nie będzie zastrzeżeń...jeżeli do końca tygodnia znajdzie się ktoś to mogę sama pojechać po Yogiego w sobotę wieczorem lub w niedzielę i dopełnić wszelkich formalności...na przyszłość polecam się jeżeli będzie potrzeba w Ostrowcu Świętokrzyskim-chętnie Wam pomogę.Jestem weterynarzem i prowadzę gabinet tutaj więc jeżeli mogę jakoś pomóc (np.sterylizacje ,kastracje czy nawet adopcja w okolicy...)
×
×
  • Create New...