Sinka
Members-
Posts
25 -
Joined
-
Last visited
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
Sinka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Jest pies, uosobienie psiej wierności, oddania i miłości do człowieka. Tego jednego, jedynego, Pana którego kocha się bez względu na okoliczności. Bez względu na głód, zimno, na długie samotne godziny oczekiwania na Kochanego Pana. Każdy popełnia błędy, z każdego czasem zadrwi los... Miłość bywa ślepa. Pan był dobrym człowiekiem ale dokonał złych wyborów. Miał towarzysza który teraz cierpi samotność za schroniskowymi kratami. Tęskni mimo że, wie że Pana już nie zobaczy... był przy jego ostatnim oddechu, pilnował przez wiele godzin. Mały (10kg mix teriera) wierny druh gotów był walczyć z każdym kto podchodził do ciała w końcu wbrew swej woli trafił za schroniskowe kraty. Teraz dostanie jeść, teraz ktoś wyleczy infekcje na skórze... Już nikt tak nie przytuli, nie przemówi tym głosem... 8 lat wspólnego życia, połowa psiego życia i nikogo do kochania. Może ktoś z Was ma miejsce w domu a co najważniejsze w sercu dla niedużego walecznego psiaka? Rodzina nie ma warunków by zabrać go do siebie i nie są to wymówki na odczepnego. Więcej informacji udzielę w wiadomości prywatnej
-
Dziś w ruch poszła lonża, smutne jest to że, na lince przywołany przychodzi, w domu, w ogrodzeniu to samo. On doskonale wie kiedy musi słuchać a kiedy totalnie mnie olać. Jednak spacer na lince zapewnił mu więcej ruchu niż na tradycyjnej smyczy. Pomysł z miską też przetestuje. Tylko jak obudzić w nim te pasje? żar w oczach ? On nie lubi zabawek, olewał smaczki na szkoleniu... On kocha biegać. Latem zabierałam go na wycieczki przy rowerze. Teraz ani rower ani nawet sanki, słabo biegam, więc zwykłe spacery pozostają. Kastracja dosięgnie go na 100% nawet jesli niewiele pomoże z uciekaniem. Będę miała spokojne sumienie że, nie płodzi po okolicy. Wykarmiłam go butelką o on ma mnie w... Może brak normalnej psiej chęci np. do zabawy szarpakiem wynika z tego że nie odebrał "psiego wychowania"od matki i rodzeństwa?
-
[quote name='Berek']Bardzo poważny problem przewodnika z motywacją i zrozumieniem jak [I]działa [/I]akurat to zwierzątko. Może poszukać dobrego trenera (takiego fachury - praktyka, a nie panieneczki z milionem dyplomów z kursów korespondencyjnych!) który by trochę się przyjrzał Waszemu wspólnemu byciu ze sobą? Coraz więcej jest też organizowanych seminariów, choćby z dziedziny posłuszeństwa - można się zapisać, na wielu z nich prowadzący w ogóle zaczynają od kwestii motywacji i wprawiania psa w stan, nazwijmy to, komfortu psychicznego. Skąd jesteś? Może coś podpowiemy?[/QUOTE] Jesteśmy po szkoleniu. Chętnie wziełabym udział w jakimś indywidualnym ale ograniczają mnie finanse. Staram się czytać i uczyć. Miałam już kilka psów i nigdy takich problemów. Zgadzam się z Tobą : problem z motywacją, brakuje tego magicznego wpatrzenia. Wiem że, mam problem i bez profesjonalnej pomocy będzie ciężko ale muszę narazie próbować sama.
-
Mam bardzo podobny problem jak autorka tematu. Pies noc i część dnia spędza w domu. Reszte dnia w kojcu. Plus spacery. Było znośnie do końca lata 2012 potem "oguchł"( nie słyszy że, go wołam) i wiecznie szuka sposobnosci do ucieczki. Bawić się nie chce, kilka razy przyniesie aport, odbębni komendy i idzie się położyć.Lubi jeżdzić samochodem, chodzić na spacery i męczyć inne psy (psy go nie lubią). Jest mądrym psem i nie sprawiał kłopotów. Czy fakt że kłopoty zaczeły się w wieku 1.5 roku ma związek z popędem? Kastracja?Jest tak bezczelny że, po 2h spacerze zwiał mi w momencie wpuszczania go do domu :mad:Wywinoł się i mimo zmęczenia hasał gdzieś jeszcze 4h.Nie może uciekać bo ktos go zlikwiduje. Mam jeszcze 2 psy i jakoś nie mają takich ciągot . Jeśli miałabym sprawić by był szczęśliwy to powinnam go puszczać na wieś... na kury itd. 100% satysfakcji od czubka mokrego nosa... Muszę przyznać że, wypowiedzi karu mają wiele wspólnego z realiami wsi.
-
Super sprawa! Powinno być więcej takich miejsc i takich ludzi!!! Mój pies kochał to miejsce. Niestety teraz mieszkamy za daleko :( Zawsze miło i bezpiecznie.
-
Nie hodowla, nie pseudo... gdzie ogłaszać szczenięta?
Sinka replied to Sinka's topic in Wszystko o psach
Jedyne co mogę dla nich zrobić to pokazać drastyczne zdjęcia z pseudo i przekazać adresy fundacji. Przeciętny czowiek naprawde nie dostrzega ddrugiego dna, ludzkiej podłości i fałszu. Myśli się że oddajesz szczeniaka w dobre ręce i nigdy nie ma się pewności jak skończy biedak. Dziękuje. -
Nie hodowla, nie pseudo... gdzie ogłaszać szczenięta?
Sinka replied to Sinka's topic in Wszystko o psach
Moja Wiadomość wydaje się nie jesna bo pytam w imieniu znajomych. Moje koty i psy są po sterylkach i kastracjach właśnie po to by na świecie z mojej winy nie pojawiło się życie skazane na cierpienie. A le tyle o mnie. Znajomi mają rasową suke która zaciążyła po psie tej samej rasy bez papierów(nie było to w żaden sposób planowane). Odchowali miot i jako że, są to psiaki potocznie mówiąc rasowe bez rodowodu chcieli by je sprzedać. Polskie prawo obecnie zakazuje takiej tranzakcji. Więc ich pytanie czy jak wszystko i to można obejść... Szczerze myślałam że chcą oddać szczenięta za darmo ale nie... Z drugiej strony może lepiej że, ktoś zapłaci i przemyśli ten zakup, może kupowane psy mają choć troche większe szanse na godne życie? Twierdzą że więcej szczeniaków nie chcą i będą lepiej pilnować ale skoro te już są to chcą je sprzedać. Mój post jest chyba bez sensu. Naraziłam się tylko na fale krytyki. Ja ich troche rozumiem miłość miłóścią a kasa zawsze się przyda. Mam co do tego bardzo mieszane uczucia, ale życie jest jakie jest. Jeśli to możliwe nie mieszajcie mnie z błotem. Dziękuje za czas jaki wam zajełam. -
Po zmianie prawa nie można sprzedawać psów (itd.) jeśli nie ma się hodowli. A jeśli pojawił się miot ( darujcie sobie kom. o pilnowaniu i sterylce jestem za ale czasami...) to co dalej gdzie i jak ogłaszać? Jak szukac dobrych domów i może zwrotu kosztów? Proszę o linki i pomysły (na pryw. mogę podać o jakie psiaki chodzi). Nie osądzajcie mnie na wstępie. Nie wiem jak opisać te sytuacje, mi również przed oczyma staje pseudohodowla ale nie o to tu chodzi.
-
My też mamy kuny. Udało nam się je zauwżyć przy porannej kawie w nowym domu( ze 150lat ma). Chyba to one mają nas ,przecież my się dopiero wprowadziliśmy.Słodkie są i szczęśliwe bo dzikie :)
-
Ja mam chyba problem z wyrażańiem myśli. Poszłam z psem na szkolenie nie po to by go w 2h tygodniowo wychować tylko żeby uzyskać nowe spojżenie i podpowiedzi jak pracować na codzień. A czas spędzony na szkoleniu i tak wspominam miło mimo że samo szkolenie mnie nie przekonuje i szczególnjych efektów nie widzę. Pies praktycznie całe dni spędza ze mną ale ze względu na inne obowiązki mam problem z wygospodarowaniem kilku godzin dziennie na 100% uwagi tylko dla niego i tu okazało się przydatne szkolenie. Dobry dodatek do codziennej pracy w między czasie. Dobry element socjalizacji szczególnie dla mojego psa odchowanego własnoręcznie butelką, suka nigdy nie miała okazji go zkarcić czy skorygować może też to ma wpływ na jego reakcje na pozytywne szkolenie.
-
Każdy kochający psy przeciwnik sterylki powinien dostać do ręki pudło kilkugodzinnych szczeniąt a w drugą strzykawke i dokonać eutanazji... o oglądaniu domowych metod likwidacji miotów nie mówiąc. Całe to forum aż krzyczy o pomoc dla psiaków! uważam że najlepszą jej formą będzie świadoma antykoncepcja(sterylka, kastracja, leki) stosowana u wszystkich psów nie przeznaczonych do hodowli.To większy problem niż łańcuchy.W miastach jest to widoczne a na wsiach to DRAMAT! Co cieczka młode i albo ktoś im szpadlem pomoże czasem same się "wykrusza" albo zasilą bezpańskie hordy lub pańskie łańcuchy... Mam wysterylizowaną suke, kastrowane kot i konie wszyscy pozdrawiają i nie zgłaszają problemów zdrowotnych.
-
Zawsze miałam psy szkolone w domu, raczej tradycyjnie i na 100% intuicyjnie a nie profesjonalnie. Psy były posłuszne i gotowe skoczyć w ogień. Zawsze do odwołania. Uczone pożądanych nawyków od małego. Każdy dostał nie jedną reprymęde słowną nie koniecznie z urzyciem ładnych słów i bez emocji. Każdy nie raz nie dwa oberwał ścierą czy tym co było najbliżej... Zawsze były cudowne, były członkami rodziny... A teraz mam młodzika , mało czasu więc postanowiłam iść na szkolenie żeby mieć czas tylko dla niego i pod okiem trenera nie robić błędów. Mój pies to szkolony deb.... w czasie szkolenia chwytał wszystko, pierwszy wykonywał polecenia, wracał do mnie. Byłam wręcz dumna. Ale w terenie... przy obcych... przy psach... słyszę tylko szyderczy śmiech męża "szkolony..." . Chciałam kontynuowć szkolenie ale po przeczytaniu tego tematu muszę się mocno zastanowić czy nie wrócić do ściery ( starałam się być pozytywna jak trener radził).
-
Wiem, też się o to bałam. jest tak odmierzony żeby nie mogła się powiesić no i obroża jest bardzo luźna( psina jakoś nie zczajiła że wystarczy dobrze łbem potrząsnąć i spadnie bez problemu). Jej przygoda z łańcuchem to kwestia jeszcze kilku dni. A swoją drogą to chyba na wsiach brakuje lat świetlnych żeby cokolwiek się zmieniło. Pokutuje przekonanie że zawsze tak było i nic się nie zmieni. Spacerowałam z psami na wsi,spóściłam je ze smyczy w okolicach żwirowni podeszły do mnie dzieci wypytując czy to ja kupiłam dom nieopodal itp były zszokowane że psy sobie biegają. Bo oni maj szczeniaka, owczarka,tata kupił i on w klatce jest. Zapytałam się czy lubią się z nim bawić a one na to że nie wolno bo on do pilnowania. Byłam w szoku. Potem w wiadomościach słychać te wszystkie tragedie. Nie sądziłam że jest to tak nagminne. Nowe pokolenia rosną już w takim a nie innym przeświadczeniu.
-
Wieś i "tradycja" to jedno. A drugie to psy typu husky ... Sama pierwszy raz w życiu muszę używać łańcucha. Psina nie usiedzi na posesji, przez płoty chodzi jak krzyżówka kota z antylopą (w naprawde ON z jakimś mieszanym husky).Nawet pastuch elektryczny nic nie dał. Nigdy nie wieżyłam że nie można psa wyszkolić na tyle by nie uciekał a jednak... A wszystko to z miłości do ludzi. Ona tak kocha przechodniów, spacerujących z psami i dziećmi... wszystkich kocha. Ale nikt z sąsiadów jej nie kocha. Kiedy byłam z nią na spacerze i puściłam ją luzem koło bramy, sąsiad mnie nie zauwarzył i wjechał autem aż w krzaki byle tylko ją potrącic... Ludzie to dewianci na wiele sposobów. Sunia trafiła do kojca ale to na nic i tak uciekała. Teraz siedzi w kojcu i na łańcuchu :( od ok 10 rano do 20 a jak jest brzydka pogoda to wcale :) ( bo nikt z dziećmi nie chodzi) plus spacery. Musimy to znosić dla jej zdrowia i życia. Wydaje mi się że jest jakiś mały procent psów na łańcuchu które siedzą tam dla własnego dobra albo raczej mniejszego zła. Moja sunia niedługo się ze mną wyprowadza i nie będziemy musieli kożystać z tego "rozwiązania".
-
Boże co to wogóle ma być?! zryczałam się jak bóbr. od ponad 10lat hoduje konie i bywały miejsze czy wieksze problemy ale tylko czas poswiecony na nauke wchodzenia i wychodzenia z przyczepy jest rozwiazaniem tego problemu. Czy ktos wie jak ta sprawa sie zakończyła? Czy takich ludz spotyka kara???