Hej. Gdy byłam dzisiaj na spacerze z Misiem spotkałam panią z pięcioletnią wnuczką. Dziewczynka tak szybko przytuliłam się do Misia, że nie zdążyłam go odciągnąć, Misio się bardzo cieszył. Mała go głaskała, dotykała uszu zresztą ta pani też i on był bardzo zadowolony. Widać,że musiał mieszkać z dziećmi. Przypuszczam,że mógł zginąć lub zostać skradziony właścicielowi i wtedy się nad nim znęcano i robił to napewno mężczyzna wnioskuję to po jego reakcjach. Bardzo się boi ciemnych, zamkniętych pomieszczeń zaczyna wtedy skomleć i się trząść. Moja stancja jest w piwnicy to też się bał zejść po schodach. Nie lubi być sam. Mam nadzieje, że może odnajdzie się jego właściciel.