[quote name='filodendron']tu stał york na czerwoniusiej smyczce, ale zniknął :/[/QUOTE]
Sama myśl o tym, że mogłoby to spotkać mojego psa jest dla mnie nie do zniesienia. Że błąka się gdzieś biedak zziębnięty i głodny albo dany jako prezent tęskni w kącie za swoim domem, albo już go nie ma wcale, bo zginął jako mięso dla psów szkolonych do walk:shake: I że to wszystko przeze mnie.
Kiedy sobie wyobrażę jego i siebie w takim momencie dodatkowy spacer po bułeczki nawet w najgorszym deszczu jest radosnym rozpoczęciem dnia:)
Wszak biorąc psa do domu zobowiązałam się do czegoś - także do zapewnienia mu [B]bezpieczeństwa[/B]!
Nigdy nie zostawiłam przed sklepem wózka ze śpiącym dzieckiem (choć wiele osób narzekało gdzie ja się pakuję - przeszlam wtedy szkołę awantur, niestety ) i nigdy nie zostawię tam psa.