Jump to content
Dogomania

rozalinda

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

rozalinda's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. U mnie było tak: starsza suka, która mamy od kilku lat i szczeniak piesek ze schroniska, co miał 4 miesiące. Myśle, ze to najlepszy układ, ze jeden pies dojrzały, a drugi szczeniak i żeby były innej płci. Oczywiście musi być przynajmniej jeden wykastrowany, zeby szczeniaków z tego nie było :-)
  2. acha, a zpomniałam dopisać, ze ten siny obszar na skórze to sie kilka dni po ugryzieniu powiększał, co mnie też niepokoiło, no jakoś tak chyba sie powiekszał 4 dni, a potem przestał. To tak gwoli ścisłości opisu co sie dzieje z psem po ugryzieniu przez żmije :-)
  3. Dopisuje ciąg dalszy historii, bo a nuż sie komus to przyda jeszcze (choć nikomu nie życzę). No więc zadzwoniłam do tego innego weterynarza na drugi dzień i wydawał się całkiem obeznany z tematyką ugryzień przez żmije :-) Powiedział, ze opuchlizna będzie sie trzymać jeszcze długo, jest to normalne w takich wypadkach. Poza tym orzekł, że po tygodniu od ugryzienia nie mają już sensu żadne zabiegi lecznicze, jeśli pies sie czuje dobrze. Moje obserwacje suni wskazują, że po ok. 10 dniach od ugryzienia zaczął schodzić już siniec i dość szybko całkiem zaniknął. Natomiast opuchlizna (a właściwie to jest taka twarda gula, ma ją na szyi), to na razie nie schodzi (a minęły 3 tygodnie). Jednak wydaje mi się, że jest odrobinkę mniejsza, taka mniej wystająca, ale to tak nieznacznie. Widać będzie to kilka tygodni się utrzymywać, a może nawet kilka miesięcy. Najwyraźniej taka jest specyfika tych ugryzień, że to musi tak długo trwać. No więc może kogoś pocieszy, co napisałam, jeśli też by sie martwił o swojego spuchnietego psa.. No i na koniec dodam jeszcze tylko, ze jednak też warto sprawdzić różnych weterynarzy, bo jeden może sie okazać lepiej obeznany z jakimiś przypadkami, a inny ma jakies braki w wiedzy, czy coś, zawsze warto w razie wątpliwości zadzwonić do kogoś innego i sie dowiedzieć od specjalisty co i jak, zamiast sie martwić na zapas :-) To tyle, dziekuje za cierpliwość ;)
  4. Byłam z sunią u weterynarza już godzine po tym, jak to sie stało i miała już wtedy tą opuchlizne. Wterynarz popatrzył i powiedział, ze to ugryzienie przez żmije i dał jej zastrzyk przeciwzapalny i przeciwbólowy, i powiedział, ze sie nie trzeba tym martwić, bo ten zastrzyk powinien pomóc, a ta opuchlizna sama zejdzie za jakiś czas... Mówił takim tonem, jakby to było ukąszenie komara, czy coś równie nieszkodliwego... Dopiero z internetu się dowiedziałam, jak wielkie szczeście miała sunia, że w ogóle przeżyła. Nie jest duża, waży 12 kg, a podobno większość psów tej wielkości nie przeżywa ukąszenia. Tak więc chyba racja, trzeba iść z nią do weterynarza, ale raczej pójdę już do kogoś innego. Mieszkam w niedużym miasteczku, ale wiem, że jest tu jeszcze inny weterynarz i jutro zadzwonię, no i chyba pójdziemy na oględziny, mam nadzieję. Tylko sie zastanawiam, czy ten drugi weterynarz bedzie miał odpowiednią wiedzę na temat żmij, bo tamten wcześniejszy podobno się cieszy renomą i dobrą opnią w mieście (no chyba, ze to fałszywe plotki:-), no i ma swoje lata, więc różne rzeczy powinien już widzieć w życiu, tak więc nie umiem sobie wyjaśnić, czemu tak lekko to potraktował... Może ogólnie takie przypadki są na tyle rzadkie, że weterynarze się na tym nie znają? No, zobaczymy, może właśnie młodszy weterynarz jakiś się bedzie lepiej znał, bo może więcej czyta i nie myśli, ze juz wszystko wie i moze sie okaże bardziej odpowiedni ;-) Ja tak na zdrowy rozum, to jednak myślę, że jakby suni się coś złego działo z tym miejscem po ukąszeniu, to by nie była taka wesolutka i raczej jakoś by się to pewnie musiało objawiać w jej zachowaniu i wyglądzie, np. nie chciałaby jesć, albo była słaba. A tymczasem żre nawet chętniej niż przedtem i wczoraj jak na spacerze goniła 2 godziny, to nie wyglądala na jakąś bardzo zmęczoną, bawiła się z drugim psem, interesuje sie ogólnie światem. Wcześniej, po tym ugryzieniu zaraz, to cały dzień tylko leżała bez ruchu, jak nieżywa :shake: Nawet pić nie chciała. Ale już na drugi dzień jej sie polepszyło i aż sie dziwie jak szybko wróciła do siebie z tego stanu, co mi się wybitnie nie podobał. Acha, a jeszcze czytałam, ze jak są martwice i jakieś tam zakażenia, to na ogół można poznać, bo sie zmienia kolor tego miejsca i może sie pojawić woń i wydzielina, a ja codziennie jej to oglądam i to się nie zmienia w kolorze, ani nic takiego. Tylko sie w kolejnych dniach powiększał ten "siniec", ale to podobno tak właśnie jest w przypadku ugryzienia przez żmiję, poza tym sie już od 2 dni nie powiększa, no przynajmniej ja nie zauważyłam. Myśle jednak również, ze byłoby dobrze, jakby zobaczył to jakiś kompetentny weterynarz. Tylko właśnie o to się rozchodzi - bo ja sie nieco obawiam, czy z takim kompetentnym będę mieć rzeczywiście do czynienia. Czasem bywa przecież, że nie dość, ze nie pomoże, to przez swoją niewiedzę jeszcze zaszkodzi. To samo tyczy się lekarzy zresztą. Akurat jak szukałam po internecie za informacjami, to się natknęłam na jednym forum na wątek, gdzie pani opisywała swoje przygody po ugryzieniu przez żmiję i np. podano jej surowicę, bez uprzedniej obserwacji i rozpoznania, czy można to zrobić, a jak wiadomo, surowica może w pewnych przypadkach bardzo zaszkodzić i nie zawsze się ją podaje, bo bywa, ze lepiej nie. I tak sobie myślę, jak lekarze są tacy niedouczeni, to co dopiero taki weterynarz, któremu nie grozi odpowiedzialnosć karna (moze ewentualnie jakaś znikoma). Oj, troszkę się rozpisałam :cool1: A muszę iśc z pieskami na spacer ;-) W każdym razie dziękuję za odpowiedzi i porady. Liczę jeszcze, ze moze trafi tu ktoś, kogo pies też był kiedyś ugryziony przez żmiję i coś może na temat ewentualnego leczenia by jeszcze napisał. I na co jeszcze warto zwracać uwage przy obserwacji psa i tego miejsca po ugryzieniu. Wtedy chociaż bym mogła porównać co mi zaproponuje weterynarz, czy jest on dobrym fachowcem, czy nie, w porównaniu jak u kogoś innego to wygladało. To tak jak z tamtym weterynarzem u którego byłam, myślałam, ze to dobry specjalista do tej pory, kiedy skonfrontowałam go z wyszukiwarką ;-) No, może więcej zaufania powinnam jednak mieć. A powiem szczerze, ze nie mam dużego zufania nawet do lekarzy, po tym, czego sie naoglądałam w przypadku leczenia mojej mamy, jak i w moim własnym przypadku, raczej się trzymam jak najdalej od lakarza, przynajmniej dopóki nie jest ze mną bardzo źle... I może tak trochę właśnie liczyłam na jakąś zachętę ze strony innych, żeby jednak iśc do tego weterynarza, bo do tego się tak zbieram od wczoraj (w weekend to wiadomo, nieczynne było). Chyba zaryzykuję jednak. Tak sobie myślę, można by w zasadzie zapytać prosto z mostu z iloma takimi przypadkami już się zetknął... Bo jesli to by miał być pierwszy, a mój pies królikiem doświadczalnym, to moze lepiej niech go leczy matka natura... Więc można by po prostu zapytać, czy zna sie na takich przypadkach, najwyżej sie obrazi i trudno. Zresztą jeśli miał dużo takich przypadków, to sie raczej nie obrazi o takie pytanie :-) Tak chyba zrobię, zapytam bez ogródek, mimo że jestem trochę nieśmiała :oops: no ale sunia jest dla mnie b. ważna i liczy się jej dobro w tym wszystkim. No dobrze, kończe już spamować forum epopeją na temat weterynarzy i poziomu ich rzemiosła, bo wiadomo, można trafić na dobrego spaca i na miernotę, tak jak w każdym zawodzie jest. Chyba po prostu nic nie zastąpi głowy na karku, a dobra jest też zasada ograniczonego zaufania, samemu warto też poszukać informacji, chociażby właśnie w internecie. Pozdrawiam
  5. Witam! Czy wie ktoś może jak długo utrzymuje się opuchlizna i zsinienie skóry po ugryzieniu psa przez żmiję? Moją sunię dziabnęła żmijka kilka dni temu. Psina czuje się już dobrze, normalnie je i biega, tylko trochę mnie niepokoi, że ten siny obszar w ogóle nie robi się bledszy ani mniejszy i to, co miała napuchnięte, to dalej to ma. Czytałam trochę o ugryzieniach i z tego, co wiem, to chyba parę dni to normalne jest, że jest ta opuchlizna, no ale nie wiem jak długo konkretnie jest to w normie, nie moge tej informacji nigdzie znaleźć i nie wiem, czy nie powinnam się już zacząć martwić może... Pojutrze będzie tydzień od kiedy to się stało, czy nie powinno to już chociaż troche sie zmniejszać? Bede wdzieczna, jeśli ktoś wie coś na ten temat i sie podzieli swoja wiedzą. Pozdrawiam hau hau
×
×
  • Create New...