W sobote bylismy z malolatem u weta na Przyjaciol Zolnierza, bo nie dawal mi spokoju fakt,ze nasz wet podal 3 zastrzyki na nuzenca i nie polecil nam robic z psem nic innego,a naczytalam sie,ze praca zeby wyprowadzic psa z nuzycy jest zmudna i czasochlonna. Dlatego zapakowalismy wariata do auta i pojechalismy do Vetmedic. Pani weterynarz obejrzala psa,pobrala zeskrobine i dostalismy komplet witamin na poprawe kondycji siersci oraz preparat na poprawe odpornosci. Przed chwila dostalam wynik zeskrobin w kierunku nuzenca,ktory drugi raz jest ujemny( przypomniam krotko po tym jak do nas trafil robilismy badanie-wyszlo ujemne,wiec oprocz witamin nic nie wprowadzilismy a kiedy pojawily sie krostki pojechalismy do innego weta i wystarczyl mu obraz policzkow Ajrona żeby stwierdzic obecnosc nuzenca i odrazu podal zastrzyk). Poki co mamy skupic sie na poprawie kondycji siersci- preparaty,ktore dostalismy maja nam w tym pomoc, na krostki ma pomoc zwykle Benzacne,ale poki co po tamtych zadne nowe nie doszly.Za 2 tyg. mamy sie zjawic na kontroli. Poza tym powiedziala,ze psu fizycznie nic nie brakuje, chcielismy mu obciac paznokcie,bo na zdjeciach mozecie zobaczyc,ze jest mega tipsiara;)ale sie okazalo,ze ma tak dlugi rdzen,ze nie mozna ich juz bardziej skrocic,jedynie w dodatkowych palcach,bo nie ma tam szansy jak je zetrzec.