Mam yorka, skończył właśnie rok. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że na spacerze obszczekuje wszystkich mijających nas ludzi a czasem nawet chce ich złapać za kostkę! Z psami jest jeszcze gorzej, szczeka na nie tak jakby dostał jakiejś nerwicy. Ja już się nauczyłam, że jak widzę, że ktoś idzie z naprzeciwka to albo przechodzę na drugą stronę ulicy, a gdy nie da się tego zrobić albo jest zbyt dużo osób, to jestem w przygotowana by w razie jego skoku na przechodnia szybko przytrzymać go na krótkiej smyczy.
Wszędzie gdzie czytam o podobnym problemie, ludzie piszą, że yorki tak mają, że się wszystkiego boją itp itd.
Ja ostatnio stety albo niestety zauważyłam coś dziwnego. Często na spacerze chodzę do osiedlowego sklepu, psa zostawiam przy słupku, przywiązuje tam smycz (nawet dość luźno, żeby pies mógł sobie pochodzić itp, bo to jest na trawie). Od pewnego czasu zaczęłam z wewnątrz sklepu obserwować mojego psa, tak żeby on mnie nie widział. I tu moje zdziwienie... raz do psa podeszła dziewczynka, pies się położył na plecach, ona sobie go głaskała, wszystko było okej. Innym razem podszedł do niego kot, obwąchiwali się i nawet bawili (na spacerze mój pies w szczególności wariuje na widok innych zwierząt i dzieci!). Gdy tak bawił się z kotem, wyszłam ze sklepu i zaczęłam podchodzić do nich, gdy tylko mój pies mnie zobaczył zaczęła się awantura - kot omal nie dostał zawału jak mój pies się na niego rzucił szczekając i rzucając się, dobrze że był przywiązany bo wszystko stało się tak szybko, że ja bym nie zareagowała żeby go przytrzymać. Zauważyłam też, że gdy czasem go puszczam na polanie.. i idą jacyś ludzie to nawet na nich nie popatrzy.. problem zaczyna się jak zapinam go na smycz.
No i tu moje pytanie: skąd to wynika, że pies zachowuje się agresywnie tylko gdy jest prowadzony na smyczy przeze mnie albo przez moich rodziców? Albo wtedy gdy jesteśmy w pobliżu niego? I co z tym zrobić?