My mamy tradycyjnego Konga czarnego i czerwonego i stuff a ball. Mój potwór-przeżuwacz na razie nie rozgryzł żadnego z nich, chociaż tą stuff-a-ball nie za bardzo chce się bawić, ma problem z wyciągnięciem smakołyków ze środka, a wylizywać tych zagłębień z boku też coś nie ma ochoty... Za to tradycyjny Kong sprawdza się doskonale. Długość psiej przyjemności zależy od tego jak mocno upcha się jedzenie w środku. Kong ma w środku takie wypustki, ja tam wciskam smakołyki i dociskam pasztetem z animondy i moja mała wariuje jak to widzi. Zajmuje ją to na około pół godziny. Kong jest niezastąpiony jak zostawia się psa samego w domu- nasza psina w ogóle nie zauważa, że wychodzimy! :razz:
Konga można myć w zmywarce- zazwyczaj dobrze się wypłukuje, ale najważniejsze, ze po takim wyparzeniu nie śmierdzi już tak okropnie :)