ann_ann
Members-
Posts
13 -
Joined
-
Last visited
ann_ann's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Ogloszenia zamiescilam na nastepujacych stronach: gumtree.pl adopcje.org adopcjapsa.pl psy.pl psiamania.pl przygarnijzwierzaka.pl Nie przesylam konkretnych linkow, poniewaz nie wszystkie jeszcze sa aktywne. Wiem, ze to bardzo bardzo malo, ale tak na dobry poczatek. Obiecuje, ze postaram sie pilnowac aby ciagle byly na pierwszych stronach i dodac jeszcze wiecej na inne portale. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
A ile on ma lat? Bo w niektorych trzeba zaznaczyc taka opcje - wpisalam ze 5... -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Do ogloszenia dla Flapa taki kontakt w sprawie adopcji: 506 636 242 lub [email]lucyna1981@wp.pl[/email]? Narazie wstawiam taki - jak cos to podajci inny i zmienie.[EMAIL="lucyna1981@wp.pl"][COLOR=black][/COLOR] [/EMAIL] -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Super:) strasznie sie ciesze, ze Filipowi sie udalo! Ja faktycznie dla Flapa dam na kilku stronach, wiec mozna mu dolozyc. Jutro sie tym zajmie wieczorem i wysle wam linki stron. Poza tym jako lek.wet ciesze sie z kupy hihi. Jak by ktos potrzebowal info na przyszlosc to zawsze mozna bezpiecznie dawac nawet szczeniakowi smecte na biegunke - aby latwiej bylo podac, mozna rozpuscic w mniejszej ilosci wody, niz zalecenia na ulotce. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Flipek slodki odjechal:):):) Chlopak bardzo mily, pytal czy lepiej bedzie mu w bagazniku, czy na siedzeniu. Ostatecznie siedzi z tylu na siedzeniu przypiety szelkami ale na bardzo dlugiej smyczy, nawet dluzszej niz bedzie w stanie sie przemiescic, podziekowalam za pomoc i pojechali. Przekazalam papiery i reszte smakolykow od kory. On jeszcze pytal mnie czy ta Pani na miejscu ma mu cos oddawac typu smycz, obroza itp. powiedzialam ze na 99% wszystko jest Flipa i nic nie zabiera - jesli jest inaczej to prosze zadzwoncie do niego lub do pani Bozeny. Co do szelek to to niczyja wina ze tak wyszlo, najwazniejsze ze sie udalo kupic odpowiednie - przepraszam was ze takie drogie, ale czas mnie gonil, a w tych malych sklepikach za duzego wyboru nie bylo, wiec sie cieszylam ze wogole jakies dostalam. Teraz opowiem mniej wiecej jak przebiegl jego pobyt u mnie, zaczynajac od Wroclawia. Tak jak droid pisala, nie chcial wejsc do domu, ale to pewnie wlasnie przez halas, bo jeden pies na niego napadl w progu, a drugi szczekal zajadle zamkniety. Jak tylko spuscilam go ze smyczy to od razu zaczal zwiedzac mieszkanie, pochleptal wode i spokojnie dal sie glaskac choc z lekkim lekiem w oczkach. Potem z minuty na minute juz bylo tylko lepiej. Zostal sam w domu, kiedy ja pojechalam po szelki i po otwarciu drzwi chcial czmychnac na korytarz ale bylam szybsza na szczescie. Poczatkowo plan byl taki, ze moje psy siedza obok mnie na mijescu pasazera a Flipek z tylu, ale zauwazylam juz w mieszkaniu ze one wogole nie zwracaja na niego uwagi, nawet jak je wacha to nie warcza jak to zwykle, wiec jechaly wszystkie na tylnym siedzeniu. Flip ochoczo pomaszerowal po schodach, polazil chwilke bo moje zalatwialy potrzeby, ale nie zatrzymywal sie na smyczy ani nic takiego. Tylko wolal isc raczej za mna niz obok mnie i przechodzi troszke raz na lewa, raz na prawa strone. Na trawce juz byl odwaznijeszy i pomaszerowal przede mna zeby poniuchac troche:) Do samochodu musialam go wniesc, ale wskakiwanie to prawdopodobnie kwestia czasu, o czym swiadczy kanapa, o ktorej napisze pozniej. Przez cala droge lezal grzecznie, tylko czasami jak Nuka i Jazz szczekaly lub wygladaly przez okno to on tez dwoma lapkami wskakiwal troche na drzwi i wygladal, ale nie szczeknal ani razu w zadnej sytuacji. Na parkingu udalam sie do sikalni, a potem chcialam je wszystkie wyciagnac na siku. Nie bylo mnie doslownie dwie minuty, wracam a Flipek siedzi na miejscu kierowcy i merda ogonkiem - to bylo jakies takie slodkie i pocieszajace, bo w czasie drogi majac w glowie tresc ogloszenia troszke mialam wrazenie ze nie ma na nic checi, bo raczej spal i tak smutno patrzyl, ale teraz wydaje sie, ze to zachowanie w wiekszosci jest zwiazane z zamieszaniem, stresem i jego zmeczeniem tym wszystkim. Zdecydowanie bardziej preferuje wysiadanie z samochodu niz wsiadanie. W Kluczach znowu zatrzymal sie przed dzwiami do mieszkania, ale tym razem wszedl sam. nastepnie zaatakowal go kolejny pies i w dodatku ogromny, ale nie przejal sie specjalnie. Wrecz dzisiaj dozyca byla juz jego kumpela. Na koty ma ze tak brzydko sie wyraze wylane:) Kompletna olewka - nawet nie chce mu sie wstac jak przechodza kolo niego. Za psami lazi, patrzy co robia, jak one wachaja jego to on je tez troszke i nasladuje ich zachowania. Wczoraj przez to nasladownictwo dwa razy usiadl na komende i poszedl na miejsce - to taki przypadek raczej bo on po prostu patrzyl co one robia jak czlowiek cos takiego mowi, nie bardzo chyba wiedzial o co chodzi ale za to inne dostawaly ciasteczka, wiec czemu by nie sprobowac. Jak juz poznal mieszkanie to zaczal za mna lazic razem z dożyca. Po prostu wszedzie i nieustannie, jak sie zamykalam w wc, to po otwarciu drzwi juz dwie glowy na mnie patrzyly. Jak zamknelam go na chwilke w pokoju zeby zobaczyc co zrobi, to zaczal drapac w drzwi. Ale jak zostal sam w mieszkaniu, to chyba grzecznie spal, bo sluchalam pod drzwiami czy ktos drapie i cisza. Co do jedzenia to nie mial ochoty wczoraj, byl oniesmielony. Zjadl troche suchego i troche gotowanego ale ja musialam przy nim siedziec na podlodze. Jak tylko wstawalam to on przestawal. Wystarczylo siedziec, a nie karmic z reki - jak by w tym calym zamieszaniu z innymi zwierzakmi czul sie wtedy bezpieczniej, bo ja odganialam reszte, a jak sam zostal to one wszydtko mu chcialy zabrac, on wogole nie walczyl o swoje. Dzisiaj juz z kolei polknal by konia z kopytami i musialam szybko chowac miski reszty zwierzat bo zjadlby cos z przyjemnoscia no ale niestety podroz... za smakolyki zrobilby prawie wszystko, ale pokazal to dopiero jak troszeczke poprzebywal w mieszkaniu, wczesniej bral ale tak srednio chetnie i bez entuzjazmu. Wczoraj jego glownym celem bylo zabranie Grażce, czyli dogowi kosci do zucia. Ale wogole sie z nimi nie chowal, tylko po prostu podchodzil, kladl sie na poslaniu u niej i wcinal:) Jak ona jadla ta ktora on akurat chcial to normalnie bez strachu chcial jej zabrac i tutaj uwaga, bo wogole sie nie bal jej warczenia. Jak ona warczala to on siedzial i czekal az przestanie i znowu wrecz chcial wyciagnac jej z pyska. Nawet potrafil warknac, jak ona zaczynala warczec, ale bez przekonania. Byly inne kostki obok ale on chcial ta bo ta byla najlepsza, nowa, najbardziej pachnaca :) Wszelkie rzeczy z reki chetniej bierze na otwartej dloni. Jezeli trzyma sie ciasteczko w palcach to czasami wezmie a czasami nie, a na otwartej dloni praltycznie za kazdym razem zabieral. Poza tym oczywiscie widac po nim ze nie jest w pelni cieszacym sie zyciem pieskiem. Gdyby byl sam to mozna powiedziec ze jest super i nie ma depresji, ale poniewaz mam porownywalne reakcje moich psow to jednak jest troszeczke "wycofany", ale dzisiaj od rana juz byl znowu o krok do przodu i coraz weselszy. Ach i zapomnialabym - kanapa:) zobaczyl ze niektore psy moga tam czasami wchodzic, wiec zaczal probowac. Dwie lapki hop na gore, ale nie wiedzial co zrobic z tyleczkiem. Zrezygnowal. Przychodze za jakies pol godziny a Flipek hop na kanape. To a propo saomochodu - ze on tak nie bardzo wie jak sie odbijac i tak troche niezdarnie, nie jest pewny czy moze czy nie moze i czy wogole o to chodzi, ale zachecany, nie zmuszany na sile pewnie szybko sie nauczy. Na kanape jak pancia pozwala psom to na pewno nauczy sie szybko wskoczyc:) Pozwolilam mu zostac i przespal tam cala noc. Wstal, kiedy zawolalam go na spacer. Dzisiaj rano bylismy na takim duzym ogrodzonym terenie sasiadki i puscilam go ze smyczy. Od razu taka radosc w niego wstapila. Nawet kawalek sie przebiegl z psami. Nie reaguje na imie, w domu takze. Kojarzy ze to chyba do niego, ale jeszcze nie do konca. Przychodzi jak sie zawola reszte psow, reaguje na cmokanie - to dla niego bardzo dobra forma zachety do czegokolwiek, a najlatwiej jest kucnac, mowic milym glosem i wtedy leci i sie cieszy. Nie bardzo chcial sie oddalic ode mnie mimo ze mial mozliwosc. Jak wachal cos tam to sie zapominal i szedl troche dalej, a wtedy trudno go bylo przywolac bo wolam Flip a on nie wie ze to do niego, jak wacha to nie widzi ze kucam, a mily glos jest atrakcyjniejszy od wachania ale nie od razu:) Jak biegl dalej z psami to nigdy tak daleko jak one,sam okreslil sobie odleglosc na jaka moze mnie opuscic i koniec. No i wczorja to tylko chodzil na smyczy za mna i tyle, a dzisiaj juz sie cieszyl ze idzie, chcial sie troche bawic, coraz bardziej machal ogonkiem, nie umiem wam tego opisac, ale obserwujac go od wczroaj to juz widac ze jest zmiana i chec zycia. Uwazam ze pomagaja mu w takich zachowaniach inne psy. Moze u nowej panci znajdzie jakiegos psiego towarzysza, bo tutaj Grazka byl zachwycony, ona do niego przychodzila, on do niej, jak ona biegla to on tez. Smieszne to bylo bo ona taka wielka, a on wchodzil pod nia i tak sobie stali. Ale czlowieka oczywiscie potrzebuje jeszcze bardziej niz psich towarzyszy. Mimo ze zestresowany i oniesmielony to juz troszke pozniej potrafil sie przepchac miedzy wszystkimi zeby jego glaskac najbardziej. Wracajac do spacerow to musialam dluuugo chodzic zeby sie wysikal. Wczoraj to juz pomyslalam ze on chyba nie wiem ze to czas sikania i trudno - nasika w domu to sprzatne. Ale Grazka siknela, a on na jej miejscu od razu:) Dzisiaj tez wszystkie juz wysikane, wykupkane a Flip nic... Ostatecznie siknal, ale nie kojarzy tak jak reszta psow ze wychodzimy i teraz sikamy bo to czas spaceru. No i nie zrobil kupy. Wiem ze byl przrglodzony przez te podroze, ale warto aby nowa pancia skontrolowala czy zrobi. Moglabym wam jeszcze pisac i pisac, ale wtedy was zanudze. Najwazniejsz einfo przekazane - moze cos z tego przyda sie na poczatku Pani Bozenie. Podsumowujac na chwile obecna zauwazam, ze najbardziej potrzebuje spokoju i uwagi a rozwinie swoje podciete skrzydelka. Ja go nie traktowalam tutaj w jakis szczegolny sposob - glaskane byly wszystkie po rowno itd., ale sam fakt ze on ma czlowieka, ktory okazuje mu uwage, ma czas zeby poglaskac akurat jego i nie zrobil tego jeden raz tylko caly dzien juz mu baaaaardzo duzo daje. Jedyne co to trzeba uwazac przy podnoszeniu go, bo sprawial takie wrazenie, ze zbyt gwaltowne postepowanie moze skonczyc sie warkneciem. Nie warknal i raczej chcial uciekac, ale nic nie bylo tak na sile, a jak ktos gwaltownie podejdzie aby go podniesc to w jego sytuacji nie zdziwilabym sie gdyby warknal ze strachu. Zycze mu szczescia w nowym domku, mysle ze dom jest idealnie dobrany do jego zachowac, choc wiadomo ze z czasem on moze sie zmienic o 180 stopni. Bede czekac z niecierpliwoscia na wiesci o nim. Teraz moge aktualizowac ogloszenia dla Flapa. Dla Flipa aktualizowalam tylko na gumtree, aby ciagle bylo na pierwszej stronie, ale po weekendzie bede mniej zajeta i moge wybrac wiecej stron i pilnowac zeby ogloszneia bylo caly czas tam gdzie nalezy. Tylko potwierdzcie czy powyzszy tekst jest ok i moge go wkleic. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny czekam aktualnie na pieska. Kora napisala ze troche przestraszony samochodow itp. ale lagodny. Jezeli bede miec dostep do internetu wieczorem to napisze wam jak przebiegla moja podroz i jak sie zachowuje w stosunku do psiakow i kotow. W razie braku kontaktu internetowego przekaze wiadomosci korze:) -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Poker ja nie oczekuje ze bedziesz na moje zawolanie. Ja tez nie jestem podegzaltowana malolata, ktora ma mnostwo czasu na dogomanie, zreszta to nie zalezy od wieku - inni maja wiecej, a inni mniej zajec. Powiedzialam przez telefon ze zadzwonie w srode z mysla umowienia sie na termin odpowiadajacy nam obu. A moja zlosc wynika z faktu, ze rowniez mam swoje zajecia. Sama pisalas na forum ze bedziesz miec czas ewentualnie pozno wieczorem w piatek i po prostu na to sie nastawilam. Widzisz, to mi tez pokrzyzowalo plany, bo teraz mam czas dopiero w polowie przyszlego tygodnia i cala sprawa znowu sie przedluza, wiec prosze postaw sie na miejscu drugiej strony - rowniez zajetej. Jezeli dziewczyny rozmawialy z Toba inaczej to w takim razie przepraszam, bo ja tego nie wiedzialam i powinnam do nich skierowac swoje slowa. Przepraszam rowniez za "my" - ostatni post byl skierowany do Ciebie. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
poker przykro ze tak myslisz, ale ok - to twoje zdanie. Ja dalam do przesledzenia te rozmowy nasze znajomym, ktorzy spojrzeli na to wszystko bez emocji i to nie tylko moje zdanie. Jezeli uwazasz ze ja powinnam przez miesiac siedziec na tym forum i byc na KAZDE WASZE ZAWOLANIE, aby sprawdzic moja cierpliwosc i zaangazowanie to zycze powodzenia w szukaniu domu dla Flipa. Niestety on nadal siedzi w schronisku i chyba nie polepszy mu sie od tego. Dla mnie rozmowy od 20.04 to duzo bo Flip i wy nie jestescie na koncu swiata. A co do wyczerpania to nie jestem zmeczona 2-dniowym czekanie na kontakt tylko brakiem organizacji. Jezeli sie umawiamy ze ktos zadzwoni w czwartek lub piatek, a tak umawialam sie z kizimizi to chyba jest to umowa zobowiazujaca. Dziewczyny zapytaly mnie czy pasuje mi przyjazd do schorniska w sobote czy w srode - powiedzialam ze jest mi to obojetne, im bylo rowniez wiec dla dobra psa chcialam to zrobic jak najszybciej. wiedzialam ze przed tym musi odbyc sie wizyta, w zwiazku z tym czekalam i czekalam w domu, bo wiedzialam ze w kazdej chwili moze ktos zadzwonic i powinnam byc na miejscu, BO SIE Z WAMI UMAWIALAM. Nie sadzisz Poker ze to moze troszeczke zniechecic kogos? I to nie jest jedyna sytuacja w ktorej zostalam zniechecona a mimo to nie poddalam sie. Potrafie powiedziec wprost ze z czegos rezygnuje,tym bardziej potrafie zrezygnowac z ZYWEGO STWORZENIA, BO TO NIE ZABAWKA KTORA BIERZE SIE W EMOCJACH. a moze ty tak mnie postrzegasz poniewaz nie jestem osoba ktora bedzie wam sie tutaj podlizywac, lecz powiem wprost co mysle. Czy z tych slow wynika ze zle traktuje zwierzeta, ze nie chce dla Flipa dobrze? Moim zdaniem swiadczy to tylko i wylacznie o mojej goryczy o ktorej wspomnialas. Kazdy jest czasami rozgoryczony, a ty Poker chyba uznajesz ze to moja permanentna cecha charakteru, ze jako dobra osoba na dt powinnam byc radosna, usmiechnieta i obojetna na kazde dzialania dotyczace mnie. Przez takie cos mozecie stracic wiele potencjalnych kandydatow, ktorzy waszym zdaniem nie sa odpowiednim domem dla psa, a uwiezcie mi ze moze okazac sie inaczej. Z uwagi na przyszly zawod spotykam codziennie wlascicieli psow, rozmawiam z nimi nie tylko o problemach zdrowotnych i wiem, ze mnostwo osob jest baaardzo zniechecona do takich dzialan, jak wasze. Zrezygnowaly z opieki nad psem, adoptowaly psa badz w zwiazku ze zniecheceniem kupily z innego zrodla i sa fantastycznymi opiekunami. Wiem rowniez, ze wiele osob chwali sobie wasza dzialalnosc i rowniez sa szczesliwymi posiadaczami psiakow zabranych w zwiazku z nia. Ja mialam w glowie caly czas te opinie kontaktujac sie z wami i niestety aktulanie sklaniam sie ku pierwszej. Ale pozostawie to dla siebie, bo tez nie moge was oceniac po jednej sytuacji. Poker wy mi tez nie robicie laski, bo jest mnostwo potrzebujacych psow. Jak nie Flip to inny - mi to nie sprawia roznicy, ale niestety jemu tak i w tym calym zamieszaniu on jest najbardziej poszkodowany:( Nie oczekuj ze ja bede mega wspolpracowac i bede obojetna na wszystko co mi sie w waszym dzialaniu nie podoba, bo wasza wspolpraca rowniez nie przebiega bez zastrzezen i nie bede na to obojetna, bo tak jak wam zalezy mi na zwierzetach. Tylko ja mam do tego po prostu troszeczke inne podejscie. Mlodosc nie koniecznie idzie w parze z niecierpliowscia, poza tym prosze nie oceniaj mojej cierpliwosci po jednej sytuacji. ty uwazasz ze ja sie wykrecam, a ja po twoim poscie odbieram cala sytuacje tak, ze ja powinnam przytakiwac tobie na wszystko z usmiechem, bo jestes najlepsza specjalistka zajmujaca sie adopcja i tylko ty wiesz co bedzie dobre. Twoja niezawodna intuicja podpowiedziala Ci, ze wystawienie mnie na probe z kontaktem w inny dzien dowiedzie, jaka jestem naprawde. No prosze Cie - badzmy powazni i nie oceniajmy siebie w taki sposob! Nie chcialam nikogo urazic moim poprzednim postem. Napisalam co sadze o calej sytuacji, bo to moze tez bedzie dla was wskazowka jak postepowac z ludzmi. Nie obrazam sie ze waszym zdaniem wobec zainstnialej sytuacji nie jestem odpowiednia osoba na dt, ale skorzystajcie z tego doswiadczenia. Przede wszystkim informujcie ludzi, ze jest w ta sprawe zaangazowanych wiele osob, ze jest utrudniony kontakt i to moze potrwac bardzo dlugo, nie podawajcie konretnych terminow rozmow czy kontaktu jezeli nie jestescie w stanie sie wtedy skontatkowac - mi to by wystarczylo, aby byla spokojniejsza. Tak jak wy macie inne zajecia a nie tylko sprawe Flipa czy innych zwierzat, tak tez inni maja podobna sytuacja i kazdy lubi wiedziec czego moze sie spodziewac, a nie tylko zajmowac sie dogomania. Nie napisalam tego w celu usprawiedliwienia siebie, bo nie mam potrzeby i zamiaru sie usprawiedliwiac. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Na dzien dzisiejszy ja sadze ze sie nie zdecyduje na ta adopcje bo uwazam ze nie macie najlepszej organizacji. Nie miejcie mi tego za zle ze to pisze, ale sprawa toczy sie juz kilka dni i ja wyciagam z tego taki wlasnie wniosek. Jedyna konkretna osoba jest dla mnie kizimizi, ale jej nie bedzie niedlugo. Dzwonila prze dchwila do mnie Pani w sprawie wizyty przedeadopcyjnej. Czekalam na kontakt w czwartek badz piatek, bo tak bylo ustalone. Nikt sie nie odezwal, wiec wiedzialam ze sobotni przyjazd do Walbrzycha nie wchodzi w gre w zwiazku z tym nie ma mnie we Wroclawiu. Mam numer telefonu i bede dzownic w sprawie wizyty dopiero w srode. Druga sprawa - czy ktos aktualizuje ogloszenia Flipa? Widzialam ile dalyscie ogloszen ktoregos dnia - naprawde super i podziwiam za to! Ale uwazam ze jezeli naprawde chce sie cos znalesc dla psa to trzeba poswiecic na to duuuuuuuuzo czasu i aktualizowac ciagle aby ciagle byly na pierwszej stronie. Szukalam wiele razy domow dla psow i to fajnych, mlodych czy tez starszych ale raczej bez problemowych i jest takie zatrzesienie zwierzat, ze trzeba bylo codziennie sprawdzac czy ogloszenie nie spadlo nizej i dawac nowe. Jezeli dajecie ogloszenie w jeden dzien to tak troche liczenie na fuksa ze akurat w ten konkretny czy nastpenego ktos wejdzie na strone i pies mu sie spodoba. Jakis przyciagajacy uwage psiak moze i owszem znajdzie tak dom, ale Flip to powinien miec takie ogloszenia moim zdaniem non stop i wtedy mozna oceniac czy jest jakies zainteresowanie. Zreszta same pisalyscie ze sprawa kiedys tam zostala poruszona, a potem znowu ucichla - czy nie ucichnie znowu po dwoch miesiacach i Flip bedzie miec fuksem dom tymczasowy a ja bede sie martwic co dalej? Ja osobiscie przegladam ogloszenia od jakis 3 tygodni. przegladalam maks dwie strony bo jak widzialam juz pozniejsza date to sadzilam ze ogloszenie jest nieaktulane, skoro nie pojawia sie ponownie. Wiem ze macie dobre checi ale czy na pewno macie na tyle czasu aby poswiecic go Flipowi? Moze lepiej skupic sie na mniejszej ilosci psow, moze podzielic jakos te pieski miedzy siebie, aby kazda z was byla odpowiedzialna za konkretne ogloszenia i konkretne rozmowy na temat danego psa? jezeli sie znacie, macie do siebie zaufanie to nie sadze, zeby byla potrzebna rozmowa na forum kilkunastu osob na ten temat. Mozna tutaj dyskutowac, jezeli nie jestescie pewne czy to dobry pomysl, ale kazda dyskusja ma jakies granice. Dopiero przy podziale obowiazkow wyjdzie kto tak naprawde sie angazuje w losy zwierzat, a kto tylko potrafi zagladac tutaj i pisac. Rozumiem ze szukanie domkow dla pieskow nie jest latwa sprawa, jest to bardzo odpowiedzialne zajecie, ale zniechecilam sie bardzo. Nie macie konkretow zadnych i organizacji. Ja jestem odporna i uparta, ale podejrzewam ze wiele osob juz by dawno zrezygnowalo. I naprawde to nie oznacza ze im nie zalezy, tylko kazdy ma swoja wytrzymalosc, a sprawdzanie checi i zawzietosci kogos na adopcje psa w ten sposob nie jest zadnym odpowiednikiem. Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam. emocje juz opadly i patrze na ta sprawe coraz bardziej "trzezwo". Jestem wyczerpana rozmowami z wami i oczekiwaniem na kontakt. I nie uwazam sie w zwiazku z tym za osobe nie nadajaca sie do adopcji, choc podejrzewam, ze niektorzy tak wlasnie pomysla. W tym momencie nauczona na bledzie wszystko przeprowadzila bym inaczej. Jeden mail do was z prosba o spotkanie i albo w jedna albo w druga. Ustalenie konktetnego dnia kontaktu jaka jest wasza decyzja i juz. Tym bardziej ze Flip nie jest jedynym psem ktory potrzebuje dt. Kosztowalo mnie to wszystko mnostwo przemyslen, rozmow z bliskimi, z wami a sprawa tak naprawde dalej stoi w miejscu. Bo co po wizycie przedadopcyjnej? Juz pomijajac fakt ze miala sie odbyc w czwartek lub piatek, a zadna z was nawet nie dala znac ze nie udalo sie nic wymyslic na te terminy to potem bedziemy rozmawiac czy umawiac sie przez kolejny tydzien na wizyte w Walbrzychu? Ja chce sie zajac jakims psem i jego przystosowaniem do swiata, a nie tygodniowymi rozmowami na forum. Wychodzi na to ze adopcja psa czy do dt czy do ds w taki sposob jest duzo bardziej uciazliwa niz zwyczajne zabranie pieska ze schroniska. Ja juz chyba wiecej nie bede do nikogo dzownic w sprawie adopcji, tylko jezeli bede miala na to warunki to zwyczajnie pojde do schroniska, zapytam ktore zwierzaki nie moga znalesc domu bo sa brzydkie, nie przylepne czy cos w tym rodzaju, podpisze umowe i wezme wlasnie takiego. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Co do pozniejszego kontatku z moja mama - tym sie nie martwcie. Ona ma internet itd. ale raczej nie chce ja wciagac w pisanie tutaj na forum czy mailowanie, bo ona ma mnostwo swoich problemow. To ja bym sie z wami kontaktowala, poniewaz ja na pewno bede przyjezdzac do domu kilka razy w miesiacy i bede widziec Flipa, moge spokojnie wysylac wam zdjecia itd. Ale to jest pozniejsza sprawa i ja nie chce na tym etapie rozmow z moja mama i wizyt u niej pod moja nieobecnosc, bo uwazam ze nie ma potrzeby teraz zawracac jej glowy tylko dopiero jak ja wroce do domu. Ja JESTEM PEWNA NA 1000000000% ze ona sie nim zaopiekuje, jezeli bedzie taka potrzeba ale nie zamierzam teraz stawiac na nogi calego mojego domu rodzinnego, poniewaz tak naprawde nie wiadomo kiedy ja sie wyprowadze. Zreszta jak teraz zaczna sie te rozmowy to ona zapewne wam powie ze spoko, ze moze zostac, bo taka jest, bo wiem ze mi nie odmowi nawet gdybym jej slonia przyniosla do sypialni. W zwiazku z tym wolalabym sie skupic na organizacji ewentulanego dt po tych 2 miesiacach, bo zostawienie psa jej jest dla mnie OSTATECZNOSCIA. Co do przyszlej pomocy weterynaryjnej, to nie zapominajcie ze ja koncze weterynarie i to nie bedzie problem. Moze nie bede mogla wykonac wszystkiego za darmo, w zwiazku z tym ze bede zatrudniona u kogos, ale na pewno duzo duzo taniej - wlasciwie tylko za leki po cenie hurtowej bo wizyte to ja mu moge zrobic sama "hotelowa" czy tez "domowa", a za nia wam przeciez nie policze:) Mozecie szukac innego dt w okolicach Wroclawia, bo ja bede przez najblizsze miesiace przyjezdzac do Swidnicy przynajmniej raz w miesiacu (moja druga polowa narazie tutaj zostaje), wiec moge przywiesc Flipa do Wroclawia, do Swidnicy, do Walbrzycha i w te rejony. Zreszta to naprawde nie bedzie problem - jak bedzie potrzeba nawet gdzie indziej go zawiesc to ja cos wymysle i transportem nie macie sie co martwic. Dostarcze go w kazde miejsce ktore chcecie. tez moge bedac w Swidnicy podjechac do niego przy okazji w celu szczepinia czy innej sprawy lekarskiej albo po prostu z przyjemnoscia odwiedzic. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
dziewczyny pies do konca maja bylby we wroclawiu - tam gdzie zamierzacie przeprowadzic wizyte przedadopcyjna. Potem pod Olkuszem z moja mama i ze mna. Tam sa zdecydowanie lepsze warunki dla zwierzat, bo mieszkanie 3pokojowe, na parterze, na przeciwko bloku las. A potem sprawa wyglada tak, ze gdyby on mogl sie ze mna preporwadzic do Krakowa (bo tam bede szukac mieszkania) to nie byloby zadnego problemu - ja moglabym znalesc chate, zabrac wszystkie graty, on zeby nie siedziec w zamieszaniu (no chyba ze jakims cudem tak sie przywiaze i oswoi ze nie bedzie mu to sprawiac roznicy) spedzi kilka dni z moja mama, a ja zabiore go na gotowe poslanko do Krakowa. Ale to nie chodzi o organizacje tez przeprowadzki tylko o to, ze moge miec problemy ze znalezieniem mieszkania, ze wlasciciel nie zgodzi sie na trzy psy. Moje psy sa mikroskopowe i jakos tam kogos wreszcie przekonam. Byc moze znajde mieszkanie takie, ze dla wlasciciela zwierzeta w jakiejkolwiek liczbie nie beda stanowic problemy, tak jak w obecnym mieszkaniu we Wrocku, ale tego nie wiem. I tu tkwi problem. Bede w odmu dopeiro popoludniu takze jak cos to piszcie a ja poczytam pozniej. Co do ewentulanej wizyty przedadopcyjnej to moze byc nawet pozno - dla mnie to nie problem, a nawet wygodnie. I naprawde trzeba sie zastanowic nad tym wszystkim bez emocji, bo nie sztuka zabrac psa, tylko co bedzie potem? Ja juz rozmawialam tysiac razy z mama i obie uznalysmy ze nie bedziemy miec potem serca oddac go, jezeli nie bedzie nowego domu i pewnie zostalby z mama, albo moze nawet ja dla niego odlewklabym przeporwadzke. Ale to nie o to chodzi... Ja wam ufam i wierze ze nie wpakujecie mi go obiecujac ze potem cos sie wymysli i go zostawicie. Zreszta wy na pewno chcecie dla niego dobrze i wiecie ze to nie jest odpowiednie rozwiazanie. -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny nie wiem czy wiecie ze wyszedl nowy problem :( :( :( wszystko przez te maile i moja wina tez ze nie pomyslalam... choc lepiej ze teraz a nie po fakcie. Z ta moja przeprowadzka jest dokladnie tak ze ja bede pracowac w Krakowie, a mieszkac u rodzicow pod Olkuszem. Pisalam ze Flip moze pojechac ze mna ale nie sprecyzowalam. Przez pierwszy miesiac na pewno bede w domu i tam na pewno moze byc, moja mama juz nawet powiedziala ze jak chce to moge go od razu do niej przywiesc, zeby nie musial przezywac potem przeprowadzki bo to bedzie istny sajgon. Ale potem... Potem nie wiem gdzie wyladuje. Ogolnie to ja bede dojezdzac do pracy 50km codziennie w jedna strone, a to sa dosc duze koszty dla mnie i predzej czy pozniej pomysle o wynajeciu mieszkania w Krakowie. To moze byc miesiac po powrocie do domu a moze byc za pol roku - nie umiem tego sprecyzowac poniewaz nie wiem jak to bedzie wygladac finansowo u mnie itp. A w wynajmowanych mieszkaniach jest niestety roznie. My niezle sie musialysmy nagimnastykowac z koelzanka we Wroclawiu aby przyjeli nas gdzies z calym zwierzyncem, bo wlasciciele mieszkan rzadko patrza na to czy zwierzaki sa grzeczne, czy sa male, czy duze tylko od razu maja w glowie ze jeden pies to moze ewentulanie ale dwa psy to juz masakra, a trzy to juz katastrofa. Widza tylko klaki, szczekanie pod nieobecnosc opiekunow i awantury sasiadow, pogryzione meble i jak juz sie zgodza to czesto gesto trzeba zaplacic dwa razy wieksza kaucje. Oczywiscie sa mieszkania, gdzie niekiedy nikomu to nie przeszkadza, ale zwykle sa drogie, przynajmniej we Wroclawiu - podejrzewam ze w Krakowie bedzie podobnie. A cena jest dla mnie rownie istotna jak zabrania ze soba zwierzat. Moze sie okazac ze wynajmne tylko pokoj w ktorym przyjma mnie ze zwierzakami, ale z trzema to chyba powiedza ze na glowe upadlam. Dlatego to moze sie zle skonczyc dla Flipa. Moge go zostawic u mamy ale mysle ze to nie jest odpowiednie miejsce mimo jej dobrych intencji (choc lchyba lepsze niz schronisko) - ona wyjdzie na spacer, da jesc i poglaszcze ale zero wychowania, oswajania itd. Ona nie ma doswiadczenia z problemowymi psami, poza tym siedzi baaaaardzo dlugo w pracy i on by mial do towarzystwa tylko koty:/ Teraz ja zastanawiam sie czy lepiej dla niego ze wogole ma szanse na dom - tak myslalam na poczatku, bo w koncu nie wiadomo co bedie pozniej. Moze wogole nie bedzie problemu i ktos bedzie chcial go zabrac czy cos w tym rodzaju. Ale jest druga strona medalu czyli nie bedzie nikogo kto sie nim zaopiekuje i wtedy podejrzewam ze wroci do schroniska? I wtedy juz moze kompletnie stracic zaufanie bo ktos mu dal domek i oddal znowu:( :( :( Jejku ja nie mam serca mu tego zrobic, juz mi sie plakac chce, ale co bedzie, jezeli nikt sie nim nie zaopiekuje pozniej, a ja bede sie musiala przeniesc. Przepraszam przepraszam przepraszam!!! Dopiero jak juz sprawa jest blisko rozwiazania to biore pod uwage najczarniejsze polozenie i rozwazam co moze sie zdarzyc, bo nie chce mu zrobic wiekszej krzywdy tylko pomoc. Czekam na wiadomosc od kizi, bo teraz nie moze rozmawiac. po smsie od niej uznaje, ze chyba sie zalamana, ze znowu problem. Na forum tez pisze, bo moze do ktorej z was nie dotarlo info, a chcecie to obgadac czy cos - bedzie szybciej podac to do ogolnej wiadomosci wam wszystkim. Jestem zalamana:( :( :( -
F&F juz w DS!DZIEKUJEMY! Silna alergia na roztocza!!!!
ann_ann replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Czesc dziewczyny. To ja chcialam dac Flipowi dom tymczasowy i musze zareagowac na ostatnia wiadomosc, napisana przez kora78. Oczywiscie ze licze sie z tym, ze taki pies moze miec takie odpaly. Naprawde nie spodziewam sie aniolka ktory bedzie siadal. podawal lape, lezal na zawolanie, bede mogla mu zabrac miske pelna jedzenia kiedy tylko zechce, do tego bedzie chodzil bez smyczy, bede mogla go tarmosic za uszkiem i wszyscy komu sie tylko tego zachce. Byc moze kizimizi przeczytala tylko mojego pierwszego maila i juz sie zniechecila, nie czytala dalszych - tego nie wiem, ale moja przedostatnia wiadomosc miala taka tresc: Jeszcze a propo gryzienia Flipa. Ja zrozumiala to tak ze skoro on gryzie jak chce sie go poglaskac to znaczy ze wogole nie mozna do niego podejsc, tylko dac jesc i zostawic w spokoju. Jak w takim razie znalesc mu dom, jak zalozyc obroze, jak przewiesc, jak wychodzic na spacer, jak wogole do niego podejsc skoro on nie chce? Przeciez to nie bedzie tak, ze przyjedzie do mnie i od razu super bo poczuje wlasny kat, wlasne poslanie i sie zmieni. Jakos trzeba z nim funkcjonowac, wyciagnac z domu na siku, przechodzic kolo niego. Nie mowie od razu o glaskaniu i nauce czegokolwiek ale sa pewne podstawy, ktore moim zdaniem sa niezbedne. Nie moge z nim isc luzem po ulicy, musze miec nad nim minimalna kontrole, bo potem bedziemy szukac Flapa po Wroclawiu. Nie musi umiec chodzic na smyczy, ale musi sobie chociaz dac ja zalozyc na dobry poczatek, bo inczej to ja nie widze go w zadnym domu. jak widzicie jest wiele pytan... Napisalam tego maila bo faktycznie z pierwszego na temat gryzienia moglo wynikac cos innego. Ja sobie tak wyobrazalam to w glowie po jednym zdaniu napisanym wczesniej na tym forum. Mysle ze powyzszy mail zmienia postac rzeczy i to nie jest tak, ze ja nie licze sie z tym zachowanie. Jest mi przykro, ze tak myslicie. Poza tym w jednej z wiadmosci wspomnialam, ze takie mailowanie juz dluzej nie ma sensu i najlepiej spotkac sie w schronisku abym ja sama mogla go zobaczyc, wy wypytac o co chcecie, moze mi rowniez przyjda do glowy jakies pytania. rozmowa "na zywo" jest zupelnie inna niz takie pisanie i zastanawianie sie na forum czy moze tak, a moze nie. Ten czas mozna wykorzystac na wiele innych pozytecznych rzeczy. I skonczylo sie tak, ze wy zapewne jestescie na mnie zle za poswiecony czas, a potem nagla rezygnecje, a wy w moich oczach tez nie zaczynacie rysowac sie pozytywnie, mimo ze z pewnoscia macie dobre intencje. A mozna tego uniknac rozmawiajac w cztery oczy - wtedy jest znacznie mniejsze prawdopodobienstwo, ze ktos zrozumie cos na swoj wlasny sposob, ze zinterpetuje pisane slowa tak a nie inaczej. poza tym od razu mozna rozwiaz wszelkie watpliwosci pytajac. Ja nie jestem dobra w pisaniu tego co mysle - zapewne wszystkie te moje maile mozna bylo by skrocic do kilku sensownych i konkrretnych zdan. To wynika z tego, ze chce, abyscie zrozumialy mnie jak najlepiej, a widac wychodzi odwrotnie. I nie zrezygnowalam! Codziennie kilkanascie razy sprawdzam maila i czekam na odpowiedz od kizimizi, wchodze na to forum i sledze watek, az dzisiaj z tego wszystkiego musialam sie zarejestrowac. Jezeli chcecie byc traktowane powaznie, to traktuje tez powaznie innych, bo naprawde odniechciewa sie troche tego wszystkiego. Oto fragment innego maila: Nie chce sie poddawac wiec jezeli nadal cisza w kwestii Flipa to mozemy sie spotkac w schronisku i jeszcze na ten temat porozmawiac, zawsze to inaczej bezposrednio niz tak pisac. Moze wspolnie cos wymyslimy, pokarzecie mi pieska. Szczerze to ja sie naprawde w niego juz wkrecilam i moze jak go zobacze (jezli zechce wyjsc...) przyjda mi jakies pytania na mysl, moze wy cos wiecej opowiecie, moze wcale nie jest taki jak ja wyobrazam go sobie - na pewno na tym nie stracimy, a tez bedzie mi latwiej komus cos o nim powiedziec, bo juz pytam kogo sie da, aby znalesc mu dom. Tak chyba nie zachowuje sie osoba, ktora po prostu rezygnuje i nie czeka na odpowiedz...