Witam serdecznie,
Mam na imię Patrycja, od 22 stycznia jestem właścicielką mieszańca w typie alaskan malamute - syberian husky. Pies został zabrany ze schroniska. Przeszedł wiele, ma blizny po przypaleniu papierosem na łapach i przecięte na pół ucho, mimo tego jest cudowny i kochany.
Został odrobaczony, bo miał nicienie o długości 30cm.
Problemem jest jego "chudość". Z racji tego, że jest futrzakiem nie widać, żeby mu coś dolegało, niemniej jednak gdy się go dotyka po plecach czuć kręgosłup. Waży 29kg, a powinien mniej więcej 36...
Nie ma już robaków. Bardzo dużo biega (był trzymany w kojcu z 4 innymi psami, więc ruchu praktycznie nie miał). Jest bardzo wybredny w jedzeniu. Je tylko puszki i to nawet w sporej ilości, czasem suchą karmę, ale rzadko. Mięsa nie tyka. Kości surowe poliże, troszkę obgryzie, ale to naprawdę rzadko.
Czy jest sposób na zwiększenie jego masy? Idzie lato, więc podejrzewam, że będzie jadł mniej, a ja nie mogę już patrzeć na tę jego chudość.
Sierść ma lśniącą, jest wesoły, ale to jedzenie mnie bardzo niepokoi. W schronisku zapewne nie miał nic do wyboru i być może stąd ograniczenie do puszek. Staram się przemycać mu do puszek jakieś witaminy, warzywka, mięso, ale wyczuwa...
Bardzo proszę o jakieś wskazówki... Dodam, że to nie jest mój pierwszy pies, poprzednia sunia odeszła od nas po 13 latach :(