[quote name='strix']Twój weterynarz to jakiś, za przeproszeniem, idiota.
Od tego są anestetyki i srodki przeciwbólowe, żeby je u psa stosować. Jeśli pan nie potrafi dobrać dawki dla yorka, to chyba nie rasa jest temu winna?
Samiec czy jego brak nie ma znaczenia. Stan zapalny może się przerodzić w nowotwór śluzówki macicy. Jedynym sposobem zapobiegania guzom macicy jest STERYLIZACJA. Takie guzy dają przerzuty i wtedy dopiero będzie Twojego psa bolało.
Oczywiści wstrzymaj się, aż suka skończy karmić młode i nabierze sił.
I może zmień weterynarza. Tyle ode mnie.[/QUOTE]
Ale wiecie co ? To jest jakiś paradoks, bo ten weterynarz też jest właścicielem yorka, więc powinien się orientować.
Pojechałam dziś znowu do niego i dał mojej małej 6 zastrzyków (witamina E na krzeliwość, antybiotyk przeciwzapalny, wapno, witamine B i coś na ogólne wzmocnienie. Sprawdził oczy malutkiej i dziąsła i powiedział, ze są ok. Ma trochę obniżoną temperaturę przez utratę krwi. Dał mi jeszcze skierowanie na rentgen jamy brzusznej. ponownie sprawdzał pieska i tym razem coś wyczuł. Jak sam powiedział może to być pokarm zalegajacy w jelitach,bo nie było to twarde, ale dla pewności dał skierowanie na dodatkowe badanie by wykluczyć niewykształcony płód bez kręgosłupa, którego mogło nie wykryć USG. Jego zdaniem suczka się oczyszcza i krwotok mógł powstać na skutek usuwania łożysk (macica została podrażniona). Kazał też przemywać suczkę rumiankiem co już zrobiłam. Mimo tego jutro jadę jeszcze do kliniki, którą polecili zaprzyjaźnieni hodowcy.
Reasumując :
- z pochwy wycieka śluzowata krew o jaskrawym kolorze, bez zapachu
- nie ma ropienia
- pies zachowuje się normalnie, je, pije, karmi szczenięta
- dziąsła i powieki są ok
Jak powiedziałam jutro wybieram się do kliniki oddalonej od mojego miejsca o ok. 2h drogi, daleko, ale to nie ma znaczenia. Bardzo mi ją polecali. Dzwoniłam dziś i jestem umówiona na wizytę. W tym czasie moja mama zaopiekuje się maleństwami. Proszę, trzymajcie kciuki by wszystko poszło ok.