Pies na pewno nie będzie wykastrowany przed wydaniem. Bez znaczenia koszt. Jest świeżo po jednej narkozie 4go maja, od 4 na antybiotyku (nadal go bierze przez jeszcze 4 dni) i nadal się goi. Teraz leczymy uszy. W tej chwili nie jest to możliwe z racji stanu zdrowia. Sama mam w domu niewykastrowanego BF i niesterylizowaną sukę (3 cieczki za nami bez antykoncepcji). Martwi mnie tylko, bo ma chłopak popęd ;-) Nie jest agresywny. On najpierw musi nabrać jakiejkolwiek odporności po tym wszystkim. Jak do mnie przyjechał miał też biegunkę. Daję mu lacidofil i karmę mokrą jagnięcina+ryż i suchego boscha. Od paru dni kupy bomba. ;-) Z dnia na dzień ma się coraz lepiej, bawi się jak szczenior, uwielbia przeciąganie sznurka i aportowanie gumowej kosteczki lub buta piszczącego. Po schodach nie chodzi. Myślę, że priorytetem w tej chwili jest konsultacja ortopedyczna. Martwią mnie jego tylne łapki. Na dłuższym spacerze zaczyna nimi powłuczyć naprzemiennie. Jest z niego taki twardziel, że myślę - będzie dobrze. Gdybym nie miała już 2 psów w tym jednego buntownika, na bank by tu został. Nawet gdybym musiała nosić te słodkie 13 kg (obecnie tyle waży - już prawie kg przybrał) do końca jego dni po 3 i więcej razy dziennie - On na to zasłużył. On musi trafić w najlepsze ręce do końca swoich dni, musi mieć dom - ten ostatni. Taki, któremu nie będą przeszkadzać jego głośne i śmierdzące bąki, chrumkanie i chrapanie. I to, że rozmawia z człowiekiem patrząc mu w oczy swoim zachrypniętym babuniowym szczekaniem i mruczeniem. Jak dla mnie to wymarzony pies. Nie można Go nie kochać. Uwielbia dzieci i poddaje się kompletnie pieszczotom. Moja 5letnia Córa Go wczoraj zagłaskała i zasnął w jej rączkach. Jest grzeczny, łagodny, kochany. Zastanawia mnie, jak taki psi ideał (poza przebytymi zabiegami i chorobami) zmieniał tyle razy dom - wniosek jest jeden. Nie trafił na odpowiedniego człowieka! Jeszcze... Ale wiem, że to się zmieni i wierzę, że zła passa się odwróci na zawsze.