[quote name='evel']Do szału mnie doprowadzają dzieci, które się nagle "wzięły" na ulicach w ilościach szalonych i zachowują się jakby wypadły z buszu. Już pomijając nawet przejeżdżanie na rowerze/rolkach/hulajnodze obok nas i psa ze świstem, dosłownie parę cm od nas, po obu stronach (!!!), ale dzieci biegające dookoła, wydzierające się wniebogłosy i wyciągające łapy do obcego, przestraszonego psa to już przeginanie. Chyba niektórym się zapomniało przez zimę, że niektórzy sobie kontaktów tak bliskich nie życzą... Tak, to mój pies ma problem z dziećmi, więc de facto [B]ja[/B] mam problem, więc to ja schodzę na bok, czekam, przepuszczam, przepraszam i tak dalej, ale wszystko ma swoje granice. Czekam tylko aż mi któryś na psa najedzie, to ściągnę z roweru i do rodziców za ucho zaprowadzę chyba, bo jakoś nie mam zamiaru lewitować z psem, bo zdaje się, że mamy takie samo prawo do użytkowania chodnika.[/QUOTE]
U mnie jest identycznie - dzieciaki biegają, jeżdżą na rowerze, rolkach czy hulajnodze i mówiąc szczerze to nie sprawiało mi to jakiegoś większego problemu, bo mój pies nic sobie z tego nie robił. Do czasu. Do czasu, aż pewien chłopczyk wjechał w niego rowerem ... no normalnie myślałam, że zaraz wybuchnę, całe szczęście, że psu nic się nie stało.