marta507
Members-
Posts
24 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marta507
-
danavas mam nadzieję, że do Ciebie dotarły pieniążki ode mnie?
-
[quote name='danavas']jeśli tak to nie ma sprawy:) ale tam coś jeszcze będzie wpływać do Ciebie bo prosili o konto więc jak coś to pisz i wysyłaj od razu na dt... A Marta 507 wysyłałaś na poczcie czy przez internet???[/QUOTE] przez internet
-
[quote name='koosiek']No tak, mam to, co zostało (chyba właśnie 30 zł) i jeszcze te dolary, ok. 60 zł. Pieniądze od Marty nie doszły, jutro jeszcze dokładniej sprawdzę. Marta507, kiedy dokładnie je wysłałaś? 20.05
-
Ode mnie jeszcze 30 zł powinno dojść. 2 tyg temu wyslalam.
-
[quote name='danavas']a kto ci powiedział że on się urodził w 2006? tego nikt nie wie kiedy on się urodził bo 5 lat temu go przygarnęła Marty babcia... więc skoro się przybłąkał 5 lat temu a szczeniakiem wtedy nie był to wnioskuje że ma minimum te 6-7 lat. Marta wysłała do Katarzyna Janik pw w którym to potwierdziła...[/QUOTE] hola hola Dziś Ci napisałam, że ma 5 lat, bo w listopadzie 2006 go Babcia wzięła i był szczeniakiem. Maksymalnie do 5,5 roku. Ale myslę, że jeśli napiszemy 5, to ma też większe szanse na dom. Tylko nie piszcie, że kłamię i go odmładzam, żeby mu szybciej dom znaleźć. Cisza, spokój, nic się nie dzieje.
-
Nic nie piszę, bo nic się nie dzieje. Nie jestem maniakiem i mając do wyboru 8 egzaminów, licencjat i pracę zarobkową, a z drugiej strony psa, któremu już nic się nie dzieje, skupiam się na egzaminach. TO NIE JEST MÓJ PIES. Ja zostałam przez rodzinę okrzyknięta jego właścicielem za sprzeciw dla powieszenia. Widywałam go rzadko, nie umiem wiele na jego temat powiedzieć, nie wiem jAk będzie zachowywał się przy innych psach. Nadal szukam mu domu, dzwonię, pytam. I o to też prosze Państwa. NIC SIĘ Z NIM NIE DZIEJE. Jak zauważyłam niezależnie od tego czy i co napiszę i tak część osób niedoczyta tego dokładnie i każdy ma swoją wizję tej historii. PIES JEST BEZPIECZNY. Nie mam o czym pisać. Je, merda ogonem, żyje. Teraz to jest dla mnie najważniejsze. Mam wrażenie, że osoby użalające się nad nim jaka to bidulka, że spadły na niego największe plagi świata, chyba nie znają [B]prawdziwej[/B] psiej tragedii. Przez najbliższy tydzień też nie będe miała internetu.
-
Misiek nie sprawia problemów. Już się cieszy na widok nowych opiekunów. Postaram się zajrzeć do niego jak będę na święta w domu, aczkolwiek mam do niego prawie 100 km, więc nie wiem czy mi sie uda. Podczas całej akcji poznałam dziewczę, które zna się na zwierzakach lepiej niż ja, podjedziemy do niego razem, niech go "przeanalizuje". Ale pozwólcie, że nie będę jej do tego zmuszać w okresie świątecznym. Owszem, nie jestem Maniakiem (ale nie wykluczam dołączenia do tego grona), po prostu sprzeciwiam się niehumanitarnemu traktowaniu zwierząt. Wbrew pozorom posty czytam, WSZYSTKIE (!), bardzo dokładnie, nie do wszystkich mam czas się teraz ustosunkować, a niektóre wolę przemilczeć.
-
[quote name='danavas']odpisała osoba którą pytałam kilka dni temu o tymczas dla Misia, to jest bardzo porządne i sprawdzone miejsce...10 zł dziennie jeśli jest do kolan..... mam napisać że to nie aktualne ???? czy dalej zbieramy deklaracje???? tutaj decyzyjny głos ma Marta....tylko kiedy ona sie wypowie....??? co mam im odpisać???[/QUOTE] tak, narazie dziękuję. Rodzice koleżanki nie zgłaszają zastrzeżeń do Miśka, więc narazie u nich zostanie. Jeśli jednak coś się wydarzy, mam w odwrocie ofertę MaDi, jeśli to się nie uda, zgłoszę się do Ciebie danavas. Doceniam Twoją chęć niesienia pomocy. Jak już skończę pisać pracę zajmę się ogłoszeniami. Niestety nie mam nieograniczenie wolnego czasu i nie siedzę na forum non stop
-
Jestem :) 1. [B]Misiek ma dom tymczasowy![/B] Był lekko zdezorientowany gdy wjechaliśmy na podwórko, ale przywitał się grzecznie i został (no jak go rodzice koleżanki przyjeli to nie miał wyjścia). Nie dali mi terminu do kiedy mam go zabrać ale liczą na to, że jak najszybciej. Poinformowałam, że może to potrwać nawet kilka miesięcy. 2. Owszem, nie miałam dostępu do internetu. Cała moja najbliższa rodzina mieszka w Warszawie, do Łukowa jeździmy czsami na weekendy, więc internetu tam nie ma. 3. Przepraszam za wszelkie opóźnienia w pisaniu i odpowiadaniu na pytania, ale to dla mnie trudny czas, szczególnie do piatku - w jednym oknie szukałam ratunku dla psa, w drugim pisałam pracę licencjacką, w miedzyczasie biegłam na zajęcia, po zajęciach do pracy... Ogromny kamień spadł mi z serca, bo Misiek jest już bezpieczny (mam nadzieję, że im nie ucieknie i nie wróci do domu). Teraz mogę spokojnie dokończyć pisanie licencjackiej, bo termin mnie goni - do 30.04 musi być gotowa. 4. Jedzenie , stare koce, chodniki, miski.... wszystko dlaa psa jest, dziękuję. Misiek pojechał tam już z wyprawką. Nowa rodzina zobowiązała się o niego dbać, ale ja tam od czasu do czasu zajżę, coś podrzucę, nie ma problemu 5. JEżeli jest jakiś potrzebujący zwierzak, któremu można przekazać Deklaracje, to popieram czterema łapami
-
Pamiętam o chęci pomocy MaDi ze znalezieniem schroniska. Jak koleżanki rodzina nie wypali, to schronisko będzie w rezerwie
-
Jest nadzieja! Mojej koleżance kilka miesięcy temu zginął pies. Długo negocjowałam, żeby przygarneli Miśka ale jej mama chce szczeniaka aby wychować go po swojemu - ma prawo. Ale zgodziła się zapewnić Miśkowi dom tymczasowy na kilka miesięcy.:razz: Jutro jadę jej go pokazać, jak się polubią, a wierzę, że tak, to Misiek u nich narazie zostanie.
-
[quote name='danavas']sama Marta napisała że rodzina nie ruszy psa bez jej wiedzy...niech z nimi pogada że to kwestia kilku dni i piesio zniknie im z oczu...a w tym czasie trzeba działać ja wysyłam dziś całą noc zaproszenia na wątek do wszystkich na literke A...a alfabet dłuuuuuugi jest......[/QUOTE] Już im powiedziałam że sprawa rozwiąże się do majówki po tym, jak towarzystwo ochrony zwierząt dało mi nadzieję. Ale się wycofało. A ten termin to ja juz tak odwlekam kilka miesięcy. Ale teraz mnie przycisneli. Więc termin do majówki. Paulinka rozumiem oferuje pokój w domu - on nie patrzy gdzie się załatwiaq na podwórku nie mówiąc o pokoju w nowym otoczeniu
-
[quote name='danavas']ja juz nie wiem o co tobie chodzi dziewczyno...[/QUOTE] To już lepszym rozwiązaniem jest schronisko i wtedy poszukiwania domu. Tylko ode mnie go żadne schronisko nie chce przejąć. Miimo, iż Pan ze Straży powiedział, że jego status to "bezdomny"
-
[quote name='MaDi']Szkoda tylko,że założycielka wątku dzwoniąc nie powiedziała co ma spotkać psa. Myślę,że najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem na już będzie schronisko i późniejsza pomoc w adopcji, chyba że znajdzie się ktoś w najbliższej okolicy kto będzie pilotował całą sprawę i uda mu się bezpośrednio trafić do DT.[/QUOTE] No właśnie, że powiedziałam co ma spotkać psa na co Pan "...no, umówmy się, niech pani mówi, że rodzina nie ma możliwości się nim zająć...". Powiedziałam! Widocznie Pan uznał, że wymyślam. Jestem gotowa przystać na schronisko. Rozumiem że Pani ma coś wspólnego z Lubelską Strażą dla Zwierząt? Może mi Pani pomóc w oddaniu go do schroniska??
-
Hotel jest rozwiązaniem tymczasowym - powtarzam. Nie mogę sobie na to pozwolić bo nie wiem ja długo ta tymczasowość potrwa.
-
[quote name='danavas']zapytałam ...czekam na odpowiedź.....[/QUOTE] mnie nie stać na hotel. Ledwo mi starcza na akademik dla mnie. Poza tym jest to rozwiązanie tymczasowe i skoro tyle psów czeka na adopcję nie będzie to jednorazowy wydatek nawet, gdyby zebrała się spora liczba deklaracji
-
właśnie Pan z LSOZ powiedział, że jeśli opiekun nie jest w stanie opiekować się zwierzakiem to staje się on bezdomny
-
[quote name='inga.mm']mam taka myśl nie dającą mi spokoju. Może obfocić podwórze z zabudowaniami, ze ten pies tam faktycznie jest. Gdyby debilom strzelilo do głowy zrobić cos psu w nocy, to znając wiejskie realia, nikt nie przyzna, że ten pies tam był. Do sądu siłą nie zawlecze się. Może przesadzam, ale jakoś ta myśl natrętnie do mnie wraca, więc pisze o niej.[/QUOTE] przesadzasz. Bez poinformowania mnie o tym nie powinni ruszyć. Za bardzo sprawę nagłośniłam
-
Opisałam juz psa na początku ale jeśli potrzeba wstawiam jeszcze raz: Przygarnięty w stanie prawie zagłodzenia- kości wystawały, sierść sterczała jak koloce na jeżu. Zwierzak pełen energii, łagodny, radosny, szybko się do nas przywiązał i [U]łatwo nawiązuje nowe znajomości z ludźmi[/U] - wystarczy podejść i okazać sympatię. [U]Sięga do kolan[/U], jest psem łańcuchowym, który potrzebuje podwórka do biegania (a potrafi szybko). Kijkiem, kością, patykiem zajmie się na pół dnia. [U]Nie toleruje innych zwierząt.[/U] Ale z półrocznym szczeniakiem się kiedyś bawił. nie chorował, przynajmniej nic mi nie wiadomo. Co do spuścizny po babci, o czym ktoś wspomniał, nie ma takowej, bo babcia żyje. Poza tym jak powiedział Pan z [B]Lubelskiej Straży dla Zwierząt[/B] (sic! niedomówienie) rodzina nie ma obowiązku przejmować pieczy nad zwierzakiem bo może nie mieć warunków. Więc pies jest bezdomny. A propo karmienia przez sąsiadów - od pół roku karmi go sąsiadka i nie jest zachwycona z tego powodu. Ostatnio zamknęła się przede mną w domu. Też jest osobą starszą i ma już jednego psa. Od jej męża wiem, że nie karmi go już codziennie tylko co 2-3 dni. Nie wchodzą już w grę żadne tymczasowe rozwiązania.
-
rozmawiałam z Panem ze Straży dla Zwierząt - nie może mi pomóc, bo mają pod sobą w tej chwili 180 zwierzaków w przytulisku. Polecił mi zgłoszenie się do gminy, bo prawnie pies jest bezdomny. Nie wiem czy to zadziała. Wolałabym, żeby schronisko było ostatecznością. Czytając Państwa odpowiedzi i widząc chęć pomocy, znowu nabrałam nadziei, że uda się znaleźć nowe podwórko.
-
[quote name='kakadu']marta napisala, ze nie toleruje innych zwierzat[/QUOTE] Ostatnio kurę sąsiadów "rozpierzył", kota zawsze goni, zdechłe myszy jaskółki zjada, psy zza bramy to by chyba rozszarpał, tak się rzuca. Aczkolwiek ze 2 lata temu z półrocznym szczeniakiem Owczarka długowłosego się dogadał i świetnie sie bawili.
-
Rodzina została od razu poinformowana o konsekwencjach. Zrobiłyśmy z siostrą raban, ale to jest wieś - "zwierzęta są po to, aby je zabijać". Tak, czy inaczej psem nie ma się kto zająć. Już nawet sąsiadka, która go karmi mnie pogania. Pies od roku siedzi na podwórku w większości sam, teraz rzeczywiście rzadko spuszczany. Nie mam dla niego warunków nawet gdyby został Dodałam ogłoszenie na OwP. Nie znałam tego serwisu, dziękuję
-
[url]http://www.fmix.pl/album/53474/psina/1[/url] link do zdjęć psiny
-
Rozwiesiłam ogłoszenia na uczelni, w akademiku, prosiłam znajomych o rozwieszenie w swoich miejscowościach. Do schronisk dzwoniłam - w Lubartowie przyjmują tylko bezdomne, w Lublinie nie przyjmą, bo to inny powiat. Pies był spuszczany - jak jeszcze Babcia chodziła, to co noc, a potem zawsze jak ja przyjeżdżałam ale już coraz rzadziej mogę.