Napewno Pysiulek wyzdrowieje!! i nie bedzie miał dużych trudności przy chodzeniu!! Znałam psa, którego znaleźli w rowie przy jakiejś drodze ekspresowej, wychudząną z licznymi złamaniami kości, wcześniej jeszcze musiała zostać pobita tak dotkliwie, że ktoś złamał jej biodro, potem ten wypadek i znowu złamanie w tym samym miejscu, jadła jakieś folie, wszystko co leżało na poboczu. Miała zaledwie 5% szans na przeżycie, w schronisku chcieli ją odrazu uśpić, ale nie zostawili suńki tam na uśpienie, nie poddali się. Leczenie zajęło 2 lata, próby wątrobowe miała tak wysokie, że cud że przeżyła. Jedna fundacja zajęła się tym przypadkiem. Sprzedawali cegiełki na allegro. Ci co znaleźli sunie znaleźli dużo wydali na nią, również sami zbierali. Dali jej domek tymczasowy, wprawdzie miała miejsce w garażu w małym domku jednorodzinnym, ale miała tam ciepło, koce, zabawki, wielkie posłanko, karmy, smakołyki, non stop świeżą wodę. Codziennie z nią wychodzili. Dbali o nią. Niestety nie mogli jej przygarnąć bo mają sukę, z agresywnej rasy, która nie trawi innych psów. Merry miała naprawdę godne warunki, w miare duży ogródek. Zadbana i czysta. Walczyli o nią 2 lata i się udało, długo jej nie widziałam, jak już ją zobaczyłam to pies tak sie zmienił niesamowicie! Nie do poznania, zupełnie inna sunia, odżywiona, nabrała masy i przeszczęśliwa. Merry przeszła mnóstwo operacji, rehabilitacji. Pomimo ciężkiego stanu wygrała walkę! Teraz jest w nowym domku, mieszka w pensjonacie dla psów z wielkim ogródkiem, kupą zabawek. Jest przeszczęśliwa. Oczywiście widać, że miała uszkodzone biodro, bo delikatnie wywija w bok tylnią łapkę przy chodzeniu, ale nie zwraca na to uwagi.
Więc, walczcie ile sie da!!