Jump to content
Dogomania

Rudzia&Iza

Members
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rudzia&Iza

  1. [IMG]http://foto.onet.pl/ea0n5,0cgl4k4cckcl,qyx2p,u.html#qyx2q[/IMG][IMG]http://foto.onet.pl/ea0n5,0cgl4k4cckcl,qyx2p,u.html#qyx2p[/IMG]
  2. dodam jeszcze, iż osoby z okolic miejscowości skąd została wyratowana Rudzia, twierdzą iż jej wiek powinna szacować sie na ponad 10 lat, ok 12, niestety są pewni swej racji, lekarz wykluczyć tego nie może, zapewnia że kondycja na to nie wskazuje, weci dają jej ok 7 latek. Może to też wiek utrudnia zrost, a wiadomo iż wiekszość życia nie miała pełnowartościowych posiłków, to też kości może mieć słabe ..... Pozdrawiam wszystkich którzy są duchem z nami :bluepaw:.
  3. szkoda że fotki nie chcą się wgrać na dogo, Rudzia tak pieknie na nich wyszła. Pani Beato zgłoszę się do Pani jutro, gdyż zmieniam numer a w nowym tel formatuje dziś baterie. Poprzendi też jest aktualny ale mam go na karte. Bardzo proszę o poradę, nie potrafie logicznie podejść do tej decyzji
  4. [COLOR="#8b0000"][SIZE="4"]Witajcie, to my. Wczoraj byłyśmy na prześwietleniu łapki i nie spodziewałyśmy się tak dramatycznych wieści. Dopiero dziś jestem w stanie o tym pisać, nadal trudno mi o tym głośno mówić. Kości w łapce Rudzi pomimo spiłowania i idealnego zespolenia gwózdkiem nie reagują, w ogóle nie tworzą tkanki, nie ma najdrobniejszego śladu zrostu kości, zabieg okazał się bezowocny, to kwestia kości. Co najgorsze gwózkiem zespoili ledwo ledwo tylko jedną stronę kości bo druga była zbyt krucha i delikatna.[COLOR="#8b0000"][/COLOR] Lekarze twierdzą jak narazie zgodnie, że jeżeli nie są widoczne choćby zaczątki zrostu tych kości to [U]nie ma szans już na ich całkowity zrost[/U]. Załamałam się totalnie, bo weci, patrząc na fakt że Rudzia juz od wielu wielu długich miesięcy nie używa łapki i że przy ześrubowaniu kości nie wytwarza już żadnej tkanki [U]radzą amputacje[/U] :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:. Boże tak mocno się starałam, tak bardzo wierzyłam i nie mogę się pogodzić z faktem że miałabym dać odciąć jej prawie zdrową łapkę, żywą ukrwioną, umieśnioną, gdzie kość odmawia swej naturalnej funkcji. Padła propozycja próby zespolenia za pomocą jakiejś płytki na uczelni w Warszawie ale weci sugerują że szanse są niewielkie jeżeli kość nie produkuje żadnej tkanki, a wiadomo co znaczy to dla pieska-kolejna operacja, kolejna narkoza. 22 czerwca planujemy wyciąć pozostałe nowotwory, z tym że ich rozległość może strasznie utrudnić zabieg. Łapka póki co jest w usztywnieniu ale weci każą nie zwlekać zbyt długo z decyzją bo mogą powstać odparzenia. Ja nie potrafie się z tym pogodzić. Zaczęłam po cichu wierzyć że może jednak pojawią się jakieś zrosty po kolejnym miesiącu a może i dłużej choć wiem że nie powinnam jej tak długo trzymac w usztywnieniu. Niestety problem przy amputacji jest z kolei inny, Rudzia tyje, pomimo rzadkich i skromnych posiłków spowodowanych chocby licznymi biegunkami. Ta [U]nadwaga może powodować trudności ze stawami z zdrowej łapce[/U] która po amputacji będzie miała ciężka role unieść wiekszość ciężaru ciała Rudzi. Rudzia zmieniła całkowicie swój tryb życia odkąć zaczeła życie na 3 łapkach a co dopiero gdy zamieszkała w blokach, pomimo starań ruch to za mało dla niej. Gdyby to była tylnia łapka.............:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Załamałam się totalnie, tylko pogodne machanie ogonkiem Rudzi powstrzymuje mnie od [U]potoku łeż[/U], czy ktoś lub coś może nam jeszcze jakoś pomóc??????[/SIZE][/COLOR][COLOR="#8b0000"][SIZE="4"] Rudzia oddała nam całe swoje serce, cieszy się z każdego miłego słowa i dotyku, naprawde zasługuje na [U]normalne życie[/U]!!!![/SIZE][/COLOR]
  5. :(Witajcie serdecznie:D to my!!! a więc długo nas nie było, byłyśmy zajęte cieszeniem się nowym życiem, pomimo 3 łapek Rudzia tryska radością. Do tej pory miayśmy krótki atak padaczki w przeciągu ost miesiąca, pare biegunek ale już mamy wprawę w dobieraniu pożywienia dla naszej gwiazdy. Niestety nie toleruje większość posiłków które normakne psy przyjmuja na codzień, ale nie poddajemy się mimo to. Rudzia dostaje jedynie gotowane, suche od wetów i same rarytaski lekkostrawne. Niestety ani smażone ani przypraiwone jej nie służy, jak najbardzie naturlane jedzonko jest ok, inaczej przewlekła biegunka. Rudzia to niezwyykle pogodny pies, na nowo ufa ludziom, uczy się codzienności w blokach, kocha spacery, za każdy dziękuje z całych sił machając ogonkiem i skacząc na nas co chwile. Nie odstępuje nas na krok i wręcz błaga na okrągło o pieszczoty których w życiu tak niewiele zaznała. Przeżyłyśmy też cieczke ale nie było dramatu. Co do nowotworów na klatce piersiowej, no niestety jednak rosną :( W tym tygodniu idziemy na prześwietlenie łapki, drżymy ze strachu, ona tak kocha biegać a w upał jest jej coraz ciężej, dziś sie przewróciła :-(:-(:-(, czasem potrafi sie poślizgnąć tak bardzo chce nadążyć za światem :-(:-(:-(:-(. W tym miesiącu pod koniec chcemy poddać ją operacji, ale to będzie zależne od zrośniecia łapki, chcemy wyciąć te guzki, wysterylizować i jak sie da to usunąć wreszcie ten śrut. Patrząc na jej radość życia chce się zrobić wszystko by wynagrodzić jej stokroć przeżyte męki i ból. pozdrawiam was serdecznie, gdy pojawią sie wyniki napewno się odezwiemy!!!;)
  6. niestety wczoraj odkryłam guzek średnicy 1,5cm, bardzo twardy, znajduje się tam gdzie wcześniej był ten ogromny guz :'( , będziemy w tym tygodniu u wet, mam nadzieje, że mimo wszystko to nic groźnego :(
  7. [URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60171/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60171[/IMG][/URL]
  8. [URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60172/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60172[/IMG][/URL][URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60174/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60174[/IMG][/URL]
  9. [URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60175/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60175[/IMG][/URL][URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60173/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60173[/IMG][/URL]
  10. [URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60177/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60177[/IMG][/URL][URL="http://www.dogomania.pl/galeria/p/60176/"][IMG]http://www.dogomania.pl/site/gallery/getThumb/60176[/IMG][/URL]
  11. :multi::multi:Witajcie!! Zacznę od tego, iż biegunki już się skończyły:multi:, tłuszczak jest bardzo mały na tyle że go nie widać wśród pięknej gęstej sierści. Długo cieszyłyśmy się brakiem ataków, aż tu nagle w zeszły czwartek znowu ją dopadło, ale nie trwało to długo. Co do kondycji, jest powalając:lol:a. Rudzia kocha spacery, biega na 3 łapkach jak szalona. Usztywnioną łapkę używa bardzo rzadko:( no ale tu pozostaje tylko czekać. Po 2 miesiącach robimy prześwietlenie o potem decydujemy o dalszych zabiegach, czyli wszystko się wyjaśni w czerwcu. Mam nadzieje, iż uda się wszystko zrobić przy jednej narkozie bo mam lekkie obawy co do tej padaczki. Mam też delikatne wrażenie, iż te zmiany nowotworowe których nie dało się wcześniej usunąć rosną. Na dzień dzisiejszy pozostaje nam żyć chwilą. Rudzia ma niebywały apetyt i czym więcej ciekawych smakołyków dostaje, tym bardziej staje się wybredna. W domu nie sprawia żadnych problemów, jest bardzo grzeczna, śpi na swoim posłanku pochrapując w głębokim śnie. Bardzo nie lubi zostawać sama, pcha się popiskując w przejściu w drzwiach byle żeby wziąć ją se sobą, wtedy serce pęka, no ale każdy piesek nie lubi tego momentu. Na dzień dzisiejszy obiecuje podesłać zdjęcia Rudzi, pieska do niedawna bezpańskiego i spisanego na straty. [/SIZE] [/FONT]
  12. Witam was wszystkich serdecznie w imieniu swoim i Rudzieńki:multi: dobra wiadomość jest taka, iż Rudzia już nie ma ataków, bynajmniej nie pod moją obecność, więc chyba rzeczywiście był to tylko efekt narkozy, gdyż operacja była bardzo długa i lekarz sam stwierdził że narkoza była dość mocna ze względu na skomplikowany i długi zabieg. Niestety jesteśmy częstymi bywalcami u wetów:( gdyż Rudzia od ok. 3 tygodni regularnie ma biegunkę. Jak je to tylko 1 dzień, potem 2 dni żabek w brzuszku i koniec końcem biegunka i tak w kółko. Niestety trwa to do dnia dzisiejszego. Lekarz twierdzi, iż jest to efekt osłabienia, gdyż Rudzik jest teraz podatnym gruntem na infekcje. Dostała zapalenia gardła co potęguje dolegliwość. Oby miał racje, ale fakt jest taki, że zachowuje pogodę ducha. Czasem jest apatyczna, ale nie do przesady, w końcu jest już trochę umęczona. Apetyt ma bo naprawdę chciałaby niejedno ugryźć, a weterynarz kazał głodzić :placz:, normalnie nie mam sumienia no ale co poradzę. Wodę pije normalnie. Mam na początek zacząć od karmienia suchym- no ciekawe czy się skusi :(. Żeby tego było mało, kochanej Rudzi robi się [U]tłuszczak[/U] na udzie od str. można by rzec "tyłeczka" i teraz musimy się modlić by nie urósl i jej nie przeszkadzał a najlepiej żeby się wchłonął. Nie rozumiem dlaczego temu maleństwu tak pod górkę ciągle, ciągle coś :placz: i bidula musi się męczyć. Staram się dla niej ze wszystkich sił, wstajemy w nocy by z nią wyjść, doglądamy, karminy strzykawką gdy trzeba i głaszczemy w każdej nawet nie wolnej chwili. Nigdy nie myślałam, że piesek może tak mocno pragnąć miłości i co najważniejsze tak to uwidaczniać. Ciesze się bardzo, że mogę jej pokazać co znaczy dom i człowiek, poprostu pomóc!!! Wiem jedno, bez walki się nie poddam, wyzdrowieje i nie ma innej opcji!!! Co do łapki już jest jak najbardziej ok, nie puchnie, nadal usztywniona przynajmniej jeszcze przez 1,5 miesiąca. Tak więc chyba na dobre zaprzyjaźnimy się z weterynarzami i gabinetami zabiegowymi. Był duży problem z lizaniem łapki, ale ustał gdy tylko zeszła opuchlizna. Mam nadzieje, że pomimo, iż nie mam okazji podawać jej wapnia na zrost kości to wszystko pójdzie pomyślnie. Ważne jest to, aby nauczyła się jej używać bo tak mocno sie przyzwyczaiła do tego że musi ją w górze trzymać, że prawie wcale się na niej nie podpiera. Rudzia co dzień jest u weterynarza, więc myślę że mam nad wszystkim kontrole. Trzymajcie kciuki bo przed nami długi bieg po zdrowie:painting: Musimy się rehabilitować do kolejnej operacji, pozdrawiam was serdecznie, liczmy na wasze wsparcie i odezwiemy się gdy tylko czas nam na to pozwoli:bye: postaramy się jeszcze o jakieś focie ;)
  13. Witam, to znowu my :) Lekarz twierdzi że krążenie w łapce już jest takie jak się należy, ale kołnierz niestety do piątku jak nie dłużej. Antybiotyku już nie będzie. W razie ataku mam czopki Luminalum, no ale fakt, że różne mogą być przyczyny tych ataków, od stresu począwszy. Trzeba obserwować i mieć nadzieje, że do planowanej poważnej operacji w czerwcu będzie w formie bo jak nie to załamka :(, tak bardzo chcę jej pomóc, że już obsesyjnie myśle tylko o tej chwili gdy pozdejmujemy wszystkie szwy, usztywnienia itp. Mam nadzieję, że już nie będzie ataków bo mam z miękkie serduszko by na to patrzeć. Kontrola w sobotę. Szczerze powiedziawszy to nigdy nie wczytywałam się w ten portal. Dopiero dzięki Rudzi tu trafiłam. Gdy czytuje co tu się dzieje, jakie historie mają miejsce wręcz nie wierze że żyje w takim świecie, co chwile na płacz się zbiera czytając każdą historię. Najgorsze jest to, że nie zawsze można coś zrobić bo czasem nawet pomagać się zabrania:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:. Nie myślałam nawet, że są ludzie którzy tak mocno potrafią mimo trudności się zaangażować (z tego miejsca pozdrowienia serdeczne dla Pani Beaty:loveu:). Naprawdę jedynie osoby czułe na krzywdę tych niewinnych istot jakimi są zwierzęta, mogą nazywać się człowiekiem.
  14. :oops::oops: o jej, ja to zawsze przekombinuje i skomplikuje, jak na blondynke przystało :) pozdrawiam i dziękuje
  15. czy ktoś może mi udzielić informacji w jaki sposób wkleja się focie??próbuje poprzez skopiowanie adresu z galerii zdjęć Rudzi w opcję 'wstaw obraz' ale jakos mi nie wychodzi. Nie bardzo mam kiedy się w to zagłębić a nigdy nie korzystałam z tego typu portali. Z góry dziękuje za wskazówki. Pozdrawiam serdecznie. Rudzia i Iza
  16. [FONT=Tahoma]Witam,[/FONT] [FONT=Tahoma]mamy już 6 dzień po operacji łapki i 5 nieprzespanych nocy. Łapka strasznie puchła, bez częstych masaży doszłoby do ran na skutek przepijania się ciałka przez siatkę usztywniającą :(, ale już jest lepiej. Niestety Rudzia uporczywie lizała łapkę, co doprowadziło do założenia kołnierza-dramat. Nie ukrywam, iż widocznie pogorszyło jej to stan psychiczny. Staram się jak mogę poświęcać jej każdą wolną chwile i wszędzie ją ze sobą zabierać. Robie nawet przerwy w pracy i jadę do domu tylko po to by pomasować, pogłaskać :). Antybiotyki podaje jej w formie zastrzyku, mimo to Rudzia po raz kolejny straciła apetyt i nabawiła sie niestrawności :(, przez 2 dni nic nie jadła, podawałam jej wodę ze strzykawki :(, no ale dziś rano już wzięła się za jedzenie :D. Strasznie traci humor, gdy ją opuszczam, no ale pracować trzeba :’(. Niestety mam niepokojące wieści. Co dzień od operacji Rudzia ma atak, który wygląda na atak padaczki. Jestem świadkiem jednego ataku dziennie, o ile jestem w domu. Sztywnieje wtedy cała, leciutko drga, oczy wbija w jeden punkt. Jestem przerażona, bo wiem że jest już sporo od operacji i może to nie być jej chwilowy efekt uboczny. Ataki trwają do 2 min, lecz wczoraj były 2, jeden za drugim. Ona wtedy dosłownie leży zesztywniała w bezruchu, ale widzę jej przerażenie. Po wczorajszym długo naprawdę długo potem nie mogła nawet wstać, główka jej leciała a mnie wraz z nią łzy. Odstawiłam już wszystkie męczące ją zabiegi tj.: zakrapianie oczu, gdyż ma zapalenie spojówek, wpychanie witaminek. Serce mi pęka, ona tyle wycierpiała, cierpi i jeszcze będzie musiała wycierpieć. Pomyśleć, że przed nią dopiero najgorsza operacja usunięcia listwy mlecznej, śrutu, śruby z łapki i sterylka. Przez te ataki jestem totalnie przerażona jej przyszłością. Lekarz narazie skupia się na łapce i kazał obserwować te ataki. Dziś kolejna wizyta. Zobaczymy co powie. [/FONT] [FONT=Tahoma]A to ja z Rudzią [IMG]http://www.dogomania.pl/galeria/p/59786/[/IMG][/FONT] [FONT=Tahoma]Trzymajcie kciuki[/FONT] [FONT=Tahoma]Pozdrawiam[/FONT]
  17. Witam, to właśnie u mnie Rudzia aktualnie przebywa :). Wczorajsza operacja była b. trudna, trwała ponad 2 godziny i polegała na precyzyjnym spiłowaniu i ześrubowaniu drobniutkich kości. Pan Paweł i Pani Agnieszka, weterynarze z powołania, podołali temu wyzwaniu. Doktor jest nawet zadowolona/y, gdyż udało mu/jej się dopasować do siebie kości. Rudziuś bardzo szybko sie wybudziła merdając nieustannie ogonkiem. Czuwałam przy niej całą noc bo kochanieńka bardzo chciała na łóżku leżeć a w jej stanie mogła bardzo łatwo spaść. Łapke trzeba ciągle masować gdyż puchnie ale to dobry objaw. Koszt tej operacji wyniósł 350 zł, koszt i tak zaniżony. Za 2 miesiące lekarze chcą wyjąć śrubę i usunąć całą listwe mleczną gdyż są tam nadal niewielkie zmiany nowotworowe. Chcą również wtedy podjąć sie usunięcia śrutu i może sterylizacji tak, aby już więcej nie poddawać jej zabiegom w narkozie. Rudzia jest wyjątkowo silna, jak na tyle co przeżyła wcale nie ma skrzywionej psychiki. Najwięcej pragnie czułości której nigdy nie miała, wręcz odwrotnie. Niezwykle grzecznie znosi wszystkie zabiegi u weterynarzy, ubieranie, wiązanie ubranek, przyjmowanie pokarmu ze strzykawki. Cud że jeszcze się nie poddała. Teraz muszę się nauczyć robić zastrzyki, na których widok mdlałam ale jestem zdecydowana gdyż Rudzia wymaga ich codziennie jako antybiotyk przez kolejny tydzień, bo tabletki nie bardzo jej służą. Dla ciekawych jej losów link do jej albumu zdjęć :) [COLOR=darkred][B][SIZE=5][URL]http://www.dogomania.pl/site/gallery/d/8423/[/URL][/SIZE][/B][/COLOR]
×
×
  • Create New...