-
Posts
43 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rudzia&Iza
-
[SIZE="3"][COLOR="purple"]witajcie moi kochani!!!! Jest suuuuuuuuuuuuper!!!!!!!!!!! Rudzia choć troszke dłużej niż za ostatnim razem, ale dochodzi do siebie w szybkim tempie!!!Bryka na spacerach jak szalona!!!Patrząc na szwy mogę stwierdzić, że wszystko jest w jak najlepszym super porządku :D. Jak zawsze Rudziolka poddaje się zabiegom zmieniania opatrunku bez jakichkolwiek oporów i znosi wszystko ze stoickim spokojem!!!Uspokoiła się z rują, nie ciągnie do psów ani na odwrót :). Spacery są już sukcesywnie coraz dłuższe i już w najblizszy wtorek planujemy zdjąć wszystkie szwy:D:D:D:D. Nic nam się tak nie marzy, jak to aby ta ostatnia operacja była już dosłownie ostatnia, bo ileż to można bólu w życiu znieść :(:(:( Tym bardziej, iż okazuje się że są u niej pod skórą wyczuwalne zgrubienia, które kiedyś mogą znowu urosnąć do rozmiarów guza :(:(:( BOŻE BROŃ :nerwy::nerwy::nerwy:Tymczasem trzymamy kciuki za jej całkowity powrót do zdrowia i za to by nie było nawrotów guzów :modla::modla::modla:. Na chwile obecną pozdrawiamy i odwzajemniamy całusy:loveu::loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE]
-
[COLOR="#8b0000"][SIZE="3"]Witajcie!!!przepraszam za brak aktualizacji w temacie złotowłosej Rudzinki, to były szalone dni!!! Rudzia miała coś co przypominało cieczkę spowodowaną zmianami hormonalnymi. Doktor mimo to podjął sie operacji, która odbyła się jednak 16.09. Oj dłuuuuuuuuugo to trwało!!!Na koniec nie chciano nam tak szybko wydać Rudzi dopóki całkowicie się nie ocuci gdyż narkoza trwała b długo!!!Lekarze wyszli i zaczęli mówiąc, że wycieli wszystko co się dało, tzn DOKONALI STERYLIZACJI gdzie się okazało, że Rudziolka miała paskudne CYSTY NA JAJNIKACH!!! Usunęli rozwinięte GUZY. Ma TRZY SZWY na brzuchu, jeden b wielki prawie po całe długości brzuszka, drugi pod przednią łapą dł ok 4-5cm i trzeci pod tylnią łapą gdzie był bardzo odstający i twardy guz, szew również o podobnej długości:placz::placz::placz:. Jeżeli chodzi o łapę to tak jak wcześniej mowiłam zrosła się, co wydawało się cudem:multi:, tylko że zrosła się do tego stopnia,że GWÓZDEK WRÓSŁ SIĘ W KOŚĆ, która go mocna opatuliła, SZYNA została USUNIETA. Gwózdek zostanie do końca, lekarz mówi, że nie będzie w ogóle go odczuwać. Takiego zrostu nikt jej wcześniej nie wróżył, zalecali nawet amputacje :( lekarze są różńi :angryy::angryy::angryy::angryy:. Pozdróż powrotna z kliniki trwała 2 godzinki, czasem jak sie poruszyła piszczała nieziemsko:-(:-(. Miała spory opatrunek uciskowy owinięty przez grzbiet gdyż szew pod przednią łapą bardzo krwawił. Noc przetrwałam w niepokoju, bo Rudzinka bardzo "jęczała", cichutko ale jednak prawie całą noc. Gdy się obudziłam okazało się, że kochany Rudzielec wskoczył jakimś cudem na fotel i tam spała cichuteńko. U naszych wetów zdjęliśmy opatrunek uciskowy, dostała antybiotyki i w dniu dzisiejszym tj. drugi dzień po operacji odpoczywa większość czasu. Je dużo i pije :):):) wraca do siebie po malutku. Ciekawostką jest fakt, że pomimo sterylilzacji Rudzia ciągle na spacerze ciągnie do facetów (psów) i z dużą wzajemnością. Tak więc spacery z obandarzowanym psem w "rui" to nielada wyzwanie :):):) postaram sie wrzucic fotki. Pozdrawiam was kochani!!!:*:*:*[/SIZE][/COLOR]
-
[SIZE="3"][COLOR="navy"]Witam was wszystkich, dla ciekawych losów Rudzi informuje, iż Rudzia żyje pełnią życia, a przynajmniej stara się, gdyż od czasu ostatnich upałów nasiliła się częstotliwość padaczek. Zdarzyło się nawet 2 razy w przeciągu dnia. Liczę na to, że to ustanie. Najważniejsze jest to, że kochany Rudzielec bardzo często używa łapki :D, jak mi się uda ująć to na fotce to wam zaprezentuje efekt :D cudo!! łapka troche niewładna ze względu na zerwane ścięgno, ale Rudzia sobie b dobrze z tym radzi!! Nescca, pytasz o koszty, no tu obawiam sie że będą zbliżone do ostatnich a może raczej w okolicy 600-700 pln, zadzwonie w tym tyg i się wywiem, choć ciężko określić takie rzeczy na oko, operacja będzie niezwykle rozległa: wyciągnięcie śruby i płytki z łapy, wycięcie rozległych guzów (niestety zajmują powierzchnie od przednich do tylnich łap!!!) no i sterylka, kto wie czy da rade :(:(:(, niestety w naszym kraju nawet psy mają ciężko, finansowo również :(:(:(, operacja ma mieć miejsce 16 września, no ale oczywiście Rudzia nie byłaby Rudzią bez komplikacji :(:(:(. Musimy się udac na konsultacje do wetów bo nie wiadomo, czy mała nie ma czegoś w rodzaju cieczki. Podobne zjawisko miało miejsce w maju. Rudzia ciągnie do piesków ale pieski dopiero zaczynają szaleć na jej punkcie po bliższym obwąchaniu, a mała szaleje na widok każdego mężczyzny!!! problem jest taki że nie widać żadnej cieczki, ani kropli. To zjawisko w maju (tzn 3 mis temu) trwalo tydzien, a teraz nas czeka poważna operacja, stąd nasz stres. Może to zmiany hormonalne, Rudzia nadal ma zapalenie sutków. Zaczynamy się obawiać. Bardzo chcemy aby ta operacja doszła do skutku bo guzki rosną. Oby to była też jej ost operacja, bo tyle ile przeszła to nie życzy się żadnemu psu - trzymajcie za to kciuki !!! pozdrawiam i obiecuje napisać gdy będziemy coś więcej wiedzieć:bye:.[/COLOR][/SIZE]
-
[SIZE=2][COLOR=purple]witam ponownie z suuuuuuuuuuuuuuuuuuuper wieściami :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D[/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=purple]po wizycie kontrolnej po 6 tygodniach diagnoza lekarza brzmi: ŁAPKA SIĘ ZROSŁA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zrost jest jeszcze słaby, ale już 16 września umówieni jesteśmy na zdjęcie śrubki i płytki :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D, ale przy tym będzie wykonany bardzo poważny zabieg. Rudzia w związku z rosnącymi guzami na klatce piersiowej, rozsianymi od przednich do tylnich łapek na całej długości i szerokości, mniejszych i wiekszych rozmiarów dostała stanów zapalnych sutka, dostała sporej ilości ropy w gruczołach mlecznych. W związku z atakami padaczki, które jednak zdarzają się średnio 2-3tygodnie lekarz stwierdził, iż leki na zapalenie gruczołych mlecznych nie są potrzebne a trzeba usunąć przyczynę tzn. listwy mleczne i wykonać sterylizacje. To spora ingerencja, rzadko wykonywana za 1 razem, ale lekarz nie chce już więcej ją męczyć. 16 września wykonujemy sterylizacje, usuwany listwy mleczne wraz z guzami i żelastwo z łapki :). Będzie ciężko, więc trzymajcie kciuki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/COLOR][/SIZE]
-
[COLOR="#006400"][SIZE="3"]gorąco wszystkich przepraszam za tak długą nieobecność, ale sprawy rodzinne pochłoneły ost sporo mojego czasu. Łapka Rudziolki kochanej po zdjęciu szwów zaczęła pięknie zarastać i juz śladu nie ma :). Nadal nie używa jej do chodzenia, co mnie martwiło bardz,o aż do przedwczoraj. Rudzia ma nadal gwózdek w łapce który niedługo będziemy wyciągać, ale mimo iż ją trochę ogranicza ruchowo to nastąpił przełom. Przedwczoraj Rudzia ku mojemu zdziwieniu zaczęła intensywnie kopać i drapać swoje kocyki na posłaniu bo chciała sobie legowisko ułożyć po swojemu. Robiła to mocno i intesywnie używając obu przednich łapek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi::multi: po czym zaczęła kopać jedynie właśnie tą chorą łapką:multi::multi::multi: potem patrze a ona na niej podpiera całe swoje ciało przy drapaniu :crazyeye::crazyeye: szkoda że nie miałam aparatu, ale postaram się uwiecznić te chwile. Czasem na dworze ją też użyje, ale biega z łapką uniesioną nadal do góry. Martwi nas jedno. Wygląda na to że ścięgno ma zerwane w dolnej części łapki, gdyż niesfornie lata przy bieganiu. Wiadomo że może być to też jakiś dyskomfort, ale mimo to efekt jest piorunujacy. 2 sierpnia mamy RTG i kontrole. Trzymajcie kciuki:loveu::loveu:pozdrawiamy[/SIZE][/COLOR]
-
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
Rudzia&Iza replied to shanti's topic in Już w nowym domu
ale bidulek, płacze zza krat o miłość którą nagle utracił, niech ktoś go usłyszy :( -
[SIZE="3"][COLOR="blue"]:loveu::loveu:witajcie :) U Rudzi super poprawa, łapka szczuplutka bez żandej opuchlizny i co najważniejsze humor i energia ją rozpiera :) nie mogę się napatrzeć na tego cudaka, Rudzia ma się oszczędzać a ona wcale się nie czuje chora :) opatrzoną łapką drapie się po pyszczku a czasem próbuje zakopać ślady po sobie na spacerku, ciężko ją upilnować żeby nie skakała - cel główny to FOTELE :) wygląda kwitnąco. We wtorek planujemy zdjęcie szwów. Rudzinka znosi każdy zabieg i podawanie leków ze stoickim spokojem-wzór do naśladowania :D. Serdecznie was pozdrawiamy i dziękujemy za wpłaty już dokonane i za te spływające:loveu::loveu::loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE]
-
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
Rudzia&Iza replied to toyota's topic in Już w nowym domu
witam, ale wielka rodzinka,tyle maleństw!!!w sumie można sie cieszyć że bezdomny nie zrobił im wszystkim krzywdy pozbywając się kłopotu, jednak miał ludzki odruch o taki czasem ciężko. Mam nadzieje że los tej rodzinki pomimo trudnych początków zmieni sie już dosłownie na dobre, życze powodzenia!!! -
Jestem Kuba-nie mam oka ale MAM DOM !!!
Rudzia&Iza replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
Kubuś życze ci szczęścia i miłości !!! Jedno oczko to nie ujma, nadal jesteś piękny !!! Psy tak szybko odnajdują się w swojej rzeczywistości, nie tak jak ludzie, tak niewiele potrzeba im do szczęścia, pieszczoty, własny kąt miską z jedzeniem i piciem, doskonale się o tym przekonałam pomagając Rudzi [URL="thttp://www.dogomania.pl/threads/204388-Malutka-Rudzia-rozleg%C5%82e-guzy-stare-z%C5%82amania-pe%C5%82no-%C5%9Brutu...-i-wielka-wola-%C5%BCycia%21%21%21?highlight=rudzia"]thttp://www.dogomania.pl/threads/204388-Malutka-Rudzia-rozleg%C5%82e-guzy-stare-z%C5%82amania-pe%C5%82no-%C5%9Brutu...-i-wielka-wola-%C5%BCycia!!!?highlight=rudzia[/URL] , która przez ok 6 miesięcy błąkała się ze złamaną łapką po świecie (nie licząc ogromnego nowotwora i śrutu w ciele), aż trafiła na mnie :) Rudzia jest po 2 operacjach, weci dawają jej szanse na zdrową łapke, aczkolwiek nic na 100%. Rudzia nie używa łapki od ok 10 miesięcy i radzi sobie naprawdę dobrze. Napotkani ludzie jej żałują, ale tak naprawde to kalectwo u zwierząt przeszkadza tylko ludziom (efekt wzrokowy), nie zwierzętom, one są takie silne!!! Niestety do szczęścia potrzebni są ludzie a oni bywają różni. Rudzia prosi o wpłaty i to od nich będzie też wiele zależeć jak i los Kubunia. LUDZIE WEŹMY SIĘ ZA ULEPSZANIE ŚWIATA !!! -
Ogromny ból i przerażający strach to jego życie
Rudzia&Iza replied to ciapuś's topic in Psy do adopcji
Misio tak trzymaj !!! -
ludzie pomagajcie !!! tak niewiele trzeba by ratować te Bogu ducha winne istoty !!!
-
DRASTYCZNE ! Suka ON przebrana w sukienkę i skatowana
Rudzia&Iza replied to Biafra's topic in Okrucieństwo
...łzy same się cisną... niech sprawca smaży się w piekle !!! -
[COLOR=darkred][SIZE=3]hej wam wszystkim :), Rudzia ma się naprawdę dobrze jak na ilość przyjmowanych leków jest ostoją spokoju, znosi wszystko niezwykle potulnie, jakby wiedziała że to dla jej dobra :loveu: czasem targnie się na opatrunek, ale dajemy radę. Ciężko znosi jedynie brak dostępu do foteli, bo nie można jej skakać (4tygodnie ma się oszczędzać). Opuchlizna z łapki praktycznie zeszła, jeszcze w dwóch miejscach musi sie podgoić i zdejmujemy szwy. Rudzia bardzo uważa na swoją łapke, każdy ruch wykonuje z niezwykłym wyczuciem. Wszystko wygląda obiecująco, ale dopóki nie będzie prześwietlenia kontrolnego to wole nie zapeszać. Może ją ludzie okaleczyli, ale jednak są i tacy co maja serce!!!Zbieramy intensywnie na rachunek za operację i już niedługo wychodzi nam termin zapłaty, więc bardzo proszę i z góry dziękuje nawet za najdrobniejsze, symboliczne wpłaty :modla:[/SIZE][/COLOR]
-
Skatowana MINI - ISIA odeszła za TM :(
Rudzia&Iza replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Super że maleńka ma tak silną wolę życia!!! sama odratowałam jedną biedę, której groziła amputacja łapki, do tego rak, śruty, same dramaty, ale siła woli u piesków i pragnienie miłości są ponad wszelki ból i cierpienia, życzę szczęścia!!pozdrawiam serdeczie tayga:* -
dla tego kto to uczynił winna być kara tak samo bolesna i w tej samej formie jaką poniósł ten biedny psiaczek, tylko za co go to spotkało??obyś bidulo znalazł dom, który pozwoli Ci o tym wszystkim zapomnieć!!
-
[COLOR="blue"][SIZE="3"]Witajcie!! Rudzia wraz ze mną was gorąco pozdrawia na sam początek :D. Po czuwaniu nocnym, moge stwierdzić, iż tej małej niuni żaden ból i operacje nie są w stanie złamać!! Nic jej tak nie uradowało jak powrót do domku, swojego legowiska i misek :D, smutek jak ręką odjął!! Niejeden człowiek mógłby zazdrościć takiej silnej woli :). Mała chce brykać już na spacerku, więc trzeba mieć ją stale na oku, gdyż obciążanie łapy może być b niebezpieczne. Ciężko jej będzie przetłumaczyć, że musi sie oszczędzać przez 4 tyg :) - odmowa dłuższych spacerów będzie chyba najgorszym przeżyciem i wyżeczeniem!! Sporo pracy przed nami i wizyt u lekarzy, regularne zastrzyki, tabletki,potem prześwietlenia staną się przez kolejne pół roku jej losem, oby znalazła na to jeszcze cierpliwość!! Ogólnie jest spokojniutka, nawet przy zmianie opatrunku z którego czasem płynie krew. Nie ukrywam, że wymaga to tez z mojej strony zahartowania :). Rudzia ma apetyt i również radość w sobie, pomimo tak bolesnych przeżyć. Łapka jest leciutko opuchnięta, ale jej stan jest jak najbardziej stabilny :) Doktor, który podjął się ratowania łapki poinformował nas, iż Rudzia ma bardzo mocno zdarte zęby, gdyż prawdopodobnie gryzła kamienie. Możecie sobie tylko dopowiedzieć jakie życie miała na wsi i do czego była zmuszona żyjąc w takich warunkach:'(. Obiecuje podesłać pare fotek. Trzymajcie się ciepło!![/SIZE][/COLOR]:loveu::loveu::loveu:
-
[COLOR="green"][SIZE="3"]niedawno wróciłam, mnóstwo wrażeń:nerwy:!! na początku chciałabym podziękować OTOZ Animals Lubliniec, a najbardziej Pani Beatce i jej mężowi za wsparcie i pomo:loveu:. Zaczne od super wiadomości - Rudzia nie ma przerzutów nowotwora do płuc:multi:, co było bardzo ważnym aspektem do wykluczenia biorąc pod uwage fakt, że Rudzia długo chodziła z ogromnym guzem i nadal ma kilka mniejszych do wycięcia. Co do łapki to nasze obawy potwierdzily się, [U][COLOR="black"]TO GWÓŻDŹ WYSZEDŁ Z KOŚCI[/COLOR][/U] :placz::placz::placz: i był wyczuwalny tuż pod skórą !!! w dniu dzisiejszym zaczął ją już bardzo urażać, biedna spiszczała się z bólu!!!! Pojechaliśmy do kliniki w Chorzowie, tam gdzie miała mieć za tydzień operacje i Rudzinka tam została, gdyż dłużej nie można było już czekać z łapką:-(. Lekarz twardo wykluczył amputacje i będzie ratował łapkę jutro w samo południe. Niestety koszty tak zaawansowanego zabiegu będą naprawdę spore, choć bedzie to jedynie operacja łapki!!!Serdecznie [COLOR="black"][U]PROSIMY O POMOC[/U][/COLOR], operacja już jutro!!! Modle się po cichu, aby już nigdy nie czuła bólu w łapce, który towarzyszył jej od wielu za długich miesięcy, proszę trzymajcie kciuki za powodzenie naszej akcji!!!Rudzia zasługuje na normalność:Dog_run:!! [/SIZE][/COLOR]
-
Skatowana MINI - ISIA odeszła za TM :(
Rudzia&Iza replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
niech mi ktoś powie za co to zwierze tak cierpi?w imię czego ktoś to zrobił? sadyści cholerni !!drobinko kochana zdrowiej i rośnij w siłe ! trzymam kciuki :thumbs::thumbs::thumbs: -
[COLOR="#8b0000"][SIZE="3"]Witajcie ponownie, zaczęłam od pisania co tam u nas słychać a dopiero teraz czytam wpisy. Naprawde serdecznie dziekuję w imieniu Rudzinki za wpłaty, nie dziwie się że mimo cierpień zadanych przez ludzi nie zabiła ona w sobie wiary w nas. Czasem człowiek powinien brać przykład ze zwierzęcia. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje!!!!!!!!!:loveu::loveu::loveu::loveu:[/SIZE][/COLOR]
-
[SIZE="3"][COLOR="blue"]witajcie, może zaczne od tego, że pod usztywnieniem na łapce zaczeły robić się rany co zmusiło nas do zdjęcia opatrunku. Pod usztywnieniem zastaliśmy jedną odleżynę, po za tym nie byłoby tak źle gdyby.......:-( Rudzia posmutniała od zdjęcia usztywnienia od którego mija 4 dzień. Widać, że bardzo uważa na łapkę, nie może się nawet biedna rozciągnąć no i zaczęła popiskiwać. Piski są bardzo rzadkie i występują wtedy gdy łapka zespolona nadal małym gwózdkiem "gibie" się lekko na boki-nie zdarza się to często ale jednak (głownie gdy leży na plecach lub na boku na nierównej powierzchni). W dniu dzisiejszym zauważyliśmy jednak coś bardzo niepokojącego. Pod skórą tuż nad "stópką" o wiele niżej niż zespolenie kości (które jest na wys przedramienia) pojawiła się górka, jakby coś obcego chciała wybić się na zewnątrz. Fakt nie jest to ruchome ale jednak nienaturalne. Nie wiemy czy to gwoźdź z zespolenia się obsunął czy coś innego stało się z łapką. Na pewno ją to pobolewa, liże tą strefe częściej niż odleżynę. Mam nadzieje, iż nie sieje paniki i że wszelakie obawy o pogarszający stan zdrowia łapki zostaną jutro rozwiane przez wetów. Boje się że to tego czasu coś może stać się jej pod naszą nieobecność, gdyż niestety muszę iść jutro do pracy:-((co za życie!!!). Jakie to niesprawiedliwe, że znowu musi przeżywać ból w tej łapce i że tyle jeszcze bólu przed nią. Nie mogę patrzeć na jakąkolwiek oznakę bólu z jej strony, ale moge wam powiedzieć, iż ma ona tyle siły i miłości w sobie, że widać że samo głaskanie, mówienie do niej, obecność człowieka sprawia jej niewykłą radość, ogonek to chyba jedyna część ciała u Rudzi, która jest w tak wspaniałej kondycji, nie pracuje tylko wtedy gdy Rudzia śpi ;) Jutro odezwę się po wizycie, pozdrawiamy :bluepaw: [/COLOR][/SIZE]
-
[SIZE="3"]Droga anett!!zdjęcia z prośbą o ich umieszczenia sa już na skrzynce 7aloha...... Rudzia tabletki miała, ale bez żadnego śladu zrostu i tak nie ma to w jej przypadku znaczenia. Jedziemy z nią pod koniec czerwca do Chorzowa do specjalistycznej kliniki, musimy jej pomóc bo naprawde na to zasłużyła!!amputacja wydaje się najłatwiejszym wyjściem, ale jeżeli jest szansa to trzeba jej szukać, złapać i wykorzystać!!trzymajcie za nas mocno kciuki bo tak wiele przed nami!!:nerwy:[/SIZE]