Niestety mój piesek umarł, w środę byłam z nim na USG okazało się że ma raka...wielkości nerki, a sikanie krwią nie było nawet z tym związane. W czwartek nad ranem kolo 5 umarł mi, nie męczył się długo o tyle dobrze, nie wiadomo czy pękł mu ten guz, czy sam sie poddał. Nie było szans nawet na usunięcie guza bo w 95% był przytwierdzony do żołądka, jednak zostawało jeszcze te 5% sznasy. Chciałam iść z nim na operację w czwartek tym samym godząc się że jesli guz byłby przytwierdzony do żołądka musiałabym go od razu uśpić, jednak chyba mój piesek nie chciał tej operacji. Moze to i dobrze że odszedł we własnym domu, we własnym kąciku, przy nas. Mam do was prośbę, dbajcie o swoje zwierzątka jak tylko możecie, bo macie u nas przykład że wystarczy pare dni a psinki już nie ma, ja jeszcze tydzien temu w niedziele z nim wyszłam normalnie na dwór był szczęsliwy, w czwartek już go nie było. Dlatego dbajcie o nie jak możecie, zasługują na to.