Witam mam problem z sąsiadem.Miłośnik zwierząt dla zabawy.W tamtym roku wziął sobie kotka w brew woli matki(mieszkał z nią)Matka kotka ponoć komuś oddała. Parę dni póżniej jest już następny kociak. Prawie cały czas na podwórku lub w piwnicy bo matka nie chciała kota i go tam wyrzucała. Rozmowa z nimi nie przynosiła żadnego efektu.W końcu przekonałam matkę by nie wyrzucała kotka a ja w zamian postaram się znależć mu dom tymczasowy.Po paru dniach kotek w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął .Rok póżniej czyli teraz patrzę chłopak ma szczeniaczka 2 miesięcznego. Wyprowadzi,l się od matki piętro wyżej .Pieska wyprowadza tylko po południu a dzis kiedy wyszłam ze swoim psem zobaczyłam ,że na nasłonecznionym balkonie piszczy zamknięty ten właśnie piesek.Mało mnie krew nie zalała.Zaczęłam dzwonic domofonem nikt nie odbiera .Dopiero 8 rano a już 27 stopni jak chłopak sobie gdzieś wyszedł to pies usmaży się żywcem.Postanowiłam zadzwonić do drzwi jego matki może ona ma klucz i uwolni szczeniaka . Jakież było moje zdziwienie drzwi otwirzył mi ten gówniarz własciciel psa. Opieprzyłam go na czym świat stoi i kazałam natychmiast zabrac psa z balkoni. Moja prośba gdzie poza TOZ można to zgłosić . Może ktoś ma jakieś pomysły na ratunek dla psa.Dodam tylko że sama mam 4 koty i psa.Dzieki