Witam,mam problem z przygarnietym pieskiem z dworu,piesek sie długo błąkał po okolicach mojego bloku juz próbowałem go wczesniej przygarnać,gdy spał w nocy na dworzu w jakiejś walizce ale warczał,nie dał się pogłaskać więc zrezygnowałem następnie po kilku dniach leżał pod blokiem w krzakach strasznie się trzepiąc i wtedy sie udało go wziąć do domu.Jest to jamnik czarny , pierwszy dzien było wszystko dobrze troche był wystraszony ale szybko odzyskał siły na następny dzien piesek od 6 piszczał myślałem,że chodzi mu żeby się załatwić poleciałem z nim na dwór pochodziliśmy dość długo wrócilismy a po 30 min to samo znów zaczoł piszczeć znów poszedłem z nim na dwór 30 min spokoju i znów to samo i tak do wieczora biegałem z nim na dwór myśląc.że ma chory pęcherz czy zatwardzenie lecz,gdy na drugi dzien obudził mnie o 6 rano po wyjściu z nim i zobaczeniu,że nawet sie nie załatwia tylko lazi bez celu wiedziałem,że coś jest nie tak nie z jego wydalaniem a czymś innym tylko o co mu chodzi?Piesek jest już u mnie 3 dzien i ciągle jest to samo czasem polorzy sie spać na jakis czas lecz jak wstanie znów jest to samo mam juz tego dość jak by było mało moja matka wraca z holandii i gdy zobaczy,ze on sie tak zachowuje bedzie chciala rozwiazac problem oddajac go zapewne bo 2 psy w domu ktore beda ją denerwowac to za duzo,próbowałem okazywac mu czułosc brac na kolana przytulac rozmawiac kompac nic nie pomaga piesek jest rozkojarzony smutny i ciagle piszy,prosze o pomoc nie chce go oddawac....