Jump to content
Dogomania

biedronecka

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by biedronecka

  1. kocisko nasze zostało jedynie spryskane preparatem na pchły na bazie alkoholu,bo na kropelki na skórę jest za mały,za 2 tygodnie powtórka,podobno mają się wytępić...zobaczymy,weterynarz nie znalazł ani jednej pchły na kocie,ale odchody owszem wszystko przez gęstą sierść naszego egzotyka.
  2. no właśnie nie w nas,ja sprzątam dość dokładnie,bo odkąd syn zaczął raczkować porządnie odkurzam i myję podłogi,kurz od zawsze bardzo często scieram. Może na strychu warto by było przeprowadzić dezynsekcje przy pomocy specjalistów.Zobaczymy jak to będzie,bo wydaje mi się,że sami będziemy musieli na to wykładać z własnej kieszeni i się martwić.Właściciel nie przejął się nawet gniazdem pszczół 4 lata temu pod dachem przy oknie sąsiadów,sami wzywali straż...i tępili. Dobry pomysł z tą obrożą w worku z odkurzacza,pomyślałam też nad położeniem takiej koło kratki wentylacyjnej która wychodzi na strych. Dzisiaj weterynarz,więc może coś jeszcze doradzi,bo spryskanie każdej szczeliny w domu jest niemożliwe.A częste stosowanie frontline chyba też dobrze nie działa na kota,a kociak jest młody (3,5 miesiąca) By syna nie gryzły zakraplam mu ubranko olejkiejm olbas oil są to krople do inhalacji o zapachu eukaliptusowo miętowym.Podobno pchły nie lubią mięty a akurat kot zaczął spać koło jego łóżeczka Kupimy paprocie jakieś Nie wiem czy wilgoć ma też tu coś do rzeczy,bo podczas każdej zimy pojawia się nam na frontowych ścianach. Szczurów nie ma ani myszy,nikt nigdy ich nie widział,ani na strychu ani w piwnicy. Poczwarki dość długo mogą być na diecie w porównaniu do dorosłych osobników,z informacji z neta dowiedziałam się,że dorosłe 7-10 dni,a poczwarki długimi tygodniami mogą postować... Tylko nie wiem jak szybko dochodzi do rozmnażania u nich,bo skoro dorosłe składają jaja na zwierzaku,któe potem spadają,to jak się wylęgną i wskoczą na żywiciela to czy nie zdążą sie najpierw rozmnożyć a potem jeść...
  3. kot powędrował do znajomych a oni nie mieli i nie mają pcheł,więc gdzieś te pchły siedziały u nas,na strychu jest pełno miejsc gdzie mogą być,bo to stare budownictwo i strych jest drewniany...mamy wentylację poprowadzoną na strych i może przez nią przelazły. Dużo czytałam o pchłach,dowiedziałam się że krople działają tylko na dorosłe pchły,jaj i poczwarek nie zabijają,ale pchły tylko żywią się np.kotem czy psem a cały czas są poza nim.Jaja podobno spadają z żywiciela,a poczwarki się chowają wszędzie gdzie jest ciemno,dorosłe potem wskakują na wierze i się pożywiają,ale czy zdążą się nażreć krwi i zdechnąć przed rozmnożeniem to nie wiem,ostatni nalot był dość agresywny bo były wszędzie,potem chyba przeszły na dietę i teraz znowu,widzę że są aktywne wieczorem,bo w dzieńkot nawet się nie drapie,wieczorem się liże w okolicy ogona i łap i drapie przy pyszczku
  4. Kochani pomóżcie,mieszkam w starym budownictwie na ostatnim piętrze pod strychem. Kilka lat temu mieliśmy kota,pojawiły się te.....pchły,skąd nie wiadomo,walczyliśmy nimi z frontline,ale nic to nie dało.Skuteczność co prawda była bardzo szybka,bo po 2 godz już pchły dostały szału,kot był znacznie bardziej niespokojny i ciągle się drapał,następnego dnia z rana wyczesałam porządnie kota i pchły skakały nam po łóżku-poduszce,po pościeli,wszędzie je widziałam,od kota się odwaliły,ale nie od nas.I wracały na kota,bo co jakiś czas pojawiały się na kocie.Po 2 miesiącach takiej walki zdecydowaliśmy o oddaniu kota :-(-wszystko wróciło do normy,pchły znikły :crazyeye: Po około roku przygarneliśmy szczura,niestety okazała się samiczka w ciąży,ale to nie był problem,problemem był jakiś robaczek na jednym z maluchów,myśleliśmy że to przez trociny,więc kupiliśmy żwirek.I już nie widzieliśmy takiego robaczka.Maluchy powędrowały do nowych domków a ich matka pozostała u nas do swoich ostatnich dni.Zmarła w sierpniu 2010 roku. 3 tygodnie temu kupiliśmy kota,wczoraj zauważyłam na nim małe okruszki,zaczęłam się bać czy to znowu nie pchły...wzięłam kilka takich i rozgniotłam na mokrej chusteczce-niestety okazało się to odchodami pcheł,bo zafarbowały.Na kocie nic żywego nie widziałam,a odchodów jest trochę. Zapytałam sąsiadki która ma psa czy przypadkiem nie ma pcheł,bo mieszka na przeciwko mnie,powiedziała że nie ma,ale powiedziała że kilka lat temu miała inwazję (czyli wtedy gdy my ją mieliśmy). Jutro udam się do weterynarza z kotem po środek przeciwpchelny,oglądałam fotki na necie i wydaje mi się,że to na kocie było pchłami (bo były małe i czarne,spłaszczone) a to na szczurze było chyba wszołą,nie jestem pewna...ale jak zobaczyłam fotki wszoły to tak mi to pasowało... Na pewno zdecyduję się na środek na kark kota,bo jest to skuteczne jeśli chodzi o kota,ale co w otoczeniu ? mamy 16 miesięczne dziecko,które jeszcze bierze do buzi różne przedmioty...synek nie jest pogryziony,my również,jednak wczoraj wieczorem czułam jakby coś mnie kłuło kilka razy w głowę,chłopak sprawdził i nic nie znalazł,ale może mnie żarły... Czytałam że paproć,płatki róż,mięta odstrasza pchły,ale co jeszcze,przecież nie będę ciągle róż kupować i wykładać nimi mieszkania. Zastanawiam się czy np.miętowe krople podziałają tak samo jak liście mięty ? Doradźcie co mam robić,bo nie chcemy ponownie rozstawać się z naszym ukochanym zwierzakiem,ostatnie rozstanie dość długo przeżywałam
×
×
  • Create New...