Witajcie drodzy Dogomaniacy... kilka godzin temu wracałam ze swoim 16 letnim owczarkowatym psem ze spaceru... Podczas wchodzenia na pierwsze piętro do domu Charlie przewrócił się na schodach... Ledwo doniosłam go do mieszkania, a waży nie mało bo około 40 kg... Ledwo stał na nogach , tracił równowagę, przewracał .... zanosiło go na 2 - 3 metry w bok tak , że z hukiem lądował na podłodze jeśli nie zdążyłam go złapać... do tego przyspieszony oddech , wymioty i drgawki... Nie chciał się położyć... rozpaczliwcami próbował przemieszczać się krok w krok za mną... Zadzwoniłam na pogotowie na Książęcą... nie mam auta i nie miałam jak go zawieźć do lecznicy, zwłaszcza z wieczorem z dwójką małych dzieci. Przyjechała Pani doktor... po pierwszym ogólnym badaniu stwierdziła , ze to najprawdopodobniej kręgosłup. Badania krwi Charlie miał robione niespełna miesiąc temu jak przechodził zapalenie krtani. wyniki jak na 16 letniego , dużego psa- bardzo dobre... Od lat hoduję psy( setery szkockie) i nie bardzo mi pasowała diagnoza Pani doktor - że to kręgosłup... bo tak nagle? bez wcześniejszych oznak jakiejś niesprawności stawów?.. wtedy Vet spojrzała na oczy mojego psa... silny oczopląs, no i drgawki, ewidentne moim zdaniem zaburzenia błędnika, sztywnienie stawów, głowa silnie przechylona w prawy dół , asymetria położenia uszu , fafli ... usłyszałam diagnozę - wylew...
Kochani Dogomaniacy, przeczytałam wszystkie Wasze wpisy w tym temacie- objawy neurologiczne mój pies ma takie jak Wasze psy... Pani doktor podała mu steryd i lek przeciwwymiotny, kazała czekać na reakcję leku, obserwować czy widać poprawę czy nie... Powiedziała mi , że jeśli będzie widać poprawę, to za dwa dni czyli w niedzielę trzeba będzie podać mu kolejną dawkę sterydu... Jeśli nie będzie widać poprawy - będzie to oznaczało , że już nic nie da się dla niego zrobić poza opieką nad nim przy postępującym upośledzeniu... Przeczytałam w Waszych wpisach o leku o nazwie Lucetam - poprawiającym krążenie mózgowe... jutro rano spytam lekarza czy nie powinno się go podać Charliemu... Od wylewu mija już 4 godzina... od podania sterydu -druga. Charlie leży na posłaniu bez ruchu... ciężko oddycha, oczopląs się utrzymuje... 2 h temu mógł się jeszcze podnieść - teraz już nie może- wydaję mi się , że wystąpił jakiś paraliż dolnej , a właściwie chyba prawej części ciała... Jest właściwie bez kontaktu, co jakiś czas tak jakby wracała mu na chwilę świadomość, po czym znów bezwładnie leży na posłaniu... Wiem , że przy wychodzeniu z wylewu wiek również ma znaczenie. Charlie ma 16 lat, rano jeszcze biegał na spacerze- teraz nie może podnieść połowy ciała- to jest straszne... Powiedzcie mi , poradźcie co jeszcze mogę zrobić? jutro chyba zasugeruję lekarzowi by założył mu wenflon i będę mu podawać kroplówki by się nie odwodnił, teraz nie chce pić więc strzykawką zwilżyłam mu lekko pysk pod faflami- będę to robić co godzinę do rana... Jak myślicie , czy będąc teraz w tym stanie jaki opisałam i mając tyle lat ile ma- Charlie ma szansę jeszcze stanąć na nogi? Poradźcie mi czy powinnam już od początku masować go powolutku czy poczekać na reakcję organizmu na sterydy? I czy jeśli po tych 2 dniach nie będzie poprawy to będzie to rzeczywiście oznaczać , że już z tego nie wyjdzie? i , ze do końca życia nie będzie miał kontroli nad własnym ciałem? Charlie to moje dziecko , przyjaciel i rodzic w jednej istocie... chciałabym mu pomóc najbardziej jak się da... i kocham go ponad życie... Doradźcie mi proszę... Z góry dziękuję ....