Tak na gorąco:
Psiak ma się dobrze.
Dziewczyny przywożąc go z Barta zrobiły Bruna, bo jakoś nam bardziej pasuje.
Najdziwniejsze jest to, że jak go tak wołamy to przychodzi.
Narazie się socjalizuje z naszymi sukami.
W całej tej sytuacji chyba on sobie z tym najlepiej radzi.
Misia trochę jest zazdrosna, trochę się go boi.
Zuzia radzi sobie lepiej, ale to ona tu dominuje.
Z kotem (bo też takowego mamy) po wspólnym obwąchaniu się pełna akceptacja.
Pies trochę przebywa pod drzwiami wyjściowymi, jakby czekając na kogoś.
Jak ktoś nowy jest w domu, a później wychodzi to ma ochotę pójść sobie z nim.
Po przyjeździe obszedł wszystkie kąty, obwąchał.
Chętnie wychodzi na dwór.
Zaczepia Zuzię i Misię i prowokuje do wspólnej zabawy.
Szczerze powiedziawszy mamy wrażenie jakby w tym gronie nie był od kilku godzin, ale od zawsze.
Nie ma większej różnicy w zachowaniu pomiędzy nim a moimi suczkami.
Przylepa okropna.
Nie chciał jeść suchej karmy, ale kiełbaskę jak najbardziej.
Jeżeli chodzi o zdrowie to według mnie nie jest najgorzej.
To co jak narazie mnie niepokoi to ten guzioł z boku (spał na nim, więc chyba nie boli) i takie dziwne mimowolne kłapanie zębiskami (jak śpi to nie ma tego).
Nie wyczuliśmy żadnych bolesnych miejsc.
Na pysku widać te ślady po przejściach, ale się goją bez problemów.
Narazie się poznajemy i aklimatyzujemy.
Jak skończymy brać antybiotyki to odwiedzimy weterynarza.
Pozdrawiam
Gośka