Ewelina godne pochwały jest to, że nie przeszłaś obok potrzebującego psa i to w tak szczególnej sytuacji. Rozumiem, że w sytuacji w jakiej się znalazłaś byłaś po raz pierwszy i że starałaś się kierować przede wszystkim dobrem suki i maluchów- do tego momentu zrobiłaś kawał dobrej roboty i gdybyś tylko jeszcze chwilę poczekała twoja praca nie poszła by na marne ...a niestety poszła. Mam nadzieję, że maluchy oddane w piątym tygodniu życia nie złapią zaraz jakiejś kokcydiozy, parwo czy nosówki i że ich obecni właściciele nie zaczną ci zwracać do domku chorych i umierających maluchów. W piątym tygodniu dopiero rozpoczyna się odsadzanie od matki i wprowadza się pokarmy stałe, pieski jeszcze nie mają zdolności wytwarzania własnych przeciwciał a przeciwciała od matki niestety jest ich coraz mniejsze miano. Na forum posokowców organizowałyśmy dla suczki i maluchów pomoc, szukałyśmy domu tymczasowego, były deklaracje na zapewnienie karmy dla szczeniąt i matki, były szczepionki dla maluchów.......zabrakło czasu i to dosłownie dwóch trzech dni. Skuteczna pomoc to taka pomoc dzięki, której psy mają szansę na zdrowe normalne życie i dziewczyny z dogo tak właśnie działają .......szkoda Ewelina, że zabrakło Ci cierpliwości, szkoda że zabrakło szacunku dla tego co robią na dogo od lat i bardzo przykre jest to że zamiast skorzystać z pomocy zrobiłaś wszystko po swojemu.