Wieźliśmy Lakiego do weta i rzeczywiście był problem z wejściem do auta dopóki....nie załozyło mu się kagańca. Pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby pies sam wkładam pysk do kogańca :) Po założeniu żelastwa na pysk Laki sam wsiadł do samochodu, po czym ściągneło mu się kaganiec - proponuje spróbować jutro.
W samochodzie sie trochę kręcił, ale było gorąco, auto bez klimy, balismy się otworzyć szeroko okna, bo dla Lakiego to niebyłby problem wyskoczyć, więc myśle, że to trochę nakręciło psa. Jeśli mają kombi i klime, to proponuje włączyć klime a psa do bagażnika. Trochę się pokręci, ale pewnie na autostradzie pojdzie spać. Woziłam gorszych wariatów ze schronu i z Lakim nie jest tak żle jesli chodzi o jazde samochodem, da chłopak rade :)