diatryma
Members-
Posts
234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by diatryma
-
Na razie kosztami sterylki to nie ma się chyba co zajmować, istotniejsze jest że nie mamy kasy na hotelik dla suczek.
-
Dzięki dziewczyny za ożywienie w sprawie Azy i Sary. Pojadę w przyszłym tygodniu na Śląsk zobaczyć czy w ogóle leczą Sarę na tą nogę, bo telefony nagle przestali ode mnie odbierać :(. ja się nie znam na tych bazarkach, nie wiem o co tym biega, więc jakby była osoba co się zajmie zbieraniem funduszy na dziewczynki to byłabym wdzięczna. Ten hotelik po 12 zł za dobę to jest najtańszy, normalnie trzeba zapłacić 30-35 zł. Ironiia jak można podglądnąć ogłoszenia suczek? Gdzie są, na jakich stronach, daj jakieś info.
-
Hej dziewczyny, na początku tego wątku pomogłam Leosiowi załatwiając mu pomoc ze strony Chwila dla Pupila (po znajomości). Teraz sama potrzebuję pomocy, muszę ewakuować dwa owczarki z kojców, w tym jeden jest chory i będzie potrzebował leczenia. Niestety hotelik kosztuje i leczenie też, dlatego proszę o pomoc w zorganizowaniu wsparcia finansowego. Ja stara baba jestem i nie orientuję się w tych bazarkach i stałych deklaracjach, a że moje przypadki nie są tak tragiczne jak powyższe, więc nie będę prosić o kaskę nadwyżkową Leosia. Ale jakby kto mógł porobić ogłoszenia płatne, zorganizować jakieś bazarki dla moich suczek, to byłabym wdzięczna. A tak na zakończenie to dawno mnie tu nie było i miałam nadzieję że Leoś już ma domek stały.... Ech, u mnie szukanie domów dla suczek trwa już pół roku i zaczynam tracić wiarę. Poniżej link do dziewczynek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/205376-Aza-Szczeniak-z-kojca-pilnie-szuka-domu[/url]
-
Jeśli ktoś jeszcze zagląda na ten wątek, to kombinujemy z Lidią przeniesienie suczek do hoteliku. Znalazłam tani hotelik za 12 zł/dobę z wyżywieniem dla psów bezdomnych. Potrzebujemy stałych deklaracji dla suczek, koszty jednego miesiąca w hoteliku na sunię to ok 400 zł x 2 psy to 800 zł. Nie wiem czy uda się wyciągnąć obie sunie, bo Sara ma chorą nogę, więc pewnie ją będą chcieli mi dać, a zostawić sobie Azę. Będą potrzebne pieniądze też na leczenie nogi Sarowej no i na sterylkę po pierwszych cieczkach (które właśnie trwają). Ironiaa prosimy o te płatne ogłoszenia, ja codziennie dodaje nowe ogłoszenia bezpłatne z nowymi fotkami, ale nie ma odzewu. Kto wspomoże Azę i Sarę finansowo?
-
Na obecnym etapie to dobrze byłoby je przenieść, bo dalsze trzymanie ich w tych fatalnych warunkach pogorszy tylko ich stan zdrowia. Sara ma chorą nogę, a oni tego leczyć nie będą, sunie powinny dostawać bogatą karmę i/lub witaminy, a nie dostają. Więc przydałby się DT bo na hotelik mnie nie stać, bo hotelik trzeba opłacać regularnie a deklaracje finansowe to tak różnie spływają. Więc skoro nie da się znaleźć na razie DS to może znajdzie się DT, gdzie tą nogę Sary będziemy leczyć....
-
Suczki nie znają innej rzeczywistości jak sikanie pod siebie w kojcu, poza tym mają rzadki kontakt z ludźmi, są wypuszczane tylko w nocy. To dzikusy, jak brałam Belcię to szarpała się na smyczy jak na rodeo. Po przywiezieniu do nowych właścicieli, bała się wszystkiego, chowała po kątach. Teraz jak się już oswoiła z nowym miejscem to nadal boi się wchodzić do domu. Nie wyobrażam sobie wciskania takiego psa do bloku do mieszkania. Ja mam sunię z kojca i po 5 latach dalej muszę ją nosić po schodach. Może się okazać że będzie więcej kłopotu z psa niż przyjemności aż w końcu suka wróci do mnie i co wtedy z nią zrobię? To może wykreśl to zdanie o mieszkaniu,a bardziej zaakcentuj dom z ogrodem ...
-
Tekst identyczny dla obu suczek: Suczka w wieku ok 9 miesięcy, w typie owczarka niemieckiego, po stróżujących rodzicach, pilnie szuka dobrego domu. Pies nie nadaje się do mieszkania w bloku, ale też nie szukamy dla niej budy z łańcuchem. Suczka obecnie przebywa na śląsku w Żorach, ale jest możliwość dowiezienia psa do nowego domu. Suczka pilnie potrzebuje polepszenia warunków bytowych, bo obecnie jest źle karmiona i całymi dniami przesiaduje w brudnym kojcu. Szukamy odpowiedzialnych, nowych właścicieli, którzy zadbają o psa, będą go traktować po przyjacielsku, zapewnią właściwą karmę, opiekę weterynarza i odpowiednie warunki do ruchu oraz wiele miłości. Nie wiadomo jak sunia reaguje na dzieci, bo nie miała z nimi styczności, ale dla dorosłych jest bardzo przyjacielska, chętna do zabawy, wierna i łagodna. Pies zostanie oddany tylko na drodze adopcji. Kontakt Joanna 692 333 197, [email]joannadw@op.pl[/email]
-
Sara [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/534/sara5q.jpg/][IMG]http://img534.imageshack.us/img534/706/sara5q.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Sara [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/706/sara4i.jpg/][IMG]http://img706.imageshack.us/img706/2189/sara4i.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Sara [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/43/sara3u.jpg/][IMG]http://img43.imageshack.us/img43/4981/sara3u.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Sara [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/822/sara2go.jpg/][IMG]http://img822.imageshack.us/img822/9444/sara2go.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Sara [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/37/sara1w.jpg/][IMG]http://img37.imageshack.us/img37/9999/sara1w.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Aza [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/195/aza5.jpg/][IMG]http://img195.imageshack.us/img195/1011/aza5.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Aza [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/405/aza4.jpg/][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/7618/aza4.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Aza [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/703/aza3.jpg/][IMG]http://img703.imageshack.us/img703/9917/aza3.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Aza [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/215/aza2.jpg/][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/1136/aza2.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Ironiaa jeśli tam jeszcze jesteś to przesyłam nowe fotki Azy i Sary, do ponowienia ogłoszeń. Zdjęcia zrobione zza krat bo inaczej nie miałam możliwości. Wszystkich którzy chcieli by też porobić ogłoszenia suniom, to bardzo proszę i dziękuję. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/18/aza1.jpg/][IMG]http://img18.imageshack.us/img18/7307/aza1.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Aza
-
Mam tylko stare zdjęcia. Może lepiej wystawić nowe ogłoszenia z bieżącymi zdjęciami. Będę na śląsku w najbliższą środę (lub wtorek) to zrobię nowe zdjęcia, czyli wstawie na forum za parę dni, ok?
-
Temat uważam za zamknięty, ta Pani najpierw zrezygnowała z psa, obraziła się na mnie z powodu głupiej zmiany terminu spotkania, potem przeszła do pustych oskarżeń i kłamstw, obecnie mi się tutaj odgraża sądem, nie oddam takim ludziom psa. Koniec tej zbędnej dyskusji. To jest jedna wielka pomyłka. Aza nadal szuka rozsądnego domu. Nie będę już dłużej uczestniczyła w tej maskaradzie, moja opinia na temat tej rodziny jest w chwili obecnej pełna, to co się dowiedziałam tutaj już mi wystarczy żeby wiedzieć, że na pewno nie oddam tam psa. Pozdrawiam.
-
Pani zrezygnowała z Azy w piątek, co tutaj tylko potwierdziła. Więc nie widzę dalszego sensu w ciągnięciu tego tematu, cała sytuacja potwierdza tylko, że nie był to dobry dom dla Azy od początku. Dobrze że szydło wyszło z worka teraz a nie po fakcie. Nie wyobrażam sobie żebym po takich ekscesach miała tej Pani oddać psa w atmosferze przymusu, negocjacji, ugody czy jakiś innych niezdrowych relacji które nie powinny w ogóle towarzyszyć adopcji psa. Miałam już takie przejścia z innym domem, tyle że nie na forum ale mailowo, więc wiem że to nie ma sensu, lepiej poczekać na coś lepszego. Na pewno znajdzie się zrównoważony emocjonalnie dom dla Azy. Pamiętajcie dziewczyny że udało się już znaleźć domy dla 4 psów z tych kojców (ojca Cezara, Belci i dwóch szczeniaków), więc głowy do góry będzie dobrze. Pozdrawiam wszystkich, wciągniętych niepotrzebnie w tą niezdrową dyskusję :)
-
W żadnym momencie nie mówiłam o tym że przywiozę psa bez sprawdzenia domu, byłyśmy umówione na rozmowę i sprawdzenie Waszych warunków jakie chcecie zapewnić psu. Najwyraźniej to Pani źle mnie zrozumiała. Poza tym, po tym jak chciałam przełożyć spotkanie powiedziała Pani że "w takim razie musi się Pani zastanowić czy chce psa, że zapyta Pani męża czy będziecie chcieli poczekać te kilka dni dłużej i że Pani zadzwoni. Nie zadzwoniła już Pani do mnie, zamiast tego weszła Pani na forum żeby się powyżalać, nie wiadomo na co. Wyjaśniałam Pani na czym polega adopcja i jak to wszystko przebiega. Widzę że Pani nie słuchała tego co mówiłam. Więc powtórzę bardziej dokładnie i szczegółowo. Adopcja składa się z kilku kroków. Krok pierwszy to oczywiście rozmowa/wy telefoniczne i umówienie się na spotkanie. Krok drugi, spotkanie w domu adopcyjnym z przyszłymi właścicielami aby się poznać, zobaczyć jakie warunki chcą psu zapewnić (to jest etap nabierania zaufania). Krok trzeci to decyzja czy chcę oddać psa w te właśnie ręce. Jeśli tak to umawiamy się na przywiezienie psa do nowego domu, lub na oglądnięcie psa jeśli przyszli właściciele chcieliby wcześniej psa zobaczyć. Etap przywiezienia psa polega na tym, że ja z nim przyjeżdżam do nowego domu, z reguły pomagam w kąpieli na wstępie, siedzę na kawce z godzinę czy dwie czekając żeby pies się oswoił z nowym miejscem i nowymi ludźmi. Potem podpisujemy umowę adopcyjną, przekazuje książeczkę zdrowia itp, zostawiam jakiś ciuch z zapachem który pies zna i żegnam się. Potem parę razy dzwonię, żeby zapytać jak sobie radzi pies i nowi właściciele. Potem parę razy wpadam w odwiedziny na kawkę, zabierając swoje manele. I tyle. Oczywiście różne kroki można ze sobą łączyć, byle we właściwej kolejności. Więc podsumowując adopcja z reguły trwa kilka dni czasem kilka tygodni jeśli zaistnieją niesprzyjające warunki czasowo-odległościowe jak w tym przypadku. Nigdy jednak nie nie przywożę psa do niesprawdzonego domu, więc nie mogłam mówić że w tym wypadku zrobię wyjątek. Nie jestem nadgorliwa, ale ostrożna. A moja ostrożność wynika ze złego doświadczenia. Na żadnym etapie nie odmówiłam Pani psa, chciałam tylko przesunąć pierwsze spotkanie, to Pani już się nie odezwała, twierdząc że musi się zastanowić czy wogółe chce Pani Azę. Przynajmniej taki przekaz otrzymałam.
-
Z Panią paulita55 byłam umówiona dopiero na wstępną, pierwszą rozmowę przed-adopcyjną, więc nie rozumiem skąd miseczki, smycz i posłanko czekające na Azę, skoro nawet nie było pierwszego spotkania, a co dopiero mówić o decyzji wydania psa. Trochę to dziwne. Nie mogłam przyjechać z kilku względów (których nie będę tutaj opisywać), proponując spotkanie za kilka dni. Wydaje mi się że jeżeli ktoś naprawdę chciałby psa to poczekałby te parę dni dłużej. W skali 15 najbliższych lat życia psa, kilka dni nie powinno robić różnicy. Życie pisze swoje własne scenariusze, a ja nie mogę walnąć wszystkimi moimi sprawami w kąt i na gwałtu rety jechać na Śląsk (chociaż się starałam). Dlatego chciałam przełożyć spotkanie o kilka dni, ale Pani jednak nie chciała czekać i zrezygnowała, ponieważ potrzebowała psa dla córki na już, na sobotę, a nie na przyszłą środę czy czwartek. Dziwi mnie taka postawa, w świetle mojego doświadczenia z innymi rodzinami adopcyjnymi, gdzie ludzie cierpliwie czekali nawet jeśli musiałam przekładać spotkania, a tym bardziej nie naciskali na mnie (a to z reguły daje odwrotny efekt). Jak to mówią co nagle to po diable. Adopcja to ryzykowna sprawa, przeszłam już przez nieudaną adopcję, więc nie wydaję psów osobom których nawet na oczy nie widziałam, bez sprawdzenia domu, bez spotkania, bez umowy, czyli bez zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Za dużo psów się zmarnowało przez pośpieszne i nieprzemyślane adopcje, żebym podjęła takie ryzyko (poczytajcie sobie historie na czarnych kwiatkach). Jedyną akceptowalną drogą adpocji dla mnie, jest zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa, a nie wydawanie psa droga telefoniczną do niesprawdzonego domu, niezależnie od tego jak dobre wrażenie ktoś robi przez telefon (na to już też się nacięłam parę razy). Cierpliwość przyszłych właścicieli upewniłaby mnie w dobrych intencjach, jednak postawa Pani paulita55, zapaliła pierwszą czerwoną lampkę w mojej intuicji. Aza siedzi w tym kojcu od 8 miesięcy, kilka dni dłużej nie zrobiłoby psu ani nowym właścicielom aż takiej różnicy, żeby rozwalić całą adopcję o taki banał i to na całkowicie początkowym etapie. No cóż moje życie nie mogło się zatrzymać w ten piątek dla Azy mimo tego że próbowałam, ale może to i lepiej, najwyraźniej tak miało być. Jak do tej pory wyciągnęłam z tamtego miejsca 4 psy, przesiewając ogromną liczbę potencjalnych chętnych, aż w końcu odsiałam 4 perełki, tj. 4 najlepsze domy. Jestem przekonana że dla Azy też znajdzie się taka perełka, czyli dom który poczeka na nią trochę dłużej niż tylko kilka dni i dwie rozmowy telefoniczne. To dzięki Wam nauczyłam się cierpliwości i ostrożności, co jak na razie procentuje dla psów lepiej niż wydawanie ich na łapu capu.
-
Szczeniaczki X i Y rozpaczliwie szukają domu
diatryma replied to diatryma's topic in Już w nowym domu
Okazało się że ktoś wystawił na Tablicy w Katowicach ogłoszenie o szczeniaku owczarka długowłosego podając opis jak do Lucy i moje namiary. Dlatego ludzie dzwonili jak szaleni, a ogłoszenie dotyczyło nieznanego mi psa. W dodatku ktoś codziennie odświeżał to ogłoszenie. Napisałam do administratora Tablicy z prośbą o usunięcie tego ogłoszenia. Oczywiście polecałam dzwoniącym ludziom Azę, ale nie byli zainteresowani, bo szukali szczeniaka takiego jak na zdjęciu, a pies ze zdjęcia był mi obcy. -
Szczeniaczki X i Y rozpaczliwie szukają domu
diatryma replied to diatryma's topic in Już w nowym domu
Ktoś odnawia ogłoszenia o Lucy i ludzie dzwonią jak szaleni, muszę wyłączać komórkę, bo nie da się pracować. Próbuję im sprzedać Azę, ale jak ktoś dzwoni po szczeniaka to nie jest zainteresowany starszym psem. Więc Aza potrzebuje swojego ogłoszenia, proszę poogłaszajcie jeszcze Azę, nawet z tymi samymi zdjęciami, bo nie mam nowych. -
Szczeniaczki X i Y rozpaczliwie szukają domu
diatryma replied to diatryma's topic in Już w nowym domu
Lucy znalazła już dom. Pojechała do rodzinki w Krakowie (rodzice i dwie córki w wieku 4 i 10 lat), mieszkającej w małym domku z ogródkiem (ok 15 ar). Pierwszy dzień był trudny bo ze stresu wymiotowała, a dzieci kłóciły się o psa i były o niego zazdrosne. Ale powoli sytuacja się normalizuje. Mam nadzieję że rodzinka poradzi sobie z ADHD Lucy.