Jump to content
Dogomania

kasia1965

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasia1965

  1. trzymajcie kciuki mocno bo pies ześwirował i poszedł w las
  2. wy się nie wymądrzajcie , tylko zabierzcie szczeniaki z mojego domu :diabloti: bo właśnie zębiszcza im się pojawiły i kapcie wcinają:angryy: i kasy na RC już mi żal..............
  3. [quote name='Basia1968']tak oczywiście w przypadku kotka jak najbardziej i odmówiłam Ci pomocy m. in. w przypadku: Kajtka Amelki Mai i Gucia Żabci Żelki teraz wiem dlaczego nie pamiętasz tej sytuacji z Kostkiem[/QUOTE] Kajtek trafił do nas kiedy miałam na DT Medi Amelka , Maja i Gucio gdy był u mnie Pako Żabcia i Żelka były u Ciebie nie na moja prośbę. nie chodzi mi o to kto kiedy komu pomagał , tylko o to że pomimo różnych zatargów i kłótni powinniśmy coś jednak dla zwierząt robić. Sytuację z Kostkiem pamiętam doskonale - gdyby Luiza nie dała rady go odepchnąć - nie skończyłoby się na pewno na jednym ugryzieniu , gdyby nie dobiegła w porę do Kuby i nie przytrzymała Kostka też pewnie chirurg miałby sporo roboty z szyciem chłopaka . Wyprowadzanie go z halti na pysku byłoby niezłym pomysłem gdyby nie to ,że pies sobie tego też nie życzył. Mamy kontakt z jego właścicielką i wiem ,że Kostek wszystkie uczucia wszystko jedno czy złość czy miłość okazuje w bardzo żywiołowy sposób. Edit: a historia z kotkiem po prostu mnie zszokowała i boli mnie do tej pory - prosiłam tylko o dwa dni , ja nie wyobrażam sobie ,że odmówię zwierzakowi pomocy tylko dlatego ,że ktoś mnie "zjechał" - przecież to nie wina kota czy psa Jeżeli będzie taka potrzeba pomogę i Małgośce i Luizie i Tobie
  4. kurcze , kiedy problem w tym, że Ty właśnie odmówiłaś mi pomocy tylko dlatego ,że "zjechali" Cie na kocim forum, dla Milki też musiałam sama w nocy szukać DT , a z Kostkiem szarpali się wszyscy i naprawdę nie pamiętam ,żeby którykolwiek pies od kogokolwiek dostał
  5. Basia , kłóćcie się do woli , ale mnie w to nie mieszajcie - i nie pisz ,że psy w Machowie siedziały bez grama wody , ja jeździłam tam codziennie , bardzo się cieszę ,że pomagałaś Ty i Ewa , ale pomagało też wiele innych osób . Szczególnie w okresie kiedy mieliśmy w domu sześć szczeniaków karmionych co trzy godziny z butelki była ta pomoc dla nas bardzo ważna . Jestem każdemu z Was bardzo wdzięczna za to że nie zostaliśmy z całą tą tragedią sami , ale nie mam zamiaru mieszać się w to co robicie w tej chwili. Każdemu z nas można coś zarzucić - jesteśmy tylko ludźmi i niestety popełniamy błędy. Napiszę tylko jedno - Luiza nie uderzyła "na machowie" żadnego psa i nigdy mimo tego jaka jest "wredna" nie odmówiła mi pomocy - wszystko jedno czy chodziło o psa czy kota - bez względu na to jakie mamy o sobie nawzajem zdanie i bez względu na to co mówią o nas inni - dowcip polega na tym by dogadać sie nawet z wrogiem o ile dzięki temu można uratować choćby jedno psie czy kocie życie.
  6. [quote name='minia913']Kasiu to jest moja opinia o Luizie na podstawie mojej znajomości z nią w danym czasie i danym miejscu to moja obserwacja jej zachowania w stosunku do psów. Nie wyssałam tego z palca zachowywała się tak w moim towarzystwie i jeszcze kilku zupełnie obcych osób , które pojechały tam jednorazowo pomóc wszyscy byliśmy w szoku, a ja nie jestem wszechwiedząca opisałam sytuację którą widziałam i to jaka jest sytuacja Luizy prywatnie według mnie nie usprawiedliwia jej stosunku do psów ( tu mam na myśli psy z Machowa) Wszystko co napisałam wcześniej opiera się na wątku machowskim bo to tam się poznałyśmy i tam się ta znajomość zakończyła. Nie rozumiem tłumaczenia ,że ktoś zmęczony ,że miał zły dzień ,że w domu się nie układa to nie jest wina psów które potrzebują ludzkiej pomocy.[/QUOTE] Nie do końca się zrozumiałyśmy - nie bronię Luizy - ma taki charakter jaki ma , ja jestem cholerykiem i nie raz na Luizę się wydarłam . Nigdy w mojej obecności nie uderzyła żadnego psa , to że na niektóre potrafiła krzyknąć to inna sprawa. mogę pozwolić Esme wchodzić sobie na głowę bo jest miłym i łagodnym potworkiem , gdybym pozwoliła na to samo Grecie po kilku dniach mam z powrotem psa którego kilka lat temu Mariusz uratował czyli ślepą furię atakującą i psy i dzieci. Wychowałam się z psami w domu w którym nikt nigdy nie uderzył zwierzęcia i tak jest nadal. Swoją drogą jeżeli tak źle oceniłaś Luizę to dlaczego Sambor trafi do niej na DT? Szczerze napiszę ,że Luiza nieraz mnie wkurzyła , ale z drugiej strony mogę do niej zadzwonić w środku nocy i powiedzieć : zbieraj się idziemy "zgarnąć" psa z ulicy. Tak właśnie było w przypadku Tristana i Izoldy , które mordowały na ulicach koty i pojawiały się tylko nocą . Tak też było z Hope i Medi i z wieloma innymi psami do których ludzie bali się podejść tylko ze względu na ich wielkość i wygląd.
  7. Hej Wszystkim , miałam się nie odzywać na tym forum , ale co mi tam . Każda z osób biorących udział w akcji powodziowej miała zapewne taki czy inny kontakt z Luizą , ja i blair69 pracowałyśmy z Luizą codziennie. Od 21 maja - odkad powstała baza na Machowie trafiały pod naszą opiekę psy przede wszystkim chore i agresywne (te które ludzie chcieli "zlikwidować"). Kilka z nich tylko dzięki cierpliwości Luizy mogliśmy zaszczepić i zabierać na spacery , Kostek był jednym z psów z którym nie radził sobie nikt , Luizę pogryzł , sponiewierał mnie , chłopaka który raz chciał go wyprowadzić , weterynarza który go szczepił i nawet własną panią. Do tej pory jest to pies żywiołowy i trudny - mogliście go sobie obejrzeć w reportażu. Atos , Portos i Aramis przez pierwsze trzy dni pokazywały nam zęby , ale to właśnie Luiza pokazała im ,że ludziom warto zaufać - dzięki temu mogliśmy im pomóc. Basia i Ewa dołączyły do machowskiej ekipy pod koniec czerwca lub na początku lipca - wtedy już każdy z nas był zmęczony - nikt nie przewidział że ta tragedia będzie trwała tak długo , że poza naszymi własnymi psami bedziemy mieć stadko w Machowie i dzień w dzień wyjazdy w teren żeby dowieźć karmę i wodę. Chyba tylko Mariusz nie klął ....... Sytuację finansową Luizy zna kilka osób , które tu się wypowiadały i wszystkie te osoby doskonale wiedzą , że bez względu na to jak trudny ma charakter to na pewno nie ukradnie ani grosza. I Pam którego osobiście przywoziłam z Luizą i Funia to psy , które są szczęśliwe. Te które trafiają do niej na DT tym bardziej nie mają na co narzekać. Napiszę Wam na do widzenia krótką historyjkę : obok mnie przez czternaście lat żył sobie pies ze swoją Panią . Codziennie widywaliśmy się na spacerach - Pani codziennie na psa wrzeszczała używając słów bardzo niewybrednych , puchły nam czasem od tego uszy. Drugiej tak wielkiej miłości jak była między tym psem i jego Panią pewnie już nie zobaczę . Pies umarł niedawno - przez ostatnie dni jego życia codziennie był karmiony z łyżeczki bo nie miał siły jeść , codziennie jeździłam z nim do weterynarza. Kiedy zapadła decyzja o uśpieniu - nie działały już żadne leki - jego Pani postanowiła umrzeć wraz z nim. Nie wychodzi z domu i nie chce jeść . Wszyscy Ci którzy jej nie znali na pewno posądziliby ją o znęcanie się nad psem. Pozdrawiam wszystkich którzy na podstawie bezsensownych opinii pojedynczych osób potrafią ocenić każdego.
×
×
  • Create New...