Jump to content
Dogomania

Burek

Members
  • Posts

    23
  • Joined

  • Last visited

Burek's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Jeśli chodzi o badanie rynku to należałoby przemyśleć jakie miałoby być usytuowanie takiej biegalni? Podejrzewam, że wydzielenie placyku w głębi jakiegoś osiedla na peryferiach raczej nie ściągnie tłumów na miarę kosztów czynszu i zatrudnienia zbieracza opłat. Pytanie II - jaka miałaby być powierzchnia takiej biegalni? Bo na teren o powierzchni hektara czy dwóch to może by ktoś przyjechał, natomiast skwerek 20x20 m to chyba raczej mała atrakcja. No więc wszystko zależy od szczegółow, jak zwykle. Co do zasady: spacer z psem polegający na tym,że opiekun przez pół godziny stoi w miejscu i plotkuje z innymi, podczas gdy pies wesoło się bawi z kolegami, jest świetnym sposobem na rozwydrzenie ww. psa. O czym mało kto wie, więc obawa, że chętnych na stanie na wyznaczonym terenie zabraknie, jest mało uzasadniona. Na mnie proszę nie liczyć, nawet gdyby psie pole miało powstać w moim sąsiedztwie.
  2. A poza tym - dlaczego to dramatyczne pytanie jest w części dotyczacej rasy? na wszelki wypadek zaznaczam,piszę z perspektywy właściciela owczarków...
  3. Zaboli go przypiekanie ogniem lub łamanie kołem. Niestety od tego pies raczej nie przestanie rozbrykiwać mieszkania (bo o to chodzi?). No chyba, że go trwale i poważnie uszkodzisz.... A na serio: daj mu dużo ruchu i zajęć, ciekawe zabawki na czas, gdy wychodzisz - to podstawa i bez tego nie ma mowy o sukcesie. Zabezpiecz na maksa otoczenie, w którym pies zostaje. Jak pies ci zniszczy buty lub książkę to twoja wina bo ich nie schowałeś. Rozwiązanie skrajne: nie chowasz dobytku tylko psa do klatki.
  4. Burek

    Telewidz

    UlaFeta To ciekawe, bo jeden z dwóch znanych mi psów naprawdę oglądających tv to był właśnie rottweiler. Interesowały go filmy z prób obrończych. Co jeszcze - nie wiem.Twoja informacja o kilku tv- rottach połączona z jednym z wcześniejszych wpisów o psie tej rasy znającym się na obrazkach ... Ciekawe naprawdę.
  5. Burek

    Telewidz

    No właśnie, w jakiejś potwornie uczonej księdze o psychologii psów była mowa o tym, że obraz w TV jest w zasadzie nieczytelny dla psów, tymczasem doświadczenia właścicieli psów (moje też) wskazują, że to nie jest prawda. A w każdym razie, że niektóre psy są w stanie ogarnąć interesujące je zjawiska pokazane na ekranie i nie chodzi bynajmniej o dźwięk i ogólne wrażenie ruchu. Frania i bokser są tego doskonałym przykładem. Ciekawe, że już druga osoba stwierdza, że ma obecnie 2 takie psy naraz. Czy one uczą się od siebie nawzajem? Czekam na dalsze informacje.
  6. Burek

    Telewidz

    Maszo, dzięki. Ponieważ psy reagujące na obraz TV są jak mi się wydaje są bardzo rzadkie, a ty masz 2 naraz zastanawiam się, czy to nie jest tak, że jeden podłącza się pod drugiego, mimo, że to, co na ekranie nie jest dla niego zrozumiałe. Jak piszesz, psy silnie reagują na dźwięk - pytanie czy twoim zdaniem ich reakcje na TV są raczej na dźwięk czy też są wynikiem tego, że pies odczytuje obraz?
  7. Nie chodziło mi o twoje zwierzątko, to była uwaga ogólna dotycząca tego, że coś co wygląda na spokój często nim nie jest. Mało kto domyśli się widząc śpiącego np. na wystawie psa, że to nie musi świadczyć o odprężeniu, lecz może być sposobem na ratowanie się w sytuacji stresowej Moja opinia o opisanym zachowaniu jest w przedostatnim zdaniu postu.
  8. Burek

    Telewidz

    Filmik o Frani bardzo fajny. Czy ona ogląda tylko kreskówki czy też ma inne zainteresowania? Maszo, napisz jakie masz psy?
  9. Burek

    Telewidz

    Czy ktoś z Szanownych Państwa ma lub widział psa, który ogląda telewizję? Mam na myśli sytuacje, gdy pies reaguje wyraźnie na treść tego, co dzieje się w filmie, programie. Na przykład wyraźnie ożywia się na widok scen z udziałem zwierząt, obserwuje, podchodzi do odbiornika, szczeka itp. Proszę o podanie rasy i wieku psów - telewidzów oraz podanie czy takie zachowania były trwałe, czy też z czasem zanikły. Jakiego rodzaju sceny przyciągały uwagę psów? jak to się zaczęło i jak rozwijało?
  10. Istnieją rasy psów obrończych, hodowane i selekcjonowane przez długi czas po to, aby osobniki do tych ras należące nadawały się do walki (z ludźmi, dużymi drapieżnikami, innymi psami), stróżowania itp. Co wymaga odporności psychicznej, twardości, silnego popędu walki, sklonności do zachowań agresywnych. W niektórych z ras obrończych takie cechy są tylko wspomnieniem, bo w dzisiejszych warunkach 99% nabywców szczeniat takich cech u psa naprawdę nie potrzebuje i z psem tego typu za nic sobie nie poradzi. Mówi się więc, jak w poście poprzednim, że trzeba szukać szczeniąt u dobrych hodowców = tych, dla ktorych każdy pies powinien być pluszowym misiem, a rottweiler ma się nie różnić charakterem od pudla. A ponadto przekonuje się, że jak pies reaguje w sposob agresywny to znaczy, że jest nienormalny lub skrzywdzony przez wrednego opiekuna. Co jest wierutną bzdurą. Prawdą jest natomiast, że poczciwe amstaffy są na świecie, a co do owczarka niemieckiego problemem jest obecnie raczej agresja lękowa i paskudny stosunek do innych psów niż pomysł na rozstawianie po kątach domowników. Odpowiadając bezpośrednio na post - w wymienionych przez ciebie rasach często występują osobniki skłonne do zachowań agresywnych więc jest szansa trafienia na takie zwierzę. Jeśli tak się zdarzy, to trzeba umieć je bardzo konsekwentnie wychowywać, aby nie stało się zagrozeniem dla opiekunów i osób postronnych. Co nie jest łatwe. Nie piszesz, dlaczego myślisz o psie tego rodzaju i, wybacz, nie wydaje się, abyś wiedziała dużo o psach oraz była gotowa na takie wyzwanie. Czy umiesz rozpoznawac emocje psa? Wiesz kiedy się boi, kiedy cieszy, kiedy grozi? Zanim kupisz psa "trudnej" rasy zastanów się trzydzieści razy, na co cię stać jako wychowawcę. Poczytaj, pogadaj z hodowcami i właścicielami psów wymienionych przez ciebie ras (ale nie z tymi, którzy z punktu oznajmiają, że ich niunio jest słodki i to nieprawda, co żli ludzie mówią o tej rasie, bo wzajemna milość to wszystko, czego potrzeba) oraz szkoleniowcami, popatrz na psy. Masz czas.
  11. Stres może objawiać się tym, że pies zachowuje się bardzo spokojnie, a nawet zasypia. Nie mówiąc o tym że niektore zwierzęta nieruchomieją - co można błędnie interpretować, że są grzeczne. Mówię tu np. o sytuacji podróży, siedzenia w poczekalni weterynarza itp. Opisane zachowanie to chyba oznaka odprężenia, zadowolenia z wyjścia na otwarty teren i wyraz potrzeby zaznaczenia swojej obecności w tym miejscu. Nic szczególnego w sumie.
  12. [FONT=Verdana][SIZE=3]Makot`a, czy to mnie zaliczasz do czarno – białych fanatyków (I zdanie postu)? Jeśli tak, to chyba nie przeczytałaś do końca mojej wypowiedzi lub też jest ona niewystarczająco klarowna. Owszem, jest tam mowa o „policjantach” i „klikerowcach”, ale nigdzie nie stwierdzam, że którakolwiek z tych opcji jest słuszna. I zgadzam się z Tobą, że wychowanie/szkolenie/ resocjalizacja psa wymaga widzenia, rozumienia, a w końcu - znajomości (lub samodzielnego wymyślenia) oraz umiejętności zastosowania bardzo różnych technik. Z naciskiem na zrozumienie. O tym też wspomina na początku autorka wątku, a kwestionuje znaczna grupa polemistów, w tym posiadacze pozytywnych dyplomów[/SIZE][/FONT]
  13. [FONT=Tahoma]Wygląda na to, że autorkę wątku udało się skutecznie zniechęcić do dalszego udziału w dyskusji. Zapewne, po udowodnieniu jej, że nie ma pojęcia o niczym, wierzy w durne teorie i jest niedobra dla piesków płacze cichutko w dalekiej Norwegii i zaprzestanie dalszych występów w PL.[/FONT] [FONT=Tahoma]Droga STRIX[/FONT] [FONT=Tahoma]W Polsce przez wiele lat szkolenie psów opierało się na metodach stosowanych w milicji. Jedyne dostępne kursy szkolenia były organizowane przez Związke Kynologiczny, a instruktorzy wywodzili się wprost z milicji lub byli to wychowankowie milicjantów. Właściciele psów w różnym wieku i różnych ras spotykali się na placu treningowym i tam pod okiem dowódcy, ustawieni w karny szereg lub krąg krążyli ze swoimi psami oraz „nauczali” je chodzenia przy nodze, siadania, zostawania itp. Smaczki nie były obowiązkowe, szarpanie i ton głosu typu kapral na musztrze – tak. Pies miał się podporządkować, nie wygłupiać i cześć. O pracy na pobudzeniu w zasadzie nie było mowy, choć wielu osobom udawało się mimo wszystko nie zarąbać psa i dojść do możliwości spokojnego porozumienia w warunkach codziennej współpracy. Na tych szkoleniach silne psychicznie psy mające tendencję do dominacji dawało się opanować, grzeczne psiuncie z dobrymi ludźmi dawały radę, psy delikatne i lękliwe były bez szans. Nikt nie zagłębiał się w tajniki psiej duszy, choć byłoby kłamstwem twierdzić, że co lepsi instruktorzy nie mieli calkiem niezłego rozeznania w tym zakresie. Polecam lekturę podręcznika płk. Brzezichy. Kontynuatorzy tego trendu nadal działają i mają się dobrze.[/FONT] [FONT=Tahoma]Potem zaczęło się zmieniać. W opozycji do „starego” wyrosła bujnie szkoła pozytywna, która obecnie jest w modzie. Jak już zauważyłaś, opiera się ona na wierze w to, że a) jedyną słuszną metodą postępowania z psem jest nagradzanie i kształtowanie, b) istnieje całkiem niesłuszna „teoria dominacji”, którą należy zwalczać i której nawet jej autor (nie wiem kto nim był) się wycofał c) pies jest naszym najukochnszym pluszowym misiem, a jak nie jest, to dlatego, że my jesteśmy podli d) stawianie granic jest zbędne, szkodliwe, a jak już to powinno ograniczać się do zmarszczenia brwi i niepoczęstowania psa parówką. [/FONT] [FONT=Tahoma]Tyle historii.[/FONT] [FONT=Tahoma]Wracając do zasadniczego pytania tego wątku. Są zawody, które mogą wykonywać wyłącznie osoby posiadające określone wykształcenie czy uprawnienia (np. pielęgniarka, taksówkarz, operator dźwigu, adwokat). Takie regulacje nie dotyczą behawiorystów. Behawiorysta w Polsce, to osoba, która deklaruje, iż pracuje z psami metodą pozytywną, o czym informuje na swojej stronie internetowej. Stwierdzając jednocześnie, że jest behawiorystą. Często behawiorystami są absolwenci weterynarii, zootechniki (na tych kierunkach zajęć dotyczących zachowań i wychowania zwierząt raczej nie ma ) oraz pedagogiki i psychologii , którzy następnie skończyli jakieś szkolenia. Szkolenia te organizują firmy innych behawiorystów, fundacje i organizacje w kraju i za granicą. Były niedawno (nie wiem ile razy) organizowane studia podyplomowe z zoopsychologii – ciekawe czy obejmowały zajęcia praktyczne i uczyły realnie jak w pracować z psem i jego opiekunami... I czy tam w ogóle mówiono o psach, czy może pszczołach i dzikich gęsiach? W każdym razie na ich ukończenie powołują się niektórzy behawioryści. Od czasu do czasu ktoś pisze pracę mgr lub licencjacką zahaczającą o temat zachowań psów, ich wychowania, szkolenia, użytkowości, relacji ludzi z psami. Na forach można znaleźć prośby o udział w badaniach ankietowych do takich prac… śmieszne i straszne na ogół. Być może część autorów (a raczej autorek) tych prac rozpoczyna potem karierę zawodową behawiorysty. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ja tymczasem nie mam wątpliwości, że: a) żadna szkoła, kurs i studia nie nauczą jak poprowadzić resocjalizację psa i właściciela – tego trzeba długo uczyć się praktycznie w układzie uczeń – mistrz i samemu układając i wychowując psy; b) jak kto mówi, że on tylko pozytywnie, to znaczy, że mało w życiu widział, niewiele rozumie albo też świetnie oszukuje samego siebie + przy okazji otoczenie. [/FONT]
  14. A oto kilka przydatnych i niezwykle interesującyh linków [FONT=Tahoma] [URL="http://www.zoopsychologia.com.pl/"][COLOR=#800080]www.zoopsychologia.com.pl[/COLOR][/URL] [URL="http://www.psipsycholog.com.pl/"]www.psipsycholog.com.pl[/URL] oraz szkół: [URL="http://www.alteri.pl/"][COLOR=#800080]www.alteri.pl[/COLOR][/URL] [URL="http://www.zoopsychologia.pl/"]www.zoopsychologia.pl[/URL] [URL="http://www.zoopsycholog.pl/"]www.zoopsycholog.pl[/URL].[/FONT]
  15. Sądzę, że to bardzo dobra pora na emisję tak "wybitnego" programu. Pani Victoria owszem nieźle gra swoją rolę w show, ale pomysł, aby od niej się uczyć jak wychować psa jest, delikatnie mówiąc, niezdrowy. Collie, skoro, jak sama stwierdzasz, pies zagrażał rodzinie, to może jednak należało to powiedzićc i zalecić uśpienie psa, zamiast (jak to często u nas bywa) kazać oddać go komuś innemu. Takich, którzy pracują z psami agresywnymi w stosunku do domowników jest bardzo mało, jeszcze mniej zaś takich, którzy psa po resocjalizacji mogą wziąć z powrotem i utrzymać w stanie zresocjalizowanym. Ponadto zauważam, że dyskusje o tym programie toczyły się na tym forum długo i burzliwie i nie wydaje mi się, aby był sens temat odgrzewać.
×
×
  • Create New...