Piękna sunia. Nie będzie długo szukać domu. Tylko teraz zastój bo ludzie żyją świętami i sylwestrem. Pewnie w styczniu coś się ruszy i Figa szybko znajdzie swoje miejsce na Ziemi.
Zaglądam na wątek regularnie i mimo, że do tej pory nie zabierałam głosu (bo narazie nie mam jak pomóc) to zaczyna mnie irytować postępowanie paru osób. Wchodzą, mącą i czepiają się bez powodów. Albo zacznijcie pomagać albo wreszcie milczcie bo nic pożytycznego nie robicie. Mówie o krzykaczach z Krakowa.
Ja również trzymam kciuki, że jednak znajdzie sie zmartwiony właściciel i wszystko dobrze się skończy. Trzymam kciuki za Levisa. A co do adopcji popieram sprawdzanie warunków, żeby mieć pewność, że pies trafia w dobre ręcę. Dziewczyny robicie super robotę.
Dziękuje Wam za te słowa.
Nasi sąsiedzi też mają Goldenkę w takim samym metrażu i sunia wygląda na szczęśliwą. Ale zdaje sobie sprawę, że to decyzja na długie lata dlatego wciąż się zastanawiam i waham.
Czekam na nowe wiadomości o Levisie i ciągle myślę nad posiadaniem takiego psa. Bo z tymi spacerami nie byłoby problemu. Mieszkamy na Mazurach nad samą rzeką. Są łąki do biegania. Jest jeziorko do pływania. Wiem, że wystarczy chcieć :)
Myślę nad tym coraz bardziej. Zakochałam sie w tej rasie już dawno temu. Tylko zastanawiam się czy czas jaki spędzamy w pracy nie jest zbyt dużą przeszkodą w posiadaniu takiego zwierzaka. Oboje pracujemy po 8h i czy to nie jest zbyt wiele, samotnego spędzania czasu przez goldaska. A poza tym mieszakmy w bloku. I to kolejny punkt do przemyślenia czy to odpowiednie warunki dla dużego psa.
Z tą wizytą jest tak, że mamy do Olsztyna 170km więc musi to być zaplanowana i świadoma wizyta. Ale nad mężem skutecznie pracuje:) Teraz w domu mamy psa teściowe-pekińczyka. Wyjechała na pół roku i my się nim zajmujemy. Za kilkanaście dni ona wraca i psa zabiera. Nie wiem jak zniosę tę pustkę więc może i mąż zatęskni za czworonogiem w mieszkaniu:)
Cały czas o tym myśle. Śledzę ten wątek, oglądam zdjęcia na stronie schroniska. Kilka z psów podbiło moje serce, ale to decyzja na kilka lat. A i nie tylko moja bo mąż też ma coś do powiedzenia.
Ale Ci ludzie są bezmyślni. Tyle pięknych psiaków pozbawionych "swego pana". Nie potafie tego zrozumieć. Obecnie rozważam adopcje psiaka i rozważam za i przeciw. Pies to nie zabawka. Tego zawsze mnie uczono. Serce mnie boli jak patrze na zdjecia tych "cudowności" w schronisku.