Zatem od początku.
Margaret-wiem,że to co napisałam może wydawać się masłem maślanym ale juz wyjaśniam.Azyl nasz nie ma wolontariatu.Pomagamy od zewnątrz, wchodzimy tylko do azylu aby robić zdjęcia psiakom.Nie mamy możliwości wchodzenia do boksów i dokładnego zapoznania się z charakterem psa.Tym bardziej zabrania go na dokładne badania weterynaryjne wraz z analizą morfologiczną.Mogę poprosić ludzi w azylu o zrobienie takowej ale czy będzie wiarygodna.Od azylu wiem mniej więcej do dolega Parysowi i obejrzałam go w miarę dokładnie na akcji adopcyjnej.Jest apatyczny, przygnębiony ale to kwestia psychiczna.Już około roku siedzi zamknięty w boksie, nie może realizować się jako wyżeł....Kiedy ktokolwiek dzwoni i o niego pyta informuję ,że Parysowi będzie potrzebny "przegląd".Nie jesteśmy w stanie zrobić mu wcześniej dokładnych badań ale dla mnie jak mówię to kwestia psychiki.Jeżeli ktoś zdecyduje się na Paryska, zabierzemy go dzień wczesniej i zrobimy wszystko co potrzeba wraz zaszczepieniem, odpchleniem i oglądnięciem przez lekarza.Powiadam, zawsze osoba zainteresowana będzie poinformowana ,że nie otrzymuje pieska stricte przygotowanego medycznie i psychicznie .
Dlaczego miesiąc?
Parysek otrzymał łatkę agresywnego, źle reagował na psy dodawanego do bosku w którym przebywał.Stąd musi zajmować samodzielny boks a psiaków przybywa.Chciałabym go wyciągnąć szybko aby..tutaj nie muszę pisać...