Dodam tylko od siebie, w kontekście moich psów. Gdy moje burki się nakręcają (a dużo im nie trzeba), to raczej nie zamykam ich w klatce, lecz wręcz przeciwnie - pracuję na emocjami w miejscu, które powoduje ekscytację. A do klatki odsyłam, jak już się bestia ogarnie. Albo klatka stoi na placu, przy innej trenującej grupie, pies w niej przebywa, drzwiczki są otwarte i pies ma za zadanie kontrolowanie się na tyle, aby w tej klatce leżeć spokojnie i cicho, praktycznie siłą woli. A gdy już osiągnę pożądany efekt, klatka jest odstawiana w zaciszne miejsce, gdzie można ukoić skołatane nerwy.[/QUOTE]
Ostatnio czytałam książki Jona Katza-on używa klatek,ale jego psy nie siedzą tam,żeby się ogarnęły,siedzą tam,bo lubią,to ich miejsce wyciszenia.Jak ktoś już jej używa,to najlepiej mądrze,a nie za karę...