Jump to content
Dogomania

KułAga

Members
  • Posts

    71
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KułAga

  1. Witamy z Uranem i podrzucamy kumpla do góry;)
  2. Witam i podrzucam kolegę, razem z Urankiem trzymamy łapki:)
  3. tak wracają:) ucze chłopaka, że przed przejściem trzeba się zatrzymać i dopiero przechodzić, łapie już zatrzymuje się, tylko że ta cholerna sól...i w połowie przejścia łapki do góry podniesione, raz jedna raz druga, na to tez sposób jest bo zaraz wbiegamy na zaśnieżony trawnik i przechodzi mu z tymi łapkami. oho chyba już zaczyna mi uderzać Uran do główki:)
  4. dzisiaj dopiero na spokojnie przeczytałam ostatnie posty:) Jarka witamy i dziękujemy za podwózkę,:B-fly: mam nadzieje, że powrót był spokojny.
  5. Dzisiejsza noc marzenie, cisza, spokój:) albo to nasze zmęczenie spowodowało porażenie słuchowe;) koło 4 zawitał do sypialni, sprawdził czy wszystko ok dostał kilka głasków, położył się na podłodze, ale chyba szybko się zawinął i wrócił na korytarz na posłanko (też z niego nas widzi, a trochę wygodniej:)) Rano merdałko ogonkowe i SPACEREK!! pochodzilismy pochodziliśmy już spokojniejszy na spacerkach, razem biegamy, bo wychodzi, ze smycz za krótka), zaczął oglądać się czy już, może wystarczy, powoli narzucać skręt w alejkę do domu. Ale prowadzałam go dłużej, żeby jeszcze pochodził, to nadzieja, że w domku bedzie spokojniejszy. Po jakimś czasie chłop skapitulował (moze to wina temparatury) i sam skręcił w alejkę, ale grzecznie czekał na moją decyzję:) z kąpielą, też dajemy sobie tak jakby radę, od wczoraj na koniec spaceru wrzucamy go na śnieg i nacieramy:) może małymi krokami uda się chłopaka troche "odświeżyć". Jak wychodziłam do pracy to został w domku (wczoraj wyciął przez uchylone drzwi i ganiałam go po klatce:)) ale piszczał. jednak byłam dzielna i spokojnie odeszłam. mam nadzieje, że chłopak nie będzie się nadto stresował nasza nieobecnością. Co do fotek to są domowe, ale wygląda na nich tak nieszczęśliwie, jakby schronisko to było co najmniej spa:) Już wiem, skąd takie zdjęcia Urańskiego się znalazły, nawet jakby machał ogonkiem i robił najfajniejszą rzecz pod słońcem widzi aparat, zejście do parteru i mina nieszczęśnika;P Ale i tak jest kochanym psiakiem:) Zdjęcia ze spaceru ma Grażyna, ja mam domowe, ale załaduję nie wcześniej niż wieczorem
  6. [quote name='AlfaLS']To prawda co pisze Jasza - Uranek musi zrozumieć, ze te spacery to będą już zawsze. On ponad 6 lat nie wychodził z boksu - no chyba że na szczepienie / a to przecież niefajne/. On będzie chciał byc na dworzu jak najdłużej bo się boi, ze to szczęście się skończy i znów wychodzenia nie będzie :shake: Ja na męczące w nocy psy i koty mam swój sposób. Może troszkę brutalny ale skuteczny - po prostu absolutnie nie pozwalam spać w ciągu dnia. Jak tylko zobaczę że kot albo pies zasypia to zaraz budzę, czymś go zajmuje i koniec ze spaniem. Tym sposobem wieczorem zwierzak jest tak zmęczony i śpiący że zasypia i śpi do rana. Może i Wy spróbujcie? A o tuptaniu pierwszej nocy to pisaliśmy - jakbyście wczoraj do nas zajrzeli a nie tylko patrzyli na swoją pięknotę to byście byli na to przygotowani :evil_lol:[/QUOTE] Na tup tup byłam przygotowana, na "auuuuuuuuu" chyba jednak nie, bo psiaka głaszczesz przytulasz, a on "auuuu"... Z rana jak Uran zasypiał to tez zaczynaliśmy śpiewać piosenki:) ale tak nieszczęśnik się na nas patrzył...chyba nie spodobało mu się jak śpiewaliśmy, jego "idola" lub czegoś tam byśmy nie wygrali:) Jak pozwolił nam po spacerku przespać się chwilę, to leżał na kanapie (bo cicho i nic nie trzeba kontrolować), ale jak już chodzimy po mieszkaniu to leży w korytarzu, bo tu zawsze będzie widział gdzie idziemy...zresztą tu ma 2 lustra:) Już dzisiaj mniej nerwowy jest, nie pilnuje nas-nie chodzi za nami i nie piszczy w dzień więc liczę na spokojniejszą noc:) zdjęcia będa, jak młody troche przyzwyczai się do aparatu, bo teraz to robi nieziemsko nieszczęśliwe miny jak się zbliżam do aparatu...a może uda sie cos znienacka na spacerku??
  7. fotki ze spaceru ma Grażyna, my jeszcze nie robiliśmy bo nie ufa aparatowi
  8. Kułaga traci i chyba niedługo ją zgubi... jeszcze ledwo na monitor patrzę, ale w skrócie... najpierw wylegiwaliśmy się we 3 na Uranowym posłaniu, spodobało mu się już sam wchodził na kocyk, siadał, odchodził, wracał...po kolacji położyliśmy się do łóżka oglądać film, Uran siup na łózko. Szybka interwencja i Uran na dole, popiszczał popiszczał, skończyło się na zmianie miejsc-teraz Ja po zewnętrznej i po jakiś 30 minutach się uspokoił i poszedł na kocyk. poleżał poleżał i przysnął. godz 21 psies spi i nózkami przebiera-My, "chyba warto by go przed nocą zabrać na spacer". Jak pomyśleliśmy (głupkii!!!) tak zrobiliśmy, pies szczęścliwy spaceruje, wrócił do domu i zapomniał o śnie. i Tak do 2 w nocy na 1 kocyk, chwila ciszy, na 2 kocyk, cisza tup tup tup do kuchni kilka łyków wody, tup tup do sypialni popatrzył na nas pisnął, położył się, aaa jednak nie- zmienił pozycję....chwila moment tup tup tup... byłoby jeszcze nienajgorzej gdyby nie przypomiało mu się, ze jeszcze umie dawac głos i zaczęła się serenada...najpierw mąż przy kocyku, żeby nie było przytulał, głaskał, po jakimś czasie ja Wytrzymałam do 2, mąż pogrążony w depresji, ja przerażona, ale cóż smycz do rączki i pod blok, Uran w skowronkach bo spacer!!!:) wróciliśmy do domu, tup tup tup gdzie-On nie będzie spał!!! czas na "mam talent", w desperacji zamknęliśmy się w sypialni(w sumie tak robiła Pani Olga i poniekąd nie marudził), niech leży sam (przecież jak wyjdziemy do pracy to też musi sobie sam czas zorganizować), dałam mu mój szalik i chwila ciszy...nadzieja, może śpi...godzina 3 rano... ...na korytarzu pisk i wycie , my-ciiiiiiiiiiiii, Uran reaguje spokój, w sumie od 3 do 6 ciiiiiiiiii powtarzało się kilka razy, nawet się uspokajał;) o 6 spacer do parku (szczeście), i po toalecie (duża i mała), powrót do domu, wracam do łózka, Uran na korytarzu, cichy pisk, ale do teraz pozwolił nam się "wyspać". W sumie fajnie jest, tylko dla Urana byłoby idealnie gdyby cały czas był na spacerze-Ogon do góry, szczęście co niemiara, odważny, zaczyna warczeć jak coś mu nie pasuje, w domu jeszcze się kuli, jak chciałam umyć mu łapki po spacerze to przerażenie jakby serce miało mu wyskoczyć, słabo z apetytem, chyba ugotuję mu trochę kaszy, bo suchej nie chce, czasem skubnie Froliczka Mam nadzieję, ze daruje sobie występy wokalne, bo następna taka noc to będzie dramat...dobrze, ze żadne z nas nie jest chirurgiem;) Wiadomośc z ostatniej chwili, wszyscy wstali, piszą na kompie, krzątają się po domu Uran...zasnął!!! chyba też skorzystamy z okazji;)
  9. Dojechali:) Uran opornia, le z samochodu wysiadł:) przez chwilę, ale krótka się zestresował, ale już po chwili ogon w górę i prowadził:) nawet przez chwilę się zastanawiałam, czy ten opis Urana to nie jakiś przesadzony, bo strachu w nim to ani tyci tyci;) ogon w gorze i szef na spacerze:) Ale w skrócie- Wszyscy dojechali cali iz zdrowi chyba w okolicach 14. Uran bardzo szybko objął dowództwo w całej akcji i z podniesionym ogonem dowodził. Tuż po wejściu hop i kanapę, a potem zaczął naznaczać teren, ale Grazynka szybko wybiła mu ten pomysł z głowy:) Szybki spacer (zero stresu-tylko do fotek podkulał ogon i robił zmieszana minę), powrót do mieszkania i pełen luz. Pożegnanie też było bezstresowe (moze to z powodu spaceru który nastąpił po chwili, teraz tylko piszczy ciągle i chyba szuka Grażynki). Chyba noc bedzie mu potrzebna na przystosowanie się do sytuacji. Na spacerze prowadzi się nadzwyczaj dobrze, co prawda kazdy słup i krzaczek jest interesujący, ale po lekkim pociągnięciu zazwyczaj wraca do nogi. Nawet zaskoczył, że ma iść po mojej prawej stronie, i później nawet pilnował się nogi. Teraz wszystko wącha i chodzi za nami. najciekawszą rzecza jest...lusto:) i stoi tak przed lustrem i patrzy się co to za koles stoi przed nim:) tyle nma dzisiaj, pędze na kolację, później znów spacer... aha niezwykły miziak, chyba będe miała zakwasy w rączkach... Bardzo wszystkim dziękujemy za pomoc i odezwe się później zdająć szersze relacje z poczynań... Aha w niebieskim wygląda pięknie;)
  10. Jasza spójrz na to z innej strony (ja sobie zawsze tak tłumaczę): Potraktuj to jak znajmomych w trakcie Twojego życia, z niektórymi przyjaźnisz się mocniej, z innymi słabiej, są z Tobą jaką część Twojego życia, dajecie sobie dużo szczęścia, ale później wasze drogi się rozchodzą i nie ma w tym nic złego. Nie śledzisz iż życia później, bo byś zwariowała;) Pamiętasz wtedy te dobre chwile, a kto wie, może jakbyście byli ciągle ze sobie, cos mogłoby się popsuć. Oczywiście, że miło jest od czasu do czasu zerknąc co umilusińskiego i pomyślec jak mu teraz dobrze, albo sprawdzić czy wszystko u niego w porządku, czy nie potrzebuje Twojej pomocy, ale on się usamodzielnia, jest szczęśliwy ma nowe życie
  11. [quote name='Jasza']Jak ja bym chciała taki dom znaleźć dla Florki...:oops::roll:[/QUOTE] Znajdziesz, znajdziesz, ekhm znajdziemy(??) tylko musisz dać złotej_wildze znać, żeby wrzuciła ogłoszenie Florki na gratkę. A Florcia piękna jest, taka młoda dama:)
  12. Kropka jest śliczna nie ma szans by nikt jej nie przygarnął:)
  13. My dorzucamy resztę (tzn. stówka poszła) tak by było już na całość:)
  14. Paulinken, Jasza bardzo dziękuję za pomoc, bałam się tego trudnego słowa na "S" ;)
  15. Tez o to pytałam Alfy, ale albo jeszcze nie może odpowiedziec, albo mi nie chce udzielić tej informacji;)
  16. Przepraszam za mały off, ale jeszcze słabo poruszam sie po forum, czy jest taka opcja jak zaznaczenie wątków do śledzenia (coś jak śledzone aukcje na allegro-niestety tylko takie porównanie przyszło mi do głowy), szukam, nie widzę, gdzie to znajdę jeśli takowa opcja jest?
  17. Jasza przywędrowałam:) śliczna Florka, od razu ujmuje taką delikatnością i dostojnością (młoda dama), takie mam odczucie piersze jak ją zobaczyłam:) może "rozwazna i romantyczna"?
  18. tak, z tą adresówka zakręcaną wiem, już mnie uczulała Alfa zeby o niej zapomnieć. A co do Uranka, chłopak wyleguje się u Pani Olgi, jest grzeczny, lubi głaskotki:) i przytulak z niego mały, choć jeszcze lekko z dystansem, chętnie chodzi na spacery, spaceruje z innymi pasiakami podchodzi powolutku do nich, tylko jak jakiś na niego warknie to już go nie ma:), słupy sa ciekawe i interesujące, unika kąpieli:diabloti:, apatyt ma dobry, toaleta ta z kategorii większych (mała zazwyczaj też) na spacerze, przestał posikiwac na podłogę, ale za to zakosztował w listwie przypodłogowej:shake: Chociaz Pani Olga mówi, ze to chyba dlatego, że wróciła sie do domu po parasolkę i Uran bardzo się ucieszył, ze już wróciła do niego, a niestety znów wyszła. Moze moje relacje wydają się zbyt suche, ale podejrzewam, ze jak już chłopięcie przyjedzie do nas to całkowiecie przepadnę, i będziecie mnie wyrzucac z wątku bo będa same ochy i achy :loveu:
  19. Sa są, start jutro o 9:) i osobiście przekonam się jak to będzie z tym duszeniem, bo sama Naczelna będzie nadzorowała akcję na [B]każdym[/B] kilometrze i stadium :D
  20. wiem wiem:glaszcze: tak sie życzy:) to tak jak z połamanymi nogami, tylko za groma nie umiem zrozumieć jak to ma oznaczać "powodzenia":)
  21. [quote name='Jasza'] Żeby nie śnieżyło, żeby drogi były szerokie a drzewa gumowe!! [/QUOTE] Jakie drzewa??? Drzewa to tylko żeby podziwiać przez okno:)
  22. [quote name='AlfaLS']Nowa opiekunka Uranka czyta już wątek Kruczka :lol:[/QUOTE] Czyta czyta, podgląda i cieszy się szczęściem Kruczka i Linki;) i nie raz popłakała się ze śmiechu czytając dialogi:) Kalva mam nieodparte poczucie jest osobą pełna miłości i Kruk jak lustereczko odbja tą pełną miłość:)
×
×
  • Create New...