Jump to content
Dogomania

KułAga

Members
  • Posts

    71
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Warszawa

KułAga's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. wytrzymał młodzieniec ten czas bez Was? czy straty są?
  2. U Kasi skrzynka pełna i nie przyjmuje więcej wiadomości;), więc pisze tutaj: Paczka z dap'em i kalmaidem już wysłana. powinna dotrzeć w sobotę (jeśli pracuje listonosz:)) albo w poniedziałek. A jak młodociany?
  3. [quote name='AlfaLS']Kasiu wszystko kupuj!!!! Przekaże za to kasę wraz z przelewem za Hotelik, który już niedługo będę robiła :lol: Dzielna Kasia, dzielny Uran !!! Oby tak dalej !!!![/QUOTE] co do dap i kalmaida to jak obiecałam poleci paczką, niestety w sobotę nie udało mi sie wysłać paczki, poleci jutro, ale za to ekspresem:)) Co do Urana, dzielny chłopak, mam nadzieję, ze to już wszystko na dobrej drodze i młodzieniec będzie coraz spokojniejszy:)
  4. [quote name='azalia']Jak tam zachowanie Uranka?Czy kontaktowaliście się już może z behawiorystą?Pozdrawiam![/QUOTE] Udało się umówić, albo chociaż porozmawiać z Panią?
  5. rano poszła wiadomośc do Kasi, mam nadzieję, że kontakt pomoże by i Kasia z mężem i Uran odetchnęli:) a młodzieneic żeby oduczył sie brzydkich sztuczek
  6. [quote name='AlfaLS']KułAga byłoby super!!!!!!!!! Musimy Kasi jakoś pomóc bo inaczej nam wyeksmituje nygusa :evil_lol: KułAga mam pytanie - możemy z tej kasy, którą przekazałaś Uranowi opłacić behawiorystę?????? Miałam o to zapytać na PW ale jak Cię tu zobaczyłam ......;)[/QUOTE] Co do pieniędzy-wolałabym nie podejmowac decyzji, pieniądze ( z założenia) zostały przekazane na 6 miesięcy pobytu Urana plus 200 (jako niejako równowartość zrzuty transportowej:)) było górką na inne potrzeby np. kastracja. Behawiorysta Uranowi na pewno się przyda, więc jeśli tylko uważacie, że bardziej potrzebuje behawiorysty to ja nie mam nic przeciwko, ale nie mogę powiedzieć "tak, przekażcie ją na behawiorystę" albo "nie, bo to na pobyt w DT". Właśnie ta Pani radziła mi pałętać się w kółko po mieszkaniu w ubraniu, zakładać buty, kurtkę, zdejmować, tak, aby Uranowi opadały emocje i niewiele robił sobie z mojego widoku w kurtce i butach:) na pewno powie wiele mądrych rad, i to takich właśnie na dłuższe stosowanie. jak wrócę do domu to poszukam i nr i moze kilku jeszcze porad
  7. [quote name='Jasza']Zaglądam do przystojniaka. Cudny jest, czmu taki niegrzeczny...[/QUOTE] co do behawiorysty poszukam w kontaktach telefonu do Pani z Katowic bodajże, Pani która współpracuje ze schroniskiem w Tychach, ale pewnie już tą Panią znacie:) Jeśli nie to wyślę Ci Kasiu osobną wiadomość:)
  8. [quote name='AlfaLS']Teraz możemy przystąpić do dużej akcji ogłoszeniowej naszego bezjajecznego kawalera :lol:[/QUOTE] Znawcą tematu nie jestem, ale jeszcze dałabym mu trochę wakacji...
  9. [quote name='Jasza']Dobrze, że już po wszystkim!:loveu:[/QUOTE] dokładnia, trzymałam wczoraj kciuki żeby wszystko dobrze poszło i nie było żadnych niespodzianek. Mam nadzieję, ze troszkę teraz chłopak sie uspokoi i przestanie broić Wam w domu:) a i Ty Kasiu będziesz teraz spokojniejsza zostawiając Don Juana z damami w domu:)
  10. Obejrzałam zdjęcia Urana i filmik...i powiem jedno, u nas nie miał możliwosci być tak szczęśliwy...za mała rodzina, brak kumpli i koleżanek:cool3: Teraz na prawdę wierzę, ze jednak teraz będzie mu lepiej...a jego dom chyba powinem być "liczny";)
  11. Witam wszystkich ponownie. Chcemy w tym miejscu bardzo podziękować tym, dzięki którym Uran mógł spokojnie spędzić te 6 lat w schronisku, tym którzy pomagali mu ogłaszając go, prowadząc wątek na dogomanii, tym dzięki którym mógł dotrzeć do nas, oraz znalazł teraz taki fantastyczny dom tymczasowy. Dziękuję także wszystkim, którzy wspomogą Urana teraz, a przede wszystkim przyszłym Urankowym Państwu. Bardzo dziękuję Grażynie, Oldze za opiekę nad Uranem, Alfie za koordynację, a teraz Kasi i jej mężowi za to, że przyjęli pieska i opiekują się nim. Mam nadzieję, ze ten czas jaki spędzi u Was będzie dla niego ukojeniem po schronisku i w tak doborowym towarzystwie będzie czekał na dom stały, taki który zaopiekuje się nim tak jak na to zasługuje. Dziękuję za powściągliwość w wygłaszaniu niektórych komentarzy, a także za to, ze część z członków forum zrozumiała, iż pomimo niewątpliwej przykrości jakiej doznał Uran ma teraz szansę mieszkać u Kasi i codziennie żyć niemalże jak w raju (widok mogliśmy podziwiać tylko nocą, ale i tak był powalający:)) Nie będę teraz tak częstym gościem forum jak dotychczas, ale w razie potrzeby proszę kontaktować się ze mną. Adres mailowy ma Alfa, a we wcześniejszych wypowiedziach tez zdaje się podawałam go. Mam nadzieję, że przekazana kwota wystarczy na pobyt Urana i zapewnienie mu niezbędnych zabiegów. W razie potrzeby wiecie gdzie się zwracać:)
  12. Czy uważacie że jest rozwiązaniem ciągnąć psa o godz5rano na spacer i zaraz o 6 wieźć gdzieś do kogoś na ok 12godz potem przywieźć do domu na godz 19 wyjść na spacer i następnego dnia to samo!!! Nie wiem kto będzie bardziej skołowany ja czy Uran, to jest naprawdę super pies i zasługuje na lepsze życie niż mieszkanie w dwóch domach i spacery połączone z jazdą autobusem po Warszawie. To nie będzie dobre dla psychicznie niego a fizycznie dla mnie. W takim działaniu nie nauczy się że nie można wyć, a wyjścia Pani i Pana z domu to luzik i nie trzeba się stresować. Nie wytłumaczę sąsiadce, która ma małe dziecko że to nie moja wina że pies wyje, że to nie dlatego że chce mu się siku tylko że tęskni. Nie wiem jaki błąd zrobiłam, że tak się zachowuje u Olgi Uran nie wył. Mam nadzieje że dzięki temu że go wzięłam, że ruszył się ze schroniska po 6 latach, że już jest sprawdzony wiadomo, że: nie niszczy rzeczy w domu, nie załatwia się w domu, że umie chodzić na smyczy, że nie gryzie się z innymi psami, że potrzeba mu "przywódcy najlepiej męskiej ręki" lub osoby która znaczną część czasu przebywa w domu, otworzy mu drzwi do domu w którym będzie mu dobrze, bo jeżeli nadal siedziałby w schronisku i nic nie byłoby o nim wiadomo, to nie wiadomo czy w ogóle by z niego wyszedł. Kocham Uranka i wiem, że jeżeli miała bym go co dzień rano wozić gdzieś na cały dzień do kogoś i nawet nie móc się nim pocieszyć w domu bo przez 2 godziny które była bym wtedy w domu musiała bym zająć się też obowiązkami domowymi i po prostu się wyspać wypocząć. Ktoś pisał, czy nie moge poświęcić mu trochę czasu na trening. Mogę jak na razie 3 dni od rana do wieczora kołowałam się po mieszkaniu to w ubraniu, to bez , zamykałam i otwierałam drzwi, wracała, głaskałąm jak się uspokoił, wychodziąłm na klatkę i czekałam pod drzwiami, 3 dni. Osiągnęłam tyle, ze Uran wie kiedy sa ćwiczenia i nie piszczy, a kiedy wychodze "na serio" to wyje w niebogłosy, oraz to że zaczął na mnie warczeć pod koniec dnia szkolenia. Nie siedziałam bezczynnie, tylko czytałam, szukałam, pytałam i wprowadzała w życie, to co uważałam, że na dłuższa metę sprawdzi się w naszym domu. Te 3 dni szkolenia które zrobiłam przerosły minie, nie potrafię traktować go jak przedmiotu, nie móc okazać mu radości kiedy on się cieszy tylko dopiero gdy się uspokoi, bo wiem że wtedy kiedy ja będę musiała wyjść on będzie tęsknił jeszcze bardziej i będzie WYŁ. Wycie było warunkiem przyjęcia tego psa Grażyna o tym wiedziała dlatego trafił do Olgi może ten pobyt tymczasowy trwał za krótko albo ja zrobiłam błąd bo od razu go pokochałam nie pozostawiając żadnego dystansu i teraz mamy taką sytuację. oceniacie moją decyzję i pewnie lada moment pojawią się komentarze o "nieodpowiedzialnych idiotkach", spodziewam się tego, ale uważam, ze większa odpowiedzialnością jest oddać psa, co do którego się wie, ze nie da rady się nim zająć w taki sposób w jaki się powinno, a nie wozić psa po całej stolicy w nadziei, ze ktoś się nim zajmie i kołować go jeszcze bardziej. Zanim zaczną padać gromy na moją osobę proszę, abyście przemyśleli jedno - w momencie kiedy psa odbiera się z nieodpowiedniego domu, jest ok, ktoś zainterweniował i pies będzie miał tylko lepiej, natomiast kiedy sama chcę oddać psa bo wiem, ze nie dam rady się nim zaopiekować to jest to złe. Trzeba przyjąć, ze ten dom i wyciągnięcie go ze schroniska było krokiem dla niego, będąc w hotelu/DT młody jeszcze myślę, ze opanuje to czego nie zdążył u nas. Wiem, ze wtedy będzie ogłaszany mocniej i będzie można napisać o nim "grzeczny, nie niszczy w domu, spokojny, idealny towarzysz spacerów" i nie będzie odpowiedzi takich jak do tej pory "wzięłabym go ale skoro on nigdy nie był w domu, to....", nie wiem czy gdyby nie nasza decyzja to czy kiedykolwiek ktoś zdecydował by się Urana przenieśc do DT/hoteliku by można było powiedzieć o nim więcej. Nie chce by wracał do schroniska, dlatego nie siedzę w tym momencie w pociągu i nie jadę do Tychów, tylko proszę o pomoc w znalezieniu Hoteliku/DT. Ja nie siedzę na dogomaniii od kilku lat i i nie wiem do kogo się zwrócić, mogę oczywiście wpisać w wyszukiwarkę kilka dt ale mi nic one nie mówią, a sami piszecie, ze DT MUSI być sprawdzony. ja z forum kojarzę tylko Was, odwiedzających wątek Urana, nawet nie wiem, czy osoba do której bym się zwróciła nie jest kimś komu nikt z Was w życiu nie oddałby psa. Nie jest mi łatwo oddać Uranka możeci mi nie wierzyć ale tłumaczę sobie że to jest dla niego duży krok w przód mam nadzieje że zostanie spożytkowany i da mu normalny dom a nie dom nocleg i jazdę autobusami z miejsca na miejsce. Przepraszam i proszę o pomoc dla Uranka
  13. [quote name='AlfaLS']Wysłałam skany / mam nadzieję, ze będą czytelne ;)/ i jeszcze coś takiego znalazłam: i to: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/179112-1-5-roczna-sznaucerka-od-kilku-dni-drapie-w-drzwi-i-niszczy-%C5%9Bcian%C4%99!!Pomocy/page2"]http://http://www.dogomania.pl/threads/179112-1-5-roczna-sznaucerka-od-kilku-dni-drapie-w-drzwi-i-niszczy-%C5%9Bcian%C4%99!!Pomocy/page2[/URL] zwłaszcza ostatni post - zwróć uwagę.[/QUOTE] a tego o drapaniu nie czytałam, calm aid też już mówiła mi Pani behawiorystka, poniekąd to samo w wersji dla ludzi nazywa się calm:) tylko skład musze porównać;) młodego na razie boję się zostawiac samego, cwiczymy cwiczymy, męża dziś poprosze , zeby kupił uspokajacza, wczoraj byłam zbyt zaaferowana ćwiczeniami:) [quote name='Jasza']KułAga...Ciebie się czyta jak poradnik i to taki z prawdziwego zdarzenia. Uran - szczęściarzu ;-)[/QUOTE] dziękuję za komplement:oops: a ja tylko relacjonuję nasze postępy, a może jak ktoś przypadkiem czyta i potrzebuje rady:), wiem wiem to nie ten dział, trzeba się z informacjami udzielać na innych watkach-tematycznych:)
  14. [quote name='AlfaLS']Wysłałam skany / mam nadzieję, ze będą czytelne ;)/ i jeszcze coś takiego znalazłam: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/19960-pies-wyje-zostawiony-sam-w-domu%22"]http://http://www.dogomania.pl/threads/19960-pies-wyje-zostawiony-sam-w-domu[/URL] i to: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/179112-1-5-roczna-sznaucerka-od-kilku-dni-drapie-w-drzwi-i-niszczy-%C5%9Bcian%C4%99%21%21Pomocy/page2"]http://http://www.dogomania.pl/threads/179112-1-5-roczna-sznaucerka-od-kilku-dni-drapie-w-drzwi-i-niszczy-%C5%9Bcian%C4%99!!Pomocy/page2[/URL] zwłaszcza ostatni post - zwróć uwagę.[/QUOTE] dzięki za skany, zaraz sprawdzę pocztę. te artykuły na dogo tez już przećwiczyłam:) ale i tak bardzo dziękuję za linki a z młodym postępy :multi: wczoraj kołowałam go na tych 2 spacerach, jak zaczynał ciągnąć to ja w druga stronę, po chwili znów zmiana kierunku:) żeby się nie nudził i nie zmarzł to i tempo trzeba dobre narzucić, ale też skręcać w najbardziej niespodziewanych dla psa miejscach, ja na początku skręcałam w inna alejkę niż pies oczekiwał, a późnej skręcałam na trawnik, szłam prosto na drzewo, w krzaki, żeby wiedział, ze to różnie może być i że jak będzie szedł przede mną to Pani mu zwieje:razz: hehe ale chyba chodzi o to, żeby wiedział, ze nie On przewodzi spacerem:) czeka już przed wejściem do klatki, ja wchodze pierwsza, do domu to samo, dopiero jak moja przynajmniej jedna nóżka jest w domu Urański rusza;) nauka wychodzenia..już na razie małe postępy Urana totalnie olewam, wstaję rano pies radosny, a ja obojętnie przechodzę koło niego, dopiero jak się uspokoi i lezy np.ma swojej leżance to go głaszczę i też nie pozwalam mu na zbytnią radośc, jak zaczyna po mnie skakać "bo już można" zostawiam go w spokoju. moze to drastyczne, ale na pewno skuteczne i z tego co wiem, chodzi o to by pies nie miał wachań pozmiomu hormonów,a co za tym idzie nastrojów. (dobry patent na zbyt wylewne psy w stosunku do gości, albo w ogóle, nawet nie tyle tylko nie reagować co odwrócić się do psa plecami i tak robić dopóki się nie uspokoi-to nie mój wymysł, oglądałam to kiedyś w jakimś mądrym programie typu "ja albo mój pies"). tą sztuczkę testowałam jak ubierałam się "wyjściowo", chodziłam po domu, a potem zamknęłam się w łazience na kilka minut, pies wrócił na leżankę, ale jak wyszłam to szczęście ogromne, więc ja usiadłam na krzesełko, bezruch i tylko odwracałam się jak zaczynał za mocno na kolanach się opierać. jest sukces bo wcześniej jak zamykałam sie w pokoju to pies łapką w drzwi, a potem stał i stał jak wychodziałam. teraz za siup mu drzwi przed niosem a młody lezy i nie reaguje...(no nie ma jeszcze 100% skuteczności)...tyle że to na razie zamykanie w pokoju, z zamykaniem drzwi wejściowych to trudniej trochę bo stoi i patrzy (tylko stoją za drzwiami, trzymam klamkę, nie zamykam drzwi na klucz, popołudniu zaczną zamykać i odchodzić), na razie niech wie, że wychodzę, później będe dawkowała mu emocje:) mąż z niedowierzaniem na mnie patrzy, bo Urański za bardzo na niego nie reaguje, trzeba go mocno nawoływać, żeby przyszedł do męża, a ja z kuchni "Uran" i już przy mnie:) czyszczenie łapek, nie lubi, ale wie co trezba robić-tu pomoć męża bo ja kombinowałam, do łazienki, moczymy łapki, z przednimi szło nieźle, ale jak z tylnymi, bo przecież uciekał z łazienki i trudno było te łapki czyścić. z pomocą przyszedł mąż-położył Urańskiego;) i teraz tak Uran leży na korytarzu (bo tam bezpiecznie) ja idę z mokrym ręcznikiem Uran patrzy się na mnie, ja "wiesz co trzeba zrobić" Uran siada, ja "no coś jeszcze" Uran bach na bok:) i wycieram mu łapki:) aha młody jak zaczynał być zdezorientowany o co chodzi, ze na niego nie reaguję, zaczął robic sztuczkę magiczną, którą wie, ze mu nie wolno...wskakiwał na łózko i to wtedy kiedy go olewałam) pierwsze kilka razy bezwiednie reagowałam "zejdź natychmiast, jak nie reagował to go zrzucałam,) dopiero po chwili zrozumiałam, ze pies mnie " jak nie kijem to młotkiem";) popukałam się w głowę "oj stara ty i głupia, młody w durnia Cię robi" to wychodziłam z pokoju, wiedziałam, ze wyjdzie, zadowolony merdacz ogonkiem, wtedy siup do sypialni i drzwi mu przed nosem:) oczywiście po jakimś czasie wyszłam i pochwaliłam chłopa, ze tak dzielnie znosi moje ćwiczenia:) aha i jedna jeszcze rzecz pies boi się facetów, wczoraj przyszło do nas 3, pies zamarł ogon pod siebie i wtulanie "pomóż mi", a jeszcze przed chwilą był zadowolony bo szykowaliśmy się na spacerek... tyle relacji z placu boju o spokój duszy Urańskiego:) będę zdawała relacje:) jak będą na maksa skuteczne to zacznę dawać porady:)
×
×
  • Create New...