Jump to content
Dogomania

judyta2461

Members
  • Posts

    80
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by judyta2461

  1. Nie,nie cofnęło mu się.Wiem kiedy mu się cofa,bo wtedy tak łeb wyciąga do przodu i go tak cofnie,ale to co było wczoraj to tak jakby nie mógł złapać powietrza,jakby się dusił,ale za kilka sekund mu przeszło.
  2. Teraz już normalnie w miarę je i nie wymiotuje na razie,ale wczoraj nagle coś go takiego złapało,ale nie wiem czy to był odruch wymiotny czy takie coś jakby nie mógł złapać powietrza.To trwało kilka sekund.
  3. Chefrenek,pies początkowo wymiotował np. przez tydzień,potem przestawał,to wracało za kilka tygodni i znów wymiotował np. przez 2 tygodnie,potem znowu spokój,potem nawrót na 3 tygodnie (wtedy podjęłam leczenie),kilka dni temu (już minęło ponad tydzień) raz tylko zwymiotował.Na razie je i nie wymiotuje.Chociaż myślę,że to może być achalazja.Jeśli to znów się powtórzy to zrobię te badania.
  4. Tak mój pies wszystko liże:meble,dywan....A czy to ma coś wspólnego z tą chorobą?
  5. ewtos,weterynarz na początku mówił,że to wirus,ale gdy ciągle przychodziłam i nie było żadnej poprawy i jeszcze raz zapytałam weterynarza co jest mojemu psu to milczeli (przyjmują we dwoje w jednym gabinecie). alekcuk,a czy to powiększanie przełyku widać gołym okiem? Teraz je już trochę więcej,ale nadal często się ślini i pieni.Trochę czytałam o tej chorobie i myślę,że to może być to.Chwilowo jest trochę lepiej,a czy w tej chorobie jest cały czas tylko gorzej,czy raz jest lepiej a raz gorzej?Czy możliwa jest chwilowa poprawa,żeby ta choroba potem wróciła z całą siłą?
  6. A jakie badania miał robione Twój pies?Jak to się leczy?
  7. Dzięki wszystkim za pomoc,spróbuję.
  8. tłamsik,dzięki za książeczkę.Najczęściej jestem spokojna,bo dla mnie jego agresja jest już zwyczajną,normalną sprawą,przywykłam,że spacer to koszmar.Tylko,że on się nie uspokaja,nigdy,bo ludzie są naprawdę wszędzie,a on próbuje się na niemal każdego rzucić i go ugryźć.
  9. No to widzę evel,że ty też miałaś dużo pracy.Kiedyś prowadzałam go na luźnej smyczy,ale to jest jeszcze trudniejsze niż wtedy,gdy chodzi o psy,bo psów jest np. w danej godzinie kilka na mieście i można je ominąć,a ludzi jest wszędzie mnóstwo,szczególnie koło godz. 15,gdy wszyscy wychodzą z pracy i ze szkół.Przykładowo zobaczy ludzi z jednej strony i odwracam się w drugą,a z drugiej strony też idą ludzie i tu się zaczyna błędne koło.Jak kiedyś chodził na luźnej smyczy to czasami szedł spokojnie i nagle znienacka rzucał się na kogoś albo od razu się rzucał pomimo luźnej smyczy.
  10. Grin,pies kiedyś chodził w kantarku,bo bardzo ciągnie na smyczy,ale przestałam mu go zakładać,bo w nim również wyrywał się do ludzi i bałam się,żeby nie zrobił sobie krzywdy,gdy za mocno pociągnie.
  11. Sybel,pies je tylko karmę suchą,miał robione badania krwi miesiąc temu,wet stwierdził,że nic takiego się nie dzieje.Przejrzałam wyniki w domu,erytrocyty podwyższone,hemoglobiny drugie tyle niż powinno być.W okolicy nie ma innego weta od małych zwierząt-są tylko od bydła.
  12. tłamsik,dzięki za chęci.To prześlesz mi coś z tej książki "Sygnały uspokajające?"To mój e-mail:judyta2461@onet.pl Tam byś mogła przesłać. Co do choroby:mój pies nie ma biegunki,czasami wymiotuje żółtą pianą,nie ma żadnej apatii,szczególnie jak je sam Arion to go kila razy dziennie ciągnie na wymioty,jeśli mu mieszam z Royalem to wtedy nie.Pies też pije bardzo dużo wody,ale to nie ten wątek,jeśli chciałabyś poznać całą chorobę mojego psa i być może mi pomóc to znajdziesz to w dziale weterynaria-hematologia.
  13. evel i dusiek,wet twierdzi,że psiak łapie wirusa,ale nie wierzę,że co kilka tygodni ma wirusa.Poza tym już we wczesnym szczenięctwie często wymiotował,choć gdy miał 3 miesiące był jeszcze żywiony Dog Chow z jagnięciną i ryżem,na Arion przeszedł w wieku 4 miesięcy.Moim zdaniem to albo kłopoty z żołądkiem albo AIHA (niedokrwistość autohemolityczna z hemolizą).Objawy nie pasują do chorej trzustki.evel,czasami zdaża się tak,że pies jak zobaczy kogoś np. z odległości 10 m to zaczyna warczeć i się rozpędzać (choć najczęściej atakuje bez ostrzeżenia) i wtedy mogę pociągnąć go za smycz,tylko tak,żeby go zdekoncentrować,wtedy pies się uspokaja i przy kilkakrotnym pociąganiu za smycz dopóki ktoś nie przejdzie zakańcza się to tylko warczeniem.Ale to naprawdę zdarza się bardzo rzadko,najczęściej pies od razu popada w szał i wtedy,gdy już szczeka i się rzuca to nic nie mogę zrobić,nie pomaga już wtedy to pociągnięcie za smycz (ale od razu mówię,że nie szarpię go tylko delikatnie pociągam,żeby go zdekoncentrować),żadne wołania,klaśnięcia,nic.A jak idę z mamą to ściąga torebkę i wali psa bo bokach i mówi,żeby się uspokoił.Pies na to nie reaguje,mi się wydaje,że to jeszcze bardziej nakręca psa,i mówię tak mamie,ale zawsze robi to samo.Jeśli chodzi o w tył zwrot to też tego próbowałam,ale dopóki nie zniknę z psem za murem,żeby nie widział tego człowieka to będzie się za nim cały czas oglądał i wyrywał w jego stronę i tak szczekał,aż ciągle traci głos. Jestem ze Staszowa w woj. świętokrzyskim.
  14. evel,czyli pies ma chodzić w kagańcu do końca życia?Piszesz,żeby mu zrobić dzień głodówki.Ostatnio tak jak pisałam chorował i kiedyś sam nie jadł nic przez 2 czy 3 dni,a przez kolejne dni aż do tej pory je troszkę.Nawet wtedy,gdy zrobił sobie kilkudniową głodówkę to chciałam mu dać kawałek kiełbasy i mięsa,ale nie zjadł nic-nie preferuje domowego jedzenia.Do tej pory jadł Arion,ale odkąd zaczął chorować to chciałam urozmaicić mu dietę i mieszam mu Arion z Royal Canin. dusiek,kaganiec,nie bo nie lubi,tylko nie potrafię go do niego zachęcić,żeby normalnie w nim szedł,skoro to,że wkładałam do środka smakołyki nie pomogło to jak mam go przyzwyczaić? smaczki,nie bo nie chodzi o to,że niejadek,tylko tak jak napisałam wyżej,pies ciągle choruje,strasznie mało je,i często wymiotuje,a przy tym bardzo chudnie-chodzę z nim do weta,ale zawsze daje te same leki,które pomagają najwyżej na kilka tygodni,a jest to jedyny wet w moim mieście,a poza miasto pojechać nie mogę,bo nikt z mojej najbliższej rodziny nie ma samochodu,z dalszej rodziny nienawidzą psów,a nie wyobrażam sobie mojego psa w autobusie. zabawki,nie dlatego,że niszczy,tylko nawet jak je miał to się nimi nie bawił,tylko rozgryzał i chciał łykać zaangażować mamę?A co,zmuszę ją,żeby się tym interesowała?Ona i tak nie wyprowadza psa,nie pracuje z nim.A ja nie oczekiwałam,że będę mieć od razu super grzecznego szczeniaka,ale nie spodziewałam się agresji wobec ludzi,która chyba niezbyt często występuje u psów?Bo raczej spotyka się agresję psa wobec innych psów czy kotów. To,że ludzie niech koło niego nie przechodzą,to nie moje słowa tylko mamy. Samochodów nie goni,tylko rowery i motory,ale nigdy tego nie robił,tylko od ok. 2 tygodni,bo kilka razy zobaczył jak robi to pies babci (babcia ma od niedawna tego psa,bo wcześniej jej pies mieszkał na wsi). Jeśli trzymamy mu ręcznik,a on ciągnie to nie pozwalamy mu wygrać,żeby nie wzmacniać jego dominacji czy agresji np. jak mama mu trzyma ręcznik,a on ciągnie i chce przerwać zabawę z nim to odwracam uwagę psa,pies puszcza ręcznik i wtedy dopiero jest koniec zabawy. Chodzi o to,że może jeszcze w domu da się czymś psa zmotywować,ale gdy atakuje kogoś na dworze to absolutnie niczym,bo pies jest wtedy w szale i nie reaguje na nic.
  15. evel,w tym kagańcu też może ziajać,szczekać,brać przysmaki,pić wodę.Nie jest przeżarty.Dostaje jedzenie rano i wieczorem i je bardzo malo-jest tak chudy,że odstają mu kości biodrowe,pewnie je tylko troszkę dlatego,że często choruje i nie ma ostatnio wcale apetytu.Więc jedzenie nie jest dla niego żadną nagrodą.kavala,mama nie ma czasu,poza tym w ogóle ją to nie interesuje.Psa lubi,ale nie lubi czytać o psach i nie zmuszę jej przecież do tego.
  16. Wiem,że to nie wina ludzi-to tylko zdanie mojej mamy,nie moje.W kagańcu on nie chce iść,tylko zapiera się i trze pyskiem o trawę i próbuje ściągnąć,pomimo,że chodził w nim przez ok. miesiąc i po prostu się nie da,a jak mu się nie da trzeć pyskiem czyli idzie się z nim środkiem chodnika to wali pyskiem z tym kagańcem całą siłą mi pod kolana,że można się przewrócić.Próbowałam go zachęcać do tego kagańca,wkładałam mu do niego smakołyki,ale to nie działa.Ma taki skórzany.
  17. kavala,mama też nie wie co robić,jak go gdzieś spuszczamy ze smyczy to mu zakładamy kaganiec.Ale tak to mama mówi,że jak kogoś ugryzie to trudno,niech nikt koło niego nie przechodzi,jak widzą,że pies jest agresywny-tak mówi.Ja mam 16 lat.Nikt z rodziny mi na pewno nie pomoże,nikt nawet w najmniejszym stopniu nie zna się na wychowywaniu psów.dusiek,pies atakuje wszystkich przechodniów,nie tylko tych,którzy coś do niego mówią.Po prostu widzi kogoś nawet z bardzo daleka i od razu popada w szał,szczeka,wyrywa się,rzuca,biegnie w stronę tego przechodnia,a jak ktoś jest bliżej to chce go gryźć i rzucać się na niego.A jeśli zobaczy grupę ludzi,szczególnie jeśli głośno się zachowują np. młodzież albo jak ktoś biegnie to już w ogóle nie mogę go nawet utrzymać.To samo jak zobaczy rower albo motor (ale tego z pojazdami nauczył się niedawno od psa babci).Miał kiedyś kilka piszczących piłek z gumy,ale wszystkie od razu rozpruwał i chciał łykać (radził sobie w dwa dni).Teraz ma tylko ręcznik kąpielowy do szarpania.Pies co chwilę przybiega do mnie lub do mamy z tym ręcznikiem w zębach,żeby z nim przeciągać,no to trzymamy mu ten ręcznik,a on ciągnie.Na jedzenie nie jest łasy,kiedyś był,ale teraz nie jest na żadne,więc też nie bardzo ta zabawa w szukanie czy też to nagradzanie.Poza tym jak zobaczy człowieka to nic nie jest w stanie zwrócić jego uwagi,żadne zabawki,jedzenie,wołanie-nic.Pies jest wtedy w amoku,w szale.Czasami robi też tak,że idzie spokojnie i nagle zrywa się niespodziewanie z galopem i rzuca się na osobę przechodzącą obok.
  18. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.Macie rację,pies,szczególnie tak młody wszystko chłonie jak gąbka,a to wszystko chyba spowodowało drażnienie go przez wujka.Na szczęście wujek wyjeżdża daleko do pracy na jakiś czas.Sybel,nie mogę oddać psa,kocham go najbardziej na świecie,ja naprawdę chcę go sprowadzić na dobrą drogę,tylko nie potrafię.Próbowałam tłumaczyć nie jeden raz wujkowi,żeby przestał go przedrzeźniać,bo gdy droźnił się z nim notorycznie to pies rzucał się też ciągle na mnie,ale do niego nic nie dociera.Teraz pies przestał się rzucać przynajmniej na mnie,bo rzadko widuje wujka,ale boję się,że agresja wobec przechodniów pozostanie na zawsze.Chciałabym tylko wiedzieć w jaki sposób mam reagować,gdy pies na kogoś szczeka i chce się rzucić,bo przykładowo przed chwilą chciał się rzucić na małe dziecko (ok. 2 lat) jak z nim wyszłam na dwór-gdyby nie to,że moja mama zagrodziła mu drogę prawdopodobnie pogryzł by to dziecko,bo nie mogłam go utrzymać.
  19. Tak,tylko on to robi.Woła psa,żeby zwrócić jego uwagę na siebie i skrada się np. do stołu i pomału wyciąga rękę i wtedy pies szczeka na niego i rzuca się i często gryzie,a wujek chwali go za to i mówi "dobry piesek,musisz gryźć,bo co to za pies,żeby nie gryzł".Albo jak ktoś wstaje to mówi "bierz go" i wtedy pies atakuje tylko że jego tzn. wujka.
  20. Jeśli chodzi o "Zaklinacza psów" i nie róbcie tego w domu.Właściwie nic nie robiłam,czy to,że byłam spokojna zwiększyło agresję psa?Bo tylko to wykorzystałam z tego programu.Co do twoich pytań:na spacerach bawię się z nim w aportowanie (uwielbia to),gdy go spuszczę ze smyczy to często go do siebie przywołuję i znów pozwalam biegać,czasami z nim biegam.Na dworze przebywa od godziny do trzech godzin dziennie.Doskonale naukę komend.Jest nagradzany za dobrze wykonane komendy:najczęściej pochwały słowne,czasami smakołyk.Ja i mama traktujemy psa bardzo podobnie:tylko,że ja się z nim bawię delikatnie,a mama bardziej energicznie(ale nie przedrzeźnia go).Wujek nadal czasami się z nim przedrzeźnia,ale znacznie rzadziej,bo jak idę do wujka to go przywiązuję najczęściej na dworze,a tylko jak psa zabieram do domu to się z nim przedrzeźnia.Poza tym w domu bawię się z psem w przeciąganie.Pies wykazuje agresję wobec prawie wszystkich przechodniów.Zobaczy kogoś i wyrywa się na smyczy,szarpie się jak opętany,szczeka,aż czasem traci głos,próbuje tego kogoś ugryźć,rzucić się na niego.Stara się też patrzyć ludziom w oczy.Jak na to reaguję?Gdy mam jeszcze siłę to pociągnę go za smycz i jeśli zaczyna najpierw warczeć (choć rzadko to się zdarza,bo najczęściej od razu chce gryźć) to powstrzymam go pociągnięciem smyczy,ale jak zacznie szczekać to już nic nie mogę zrobić.Najczęściej jednak nie mam już siły i po prostu mocno go trzymam,bo już nie mam siły z nim walczyć.Ostatnio mama wyszła z nim na chwilę na smyczy przed blok to przeciął jej palca smyczą do krwi.Ja wyszłam z nim wieczorem na spacer to jak mnie pociągnął to coś mi uszkodził w kręgosłupie lędźwiowym,aż mi się słabo zrobiło.
  21. Aha,i ostatnio coraz częściej robi tak,że np. siedzi i nagle zatrzęsie mu się cała przednia łapa.
  22. Posłuchajcie,po pierwsze nie opisałam znów całej sytuacji,bo wiem,że ją znacie.I nie zadawałabym znów podobnego pytania,gdyby mój pies od początku był łagodny,przyjacielski i cichy,a potem stawałby się agresywny,ale gdy przyniosłam go w pierwszy dzień,a miał wtedy prawdopodobnie 10 tygodni to gdy tylko zadzwonił mi tel. komórkowy to od razu zaczął na mnie szczekać,a z samego rana,gdy tylko się obudził i ktoś z mojej rodziny usiadł na podłodze,żeby się z nim pobawić (delikatnie pobawić) od razu szarpał za skórę na brzuchu (łapał z zęby i mocno potrząsał łbem).Nie był za to karany.Pisząc kiedyś,że dostawał klapsy nie miałam na myśli,że biłam psa,bo nigdy nie uderzyłam go tak,żeby zaskomlał,bardziej to można potraktować jakie lekkie klepnięcie,ale na pewno nie bicie.Od długiego czasu nawet go już nie "klepię",ale mnie już nie atakuje,ale przechodniów nadal.Masters,piszesz,że wymyślam takie coś jak psychoza czy agresja idiopatyczna.Tylko,że ja sobie tego nie wymyśliłam,lecz oglądając "Zaklinacza psów" pokazywali psa,który zachowywał się podobnie do mojego i Millan powiedział,że ten pies choruje na psychozę.Sprawiając,żeby mój pies przestał mnie atakować stosowałam się do jego rad,ale nie myślcie,że kopałam psa czy stosowałam obrożę elektryczną,bo tak nie było,po prostu byłam spokojna i asertywna.Z agresją wobec przechodniów też staram się taka być,ale w tym przypadku to nie pomaga.Jeśli chodzi o agresję idiopatyczną to czytałam o niej w mojej książce "Poradnik Opiekuna PIES" Autorzy:Graham Meadows i Elsa Flint.Pisze tam,że objawia się tym,że pies atakuje bez wyraźnego powodu,jego uwagi nie można skierować na inny obiekt,na jego pysku pojawia się piana i że w tym przypadku można podejrzewać zaburzenia umysłowe.O chwycie za pysk czytałam w innej książce-"Wychowanie psa" Autorka:Katharina Schlegl-Kofler.Podobno to metody pozytywnych wzmocnień-tak tam pisze.Poza tym chwyt za pysk zastosowałam tylko dwa razy w życiu.Wczoraj wieczorem siedziałam z mamą przed telewizorem (ja leżałam,mama siedziała),pies leżał na podłodze (nigdy nie wchodził na łóżko).Nikt nic nie mówił,była cisza.Nagle pies zerwał się "na równe nogi" i skoczył mi na głowę,przebiegł po twarzy,skoczył na mamę,zaczął ją gryźć,niemal łyknął całą miskę karmy,której przedtem nie chciał ruszyć,nie mógł się opanować,pomimo,że przebywał sporo czasu na dworze.Po ok. pół godziny nagle uspokoił się wpychając sobie pół swojego ręcznika do pyska i zasypiał huśtając się jak w kołysce.
  23. Nie czekam,aż ktoś napisze to co chcę usłyszeć,po prostu chciałabym znać krótką odpowiedź na to pytanie.Gdzie nie odpisałam na odpowiedzi i pytania w poprzednich?
  24. Podejrzewam u mojego psa zaburzenia umysłowe.Czy kastracja pomoże opanować jego rzucanie się na ludzi i szczekanie (na dworze szczeka bez przerwy,a w domu reaguje na najmniejszy szmer)?
×
×
  • Create New...