Jump to content
Dogomania

niebo

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by niebo

  1. [B][URL="http://www.dogomania.pl/members/8335-Majaa"][B]Majaa[/B][/URL], nie mogę wysłać do Ciebie pw, więc piszę tutaj. Chciałabym przekazać dary zebrane u mnie w szkole dla schroniska w Dyminach, a udzielono mi informacji, że mogę to zrobić za Twoim pośrednictwem. Czy mogłabyś wyznaczyć jakieś miejsce na terenie Starachowic gdzie mogłabym zostawić te rzeczy? Od razu dodam, że jest ich maleńka ilość także aż głupio mi zawracać głowę, ale tam może się to przydać. Będę wdzięczna za jakieś info. [/B]
  2. andzia69 dzięki :) Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
  3. Jeśli chodzi o zbiórkę dla Dymin jestem bardzo "za", oby się udało!!!!!. Nie wiem, czy znam tą pewną cudowną Panią! Napisz co macie zbierać - moje pytanie odnosi się jedynie do tego, co wcześniej było ogłaszane jako potrzeby, a obecnie nie są priorytetem np. smycze. Znam sytuację schronu w Dyminach na bieżąco, a faktycznie na codzień, więc mogę coś podpowiedzieć. A znasz takie największe potrzeby na tę chwilę? Pewnie jeszcze będę się kontaktować z kimś stamtąd, ale byłabym wdzięczna za jakieś podpowiedzi :)
  4. Taki ze mnie zodiakalny lew w dodatku w okresie buntu, jak ktoś ładnie powiedział, więc tak już mam,ale nie ważne-koniec tamtego tematu na amen :) Cieszę się z dobrych wieści od Was, i sama coś dorzucę. U mnie w szkole powraca temat zwierzaków za pośrednictwem pewnej cudownej pani, więc może tym razem zbiórka choćby dla Dymin jakoś lepiej wypali. Plus- mam u siebie około 11letnią psinkę, która ma kłopoty z chodzeniem, nie miała ochoty na zabawę i trochę mnie olewała, ale leczenie pomaga. Jest coraz lepiej, ma coraz więcej sił i chęci na zabawę i przytulaaaaanie co mnie bardzo cieszy :)
  5. [quote name='megi345'][B]niebo[/B], jesteś ze Starachowic?[/QUOTE] tak, jestem.
  6. uhuhu, na prawdę bardzo zabawna riposta-pytając czy ktoś się nim interesował, miałam na myśli raczej to czy ktoś oferował już domek dla niego. Ale wy tutaj szukacie jakiegoś kozła ofiarnego, jakiegoś wyładowania od mnóstwa pracy. A jedynym winnym są nasze władze. Wracając do sprawy 'ile może szesnastolatek'- uwierzcie, że nie jest mi łatwo. Od KILKU LAT starałam się nagłaśniać sprawę schroniska w Dyminach. Dopiero, gdy zabrało się do tego więcej osób (+ media, bo nagle pojawiła się moda na pomoc zwierzętom) udało się coś osiągnąć. Kolejno chciałam u mnie w szkole zorganizować zbiórkę dla tego schroniska- dziesiątki osób pochwalało pomysł, przytakiwało,a gdy przyszło co do czego wszyscy się wypieli i zostałam z tym sama. Zero wsparcia,a nawet próby rzucania mi kłód pod nogi. Również tutaj traktujecie mnie jakoś z góry. I jeszcze przywołując sprawę tego nieszczęsnego przybłędy- jak tylko pojawiła się sprawa, napisałam o tym tutaj. Wszyscy dodaliście mi otuchy, ale tyle. Nikt mnie wspomniał o sprawdzaniu jakiś papierkowych spraw i ja tego nie wymagałam, ale i wy teraz nie możecie mi wypominać, że tego nie zrobiłam.Z resztą w moim pierwszym wpisie zaoferowałam swoją pomoc, ale tylko mrs.ka skontaktowała się ze mną, w poszukiwaniu dowodów i nagłaśnianiu całej tej sprawy z usypianiem psiaków. Po prostu do tej pory działałam może na mniejszą skalę, ale trzymając się z dala od takich sytuacji jak tutaj, gdzie jedyną i wystarczającą nagrodą był merdający ogon. I z takiego doświadczenia po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że pewne jest tylko to, co zależy jedynie ode mnie i tylko na siebie w 100procentach mogę liczyć. Bo tylko samodzielne działania do tej pory przynosiły oczekiwane skutki. I to jest tyle z mojej strony, może po prostu nie możemy się zrozumieć dlatego, bo Wy oprócz 'cielesnej' pomocy, musicie też zmagać się z ciężką papierkową robotą i ułomnością naszych urzędników, a ja wybrałam inną ale także skuteczną drogę. I wierzę w to, że wreszcie uda się zakończyć wojnę z urzędem miasta, oczywiście naszą wygraną, bo tylko to tak naprawdę może pomóc tej sytuacji. I w ogóle przepraszam za wywołanie tutaj takiej dyskusji- na prawdę nie to było moim celem.
  7. Majaa, nie znasz mnie i oceniasz po jednym komentarzu. Gdybyś czytała dokładnie, zauważyłabyś cudzysłów w mojej wypowiedzi. Z tym psiakiem było tak, że od początku wiedziałam, że nie będzie mógł u mnie zostać, ale mimo wszystko starałam się mu pomóc. Nie przewidziałam, że po prostu zniknie, wiem-mój błąd. Przyłączyłam się do tego wątku, bo miałam nadzieję, że poznam ludzi mających ten sam cel co ja, jednak większe doświadczenie i większe możliwości i nauczę się czegoś od Was. Wierzyłam też, że razem lepiej i łatwiej. Bo ja jako 16letnia osoba z niewielkim podwórkiem i kilkoma zwierzakami mogę tylko tyle ile zrobię sama. I nie jestem osobą w stylu 'oh, jakie szczeniaczki są słodziutkie', bo gdyby tak było to poprosiłabym mamusię o psa z jakiejś 'cudownej hodowli'. Podziwiam was za to co robicie, ale widzę także, że wiele osób ma tutaj skłonności do wyrażania opinii na temat innych, nie mając do tego podstaw oraz wypominania sobie różnych spraw. Na pewno nie o to wam chodzi, ale mówię jak wygląda to z boku. Wracając do ważniejszej sprawy - owczarka (nie rozumiem też, czemu w Twojej odpowiedzi na moje pytanie jest jakaś ironia) miałam pewną szansę na dom tymczasowy, albo nawet na stałe, ale że to na razie nic pewnego (i nie zależy to ode mnie) chciałam po prostu mieć jedynie jakieś info na jego temat. Ale jeśli i to jest niezrozumiałe dla ciebie, to może ja po prostu sobie stąd pójdę i będę robić to co robiłam do tej pory.
  8. Problem mojego przybłędy w pewnym sensie się 'rozwiązał', chociaż wcale mnie to nie pociesza. Okazało się, że jest to taki typowy podróżnik, nigdzie miejsca nie zagrzeje na dłużej. Ludzie mówią, że już od tygodni włóczy się po różnych osiedlach, gdzie dostaje jedzenie i odrobinę pieszczot. U mnie był przez chwilę, a zaraz potem po prostu znikł. Widocznie nie jest szczęśliwy w stałym domu, ale martwię się czy da sobie radę. Mam jeszcze pytanie odnoście owczarka z Brodów. Obecnie jest u kogoś czy nadal bieega sam po okolicy? I czy w ogóle już ktoś się nim interesował?
  9. Słuchajcie, mam problem i prośbę zarazem. Przyplątał się do mnie łaciaty maluch. Kilkumiesięczny piesek. Niestety nie może u mnie zostać, bo nie godzą się na to inne zwierzaki. Próbowałam też znaleźć mu dom gdzieś indziej, ale jak na razie nic z tego nie wychodzi. Czy ktoś z was mógłby wziąć go do siebie? Strasznie mi szkoda malucha, nie chcę żeby się tułał :(
  10. Myślę, że są odrobinę starsze... Chociaż i tak nie mogę pojąć jak można tak po prostu zostawić zwierzaka w lesie i odejść słysząc jego bezradny pisk... A co jest z łapką maluszka?
  11. Jutro w drodze do szkoły spiszę numerek i zajmę się tym. Mam nadzieję, że znajdzie się ich właściciel. Ooo tak, sama nie raz miałam problem z ciekawymi świata wędrowniczkami, ale nigdy nie dopuściłabym żeby moje maleństwo błąkało się po ulicach tygodniami. Ludzie niestety są bardzo nie odpowiedzialni. A co ciekawsze nigdzie nie ma śladu żadnych ogłoszeń, znaku żeby ktoś ich poszukiwał :(
  12. Uwagaa! Ostatnio w mojej okolicy błąkają się dwa psiaki. Po prostu komuś zginęły, bo mają obroże. Jeden ma nawet znaczek z tegorocznego szczepienia. Są raczej niewielkie: jeden (cały czarny) mniej więcej przed kolano, drugi troszke większy (czarny, w niektórych miejscach jaśniejszy). Nie słyszeliście może, żeby ktoś szukał takich psiaków?
  13. Spotkała mnie dziś baaardzo miła rzecz, bo mianowicie będąc na spacerze ze swoim psiakiem, spotkałam mojego psiego znajomego. Swego czasu błąkał się po okolicy, był to duży psiak, ludzie się go bali, ale u mnie zawsze dostawał miske jedzenia i sporo czułości. Potem zniknął, a kiedy wyszły na jaw te szokujące fakty, miałam ogromne wyrzuty sumienia, bałam się że nie przeżył. Okazało się, że na szczęście przygarnął go pewien starszy pan. Chociaż w pewnym stopniu mnie to uspokoiło i troszkę poprawiło humor. A Fafik- słodka mordka :) Bez wątpienia ma coś wspólnego z terierem. Popytam-może a nóż trafi się ktoś zainteresowany :)
  14. W porządku, po prostu nie przepadam za ludźmi, którzy w każdej sytuacji chcą pokazać, że mają inne zdanie. Teraz są istotniejsze sprawy. Zastanawiam się czy urząd miasta podjął jakąś decyzje co teraz będzie z bezdomnymi psiakami? W ogóle ciekawi mnie jak rozwija się sprawa w prokuraturze- mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli dostęp do oficjalnych informacji, ale pewnie długo się będzie to ciągnąć.
  15. [quote name='ossamus'][url]http://allegro.zapodaj.net/images/5ae42c086ce5.jpg[/url] [url]http://allegro.zapodaj.net/images/d7f9dd7f7080.jpg[/url] [url]http://allegro.zapodaj.net/images/4428144d51a0.jpg[/url] Czy mam zacząć wstawiać zdjęcia skatowanych psów? Skatowanych przez człowieka- istotę zdolną do racjonalnego myślenia, odpowiedzialną za swoje czyny? Pies nie ma takich uczuć. Za to doskonale czuje strach, głód i ból.
  16. Trzeba teraz interesować się tą sprawą, nie pozwolić żeby ucichła, bo tak może się stać. Jak już ktoś pisał- z Dyminami się udało, u nas też się da. Ja nadal nie mogę uwierzyć, że zwierzęta, które jednego dnia jadły mi z rąk, były przyjazne i kochane,następnego dnia uznano za 'agresywne' i potraktowano w ten sposób... A wypowiedź tego oprawcy powalająca... Pewnie ładną kasę z tego miał. Ale w głowie się nie mieści, że teraz tacy ludzie pchają się na weterynarza.
  17. Witam. Jestem ze Starachowic, praktycznie od zawsze (mam 16 lat) pomagam naszym bezpańskim zwierzakom jak tylko mogę. Ale teraz, kiedy przeczytałam ten artykuł w 'echu dnia'... Teoretycznie wiedziałam, że w naszym mieście źle dzieje się ze zwierzętami, ale to co innego zobaczyć takie statystyki na własne oczy. No więc zebrała się we mnie wielka złość i zarazem chęć do jakiegoś szerszego działania. Czy możemy, poza własnymi działaniami, wpłynąć jakoś aby powstało schronisko? Albo aby urząd miasta podjął korzystne dla zwierzaków działania? Przy okazji oferuję swoją pomoc, bo widzę, że jest u nas grupa osób zajmujących się tymi biedactwami. Jeżeli w jakiś sposób mogłabym się przydać, to zrobię to z przyjemnością. Pozdrawiam :)
×
×
  • Create New...