Nasze stadko tak się już dotarło, że nie mam co opisywać :) Abrunia zaakceptowała malutką Blankę, już nie szczeka gdy mała płacze, ale zawsze sprawdza czy nie robię jej krzywdy ;) Nazbierała tłuszczyku na zimę i nie straszny jej śnieg i mróz, więc twardo się pcha na spacery choćby najdłuższe. Podwórka pilnuje lepiej niż jakikolwiek alarm, a gdy brama jest otwarta szczeka tylko za prętami. Strasznie śmiesznie to wygląda, bo gdy zobaczy np rower pędzi przy płocie szczekając jak wariatka, potem obok otwartej bramy przebiega bez słowa, po czym przy płocie znów oszczekuje rowerzystę :evil_lol: Pcha się do auta, gdy gdzieś wyjeżdżamy, ale po komendzie "zostań" siada na legowisku pod domem i patrzy. Można śmiało zostawić bramę otwartą i póki ktoś nie przekroczy magicznej linii nie musi się bać o swoje łydki.
Ostatnio ma nowe zajęcie-wozi z teściem drewno ;) A wygląda to tak, że teść jedzie taczkami po drewno, Abrusia idzie krok w krok, siada przy drewnie, nadzoruje czy dobrze jest układane po czym krok w krok idzie do kotłowni i tam sprawdza czy teść zna się na paleniu w piecu. Jak już dupeczka jej zmarznie to albo się mu pakuje w kotłowni na kolana albo przybiega na taras i szczeka obwieszczając, że już chce do domu. Wilczyska mi żal bo jest okropnie zazdrosny o ta wolność abrzyną...no cóż...ona nie ucieka nawet, gdy otwarta brama a on przy chwili nieuwagi pryska przez ogrodzenie jak kot, więc musi mieć kontrolowane wyjścia. Gdy Abra wraca po swoich doglądaniach podwórka zawsze na nią nakrzyczy, strzeli ją łapą, a ta jak już ma dość to go szczypie po klejnotach, po czym wtula się w jego futro i słodko zasypia. Trwa to jakieś 3 minuty bo za chwilę dysza z gorąca oboje i Wodzik zwiewa na drugie posłanie. Nie wyobrażam sobie życia bez tych smrodków :)