Od 6 lat żyłam bez psa, zadowalając się kontaktami z psami w bliskiej rodzinie. Od wakacji zaczęłam szukać po internecie, znalazłam dopiero w grudniu, od razu wiedziałam, że to ta, żadna inna. Maciupeńka sunia została wystawiona do adopcji- ale- urodziła szczenięta- dwoje. Musiałam czekać, aż maluchy urosną, musiałam też wyprzedzić konkurencję, czyli okazać się najbardziej godną pusinej łapki. Przeczekałam, przebiłam, zorganizowałam wyprawę w składzie: babcia (ja), synowa, wnuczka z Lublina do Tarnobrzegu i z powrotem. Przywiozłyśmy Pusię dla mnie i jej synka dla mojej 11-letniej wnuczki, której rodzice są już szczęśliwymi posiadaczami jamniczki i adoptowanego z lubelskiego schroniska, kundelka. A to jeszcze nie wszystkie psy w rodzinie.:lol:
[IMG]http://lh4.ggpht.com/_kdQsQQQv68k/TUdCmtnSzaI/AAAAAAAAIos/dWw56PoGG38/DSCN4055_zmniejszacz-pl_5426.jpg[/IMG]
[IMG]http://lh6.ggpht.com/_kdQsQQQv68k/TUdCiBgWJoI/AAAAAAAAIoo/an_ZkQXQ1FE/DSCN4083_zmniejszacz-pl_736102.jpg[/IMG]