Piszę dziś dopiero, bo trafił mi się wczoraj wieczorem pod opiekę jeszcze 4-ro tygodniowy chory kociak :(. Byłam jest ok, ludzie pozytywni na emeryturze, siedzą w domu, nie dawno odszedł im pies i stwierdzili, że bez psa jest bardzo pusto i cicho. Nie mogli się doczekać obejrzenia psiaka. Często przyjeżdżają do nich dzieci z wnukami. Psiaka który odszedł za TM bardzo kochali dożył 18 lat, bał się bardzo burzy wówczas spał w domu i Pani wstawała do niego kilka razy w nocy. Także jak najbardziej pozytywne, buda ocieplona z przedsionkiem, w miarę nowa. Myślę że jak wezmą Rokko, będzie mu tam bardzo dobrze.