Witam,
Mam olbrzymi problem z moją 1,5 roczną głuchą sunią. Kiedy tylko nikogo nie ma w kuchni, ona wskakuje na stół i na blaty w poszukiwaniu jedzenia. Tłucze naczynia, zrzuca garnki z palnika (kiedyś w ten sposób wylała na siebie zupę, NA SZCZĘŚCIE zimną), ogólnie sieje spustoszenie. Co więcej, ona doskonale wie, że nie wolno tego robić - kiedy tylko ktoś wchodzi do kuchni, zeskakuje natychmiast, kładzie uszy i idzie na posłanie (wie, że będzie bura!). Ale to jej nie powstrzymuje, kiedy jest sama. Nie wiedzieliśmy co na to poradzić, więc postanowiliśmy nigdy nie zostawiać nic na stołach, nawet na chwileczkę. Wydaje się to bardzo prostym rozwiązaniem, ale, niestety tylko w teorii. W domu mieszka 8 osób, w dodatku studentów, a to niezbyt porządnicki gatunek. Ciągle zdarza się, że ktoś wyjdzie na chwilę, chociażby do toalety, zostawiając grzanki na patelni, albo talerz w okruchami w zlewie. Na dłuższą metę nie da się tak żyć, żeby na stole nigdy nic nie było. Nie wiem już co robić, wszyscy mają dość, pies jest w niebezpieczeństwie (niezdrowe jedzenie no i SZKŁO z naczyń które tłucze), czy ktoś ma może jakiś pomysł jak temu zaradzić?