Figusia bezpiecznie dojechała do domu. Podczas podróży z nerwów troszkę zwymiotowała, miała postój żeby sie przewietrzyć i zrobić sik. Jej nowa koleżanka bardzo ciepło ją przyjęła, chodzi za nią i zachęca do wspólnych zabaw. Póki co Figa nie ma na to ochoty, za to chodzi z kością i próbuje podkraść jedzenie ze stołu - mała diablica. :diabloti: Bardzo się ciesze, że jest już w swoim domku, jeszcze może nie bardzo rozumie, co się dzieje, ale na pewno będzie tam szczęśliwa. Jest mi trochę ciężko przyznaje, ale wiem że podjęłam słuszną decyzję.